wtorek, 19 lutego 2013

56. 'Nie masz zielonego pojęcia jak się czuję!'


** U JULII **
Byłam już w salonie, kiedy usłyszałam, że chłopcy rozmawiają. Chciałam wparować do kuchni i ich przestraszyć, ale kiedy padło pytanie Liama ‘Zayn, skąd wiedziałeś, że nie kochasz Perrie?’ stanęłam jak wryta. Wiem, że to nieładnie podsłuchiwać, ale jakbym teraz weszła do środka, przestaliby rozmawiać i Liam nadal by się z tym męczył. Mogłam przecież wrócić na dwór, do reszty, ale podświadomość kazała mi zostać. Dlatego tak też zrobiłam. Wysłuchałam wszystkiego, co chłopak miał do powiedzenia i stałam z otwartą buzią. Niezłe zdziwko! A wydawało się, że ich związek jest stabilny. Przynajmniej, tak było dotychczas. Jednak to prawda, że wszystko co dobre, kiedyś się kończy.
– Stary, musisz.. – usłyszałam Malika i nie zastanawiając się, ruszyłam do przodu.
– Musisz jej o tym wszystkim powiedzieć. – dokończyłam za niego.
– Julka?! – i jeden i drugi był mocno zdziwiony, gdy się wtrąciłam. Sama też byłam, bo chyba nie do końca wiedziałam, co robię. Bo przecież to nie moja sprawa, więc nie powinnam się wtrącać. Ale nie! Ja muszę wszędzie wsadzić swego nosa. Inaczej by się nie obyło.
– Słyszałaś naszą rozmowę? Cała?! – zapytał Liaś, akcentując ostatnie słowo.
– Tak. Przepraszam, że się przysłuchiwałam, ale jakoś tak wyszło. I przepraszam, że się w to wtrącam, ale musisz z nią pogadać. Jakby nie było, to jest Twoja dziewczyna i zasługuje na szczerość. Nie masz co owijać w bawełnę, bo później będzie tylko gorzej. Szczera rozmowa może Was jeszcze uratować. To jedyna opcja, byście się nie odsunęli od siebie za bardzo. – odparłam.
– Ale..
– Nie ma żadnego ale, Li. – przerwałam mu. – Ja swoje powiedziałam, choć i tak nie powinnam. Zrobisz jak uważasz. A teraz chodźcie, bo oni tam na nas czekają. – dodałam, podchodząc do Malika. Wzięłam od niego butelki, potem zgarnęłam jeszcze chipsy ze stołu i zaczęłam wychodzić z kuchni.
– Idziecie? – zapytałam. Liam pokręcił głową.
– Zaraz przyjdziemy. Tylko nie mów nikomu, co tu usłyszałaś. Jak coś to powiedz, że Liam źle się poczuł i siedzi na sedesem, a ja nad nim czuwam. – odezwał się mulat.
– Dobra, dobra. – odpowiedziałam i wyszłam z pomieszczenia.

** U ZAYNA **
Poczekałem, aż Julka wyjdzie i zacząłem.
– Tak, Julka ma rację. Musisz z nią szczerze porozmawiać. Ale najpierw mów, coś Ty odwalił? Poznałeś kogoś? Jak ma na imię? Ładna chociaż? Znam ją? Jako twój najlepszy przyjaciel chcę wiedzieć wszystko. – pytałem zaciekawiony.
– Zayn, to nie pora na takie rozmowy. Tym bardziej, że jestem wypity. – odpowiedział.
– A kiedy będzie? Znając Ciebie Li, to następnego razu nie będzie, kiedy będziesz tak otwarty, by rozmawiać o swych problemach. Nie chcę, byś się sam z nimi męczył. Masz mnie, więc możesz na mnie liczyć. Zawsze będę po Twojej stronie. – rzekłem, obejmując go za ramię i minimalnie przytulając do siebie.
– Tak, wiem o tym przyjacielu. – posłał mi uśmiech. Odwzajemniłem gest.
– To co, idziemy do reszty? Bo wypiją bez nas. – odezwałem się po chwili ciszy, jednak nie uzyskałem odpowiedzi. Payne stał i mi się przyglądał. Po chwili jednak spuścił głowę w dół i nad czymś chyba myślał.

** U LIAMA **
Staliśmy dalej w tej kuchni przy zlewie, ramię w ramię. Malik namawiał mnie, by iść do znajomych. W końcu to ja wymyśliłem całe to picie, a teraz stoję w kuchni. Ale ja nie chciałem tam iść. Wolałem pójść na górę, razem z nim i szczerze, ale to szczerze porozmawiać. Wtedy on ponowił swoje pytanie.
– Halo Liaś, idziemy? – a ja nadal mu nie odpowiedziałem. – Wiem, że możesz się dziwnie czuć, ale..
– Nie masz zielonego pojęcia jak się czuję! To nie Tobie podoba się najlepszy przyjaciel. – nie wytrzymałem i mu przerwałem. I po chwili ugryzłem się w język. Po co ja to powiedziałem? To miało zostać w mojej głowie i Zayn miał się o tym nigdy nie dowiedzieć. NIGDY! To się teraz wkopałem. Popatrzyłem na niego – wpatrywał się we mnie jakbym mówił w innym języku i nie rozumiał znaczenia tych słów. Po chwili jednak jego wyraz twarzy się zmienił. Na jego twarzy pokazało się zrozumienie, jak również lekka obawa, że to niekoniecznie będzie to coś dobrego.
– Ok, teraz rozumiem całą tą rozmowę o Dan i Twoich wątpliwościach. Masz rację, nie wiem jak się czujesz, więc nie będę mówił, że rozumiem, że będzie dobrze i takie tam, bo to nie ma sensu. Powiem Ci tylko jedno, bądź dobrej myśli, a może potoczy się tak jak sobie tego życzysz. – odezwał się. Chyba nie jest tak źle, bo się nie domyślił, że to o niego chodzi. Przecież sam się nazwał moim najlepszym przyjacielem, a teraz nie skapnął się, że miałem jego na myśli. A może nie chcę dopuścić do siebie tej wiadomości? Teraz tylko pozostało mi czekać, aż się ode mnie odsunie i zostawi samego.
– A teraz chodź! Idziemy pić i nie przyjmuję żądnej wymówki. Jak chcesz, możemy się nawet razem upić! – zaśmiał się lekko. Moje kąciki również uniosły się do góry z dwóch powodów. Po pierwsze – w końcu się upiję. Pierwszy raz z Malikiem. Hmmm, jak to fajnie zabrzmiało – ‘pierwszy raz’. Dobra, nieważne. Po drugie, nie domyślił się niczego. Jaka ulga! Przynajmniej, nadal będzie moim przyjacielem. A może jednak byłoby lepiej jakby wiedział, że mi się podoba? Nie męczyłbym się z tym sam, a tak? Muszę dalej to dusić w sobie.
– Dobra! Upijemy się, a co! – krzyknąłem. – Ale jak coś, to śpię u Ciebie. – rzekłem i zamarłem, kiedy dotarło do mnie, to co wypłynęło z moich ust. Zayn się tylko zaśmiał.
– Dobra, jak chcesz. A co z Dan?
– Będzie spała u mnie z Nicole. Bo chyba nie myślisz, że loczek ją przygarnie po tym jak go olała dla Reesha. Jeszcze jak teraz tak postąpi, to nie mamy o czym mówić. – odpowiedziałem. Chłopak znowu się uśmiechnął, kiwając przy tym głową na potwierdzenie moich słów. Wyglądał trochę komicznie, ale bardzo seksownie. I jeszcze ten jego uśmiech. Awww! Moje serce zamiera, a on się dalej uśmiecha. Dlaczego on musi mi to robić? Dlaczego musi doprowadzać mnie do szaleństwa zwykłym podniesieniem swych kącików do góry? Czy on nie zdaje sobie sprawy z tego, że muszę się powstrzymywać i to cholernie powstrzymywać, by się na niego nie rzucić i nie skosztować jego malinowych ust? No tak, on nie wie. Myśli, że ktoś inny wpadł mi w oko, a nie on sam. Ale ciekawe, kogo wziął pod uwagę? W sumie, to żadna zagadka, bo w zespole jest tylko jeden singiel. Oczywiście, chodzi mu o naszego blondynka, bo przecież swojej kandydatury nie rozpatrzył.
– Oj tam! Ważne bym ja miał gdzie spać. Reszta, jak dla mnie, może i na dywanie się przekimać. Chodź do nich! – rzekłem i zarzuciłem rękę na jego szyję. – Idziemy się schlać. – zaśmiałem się i pociągnąłem go w kierunku dworu.

** U JULII **
** w czasie rozmowy chłopaków **
Wyszłam na dwór i od razu skierowałam się do altanki, gdzie siedziała reszta znajomych. Podeszłam do stolika, gdzie postawiłam alkohol i zostawiłam chipsy. Jednak nie chciałam z nimi zostawać. Musiałam pobyć w samotności. Musiałam pomyśleć.
– A gdzie tamci dwaj? Mieliśmy tak strasznie pić. – zapytał Harry.
– Liam źle się poczuł i siedzi w łazience, a Zayn nad nim czuwa. Jak opanują sytuację, to do nas przyjdą. Wspomnieli, że możecie zacząć bez nich. – powiedziałam to, co chcieli Payne z Malikiem.
– Możemy? A Ty co? Nie pijesz? – wtrącił Lou.
– Ja muszę... Na razie... Dajcie mi chwilę, co? Wrócę do Was niebawem. – odparłam, powoli się cofając.
– Kochanie, co się dzieje? – zatrzymał mnie Ast, łapiąc mnie za nadgarstek. – Zayn coś Ci powiedział? Coś Ci zrobił? Wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć? – zapytał.
– Wiem kochanie, wiem. Chodzi o mnie, nie o Zayna. Muszę sobie coś przemyśleć, nad czymś się zastanowić. Muszę pobyć w samotności, by to ogarnąć. Dziesięć minut i jestem z powrotem. Nie pogniewasz się jak Cię tu zostawię? – spytałam.
– Oczywiście, że nie. Ale pod jednym warunkiem, że naprawdę szybko wrócisz.
– Dobrze. – przytuliłam go. –Dziękuję, że jesteś. – musnęłam jego usta i odeszłam od niego. W sumie, daleko nie poszłam. Wzięłam krzesło i usadziłam się z nim po drugiej stronie ogrodu, z dala od znajomych. Chodziło mi tylko o bycie samej, by nikt nie przeszkadzał mi w myśleniu. Po podsłuchaniu rozmowy Liasia z Zaynem zrodziły się w mojej głowie myśli, a mianowicie, czy oby na pewno kocham Astona? Czy to na pewno jest miłość, a nie zwykłe zauroczenie jego osobą? Czy ja nie mam tego samego problemu, co Liam? W sumie, ja nie mam wątpliwości czy chcę z nim być, bo to jest jedyna rzecz, której jestem pewna. Ale chęć bycia z kimś nie oznacza od razu miłości. Przecież jest wiele powodów, dla których ludzie są ze sobą i niekoniecznie chodzi o miłość. Czy moim powodem jest miłość do niego? Nie jestem z Astonem ze względu na jego sławę, bo bądźmy szczerzy, do koncertu nie wiedziałam o nich prawie nic. Wiedziałam jedynie tylko tyle, że istnieje taki zespół jak JLS, bo Paula się nimi zachwycała. W dniu, w którym go poznałam, poznałam ho jako zwykłego chłopaka, Astona Merrygolda i spędziłam z nim wyjątkowy wieczór. Później był kolejny spędzony wspólnie dzień, piknik nad morzem. Prosty sposób na randkę, ale uroczy. I to mi się w nim podoba najbardziej, że ze zwykłej, prostej czy banalnej rzeczy czy miejsca jest w stanie zrobić coś, co zabiera dech w piersiach. Coś, co sprawia, że chcesz tam wrócić. Coś, co zostanie w pamięci na długi, długi czas. Tak, właśnie za to go kocham.
Inny powód? Jako jedyny okazał mi zrozumienie. Tak, chodzi o sprawę z Mateuszem, ale tez i Zaynem. Bardzo mi wtedy pomógł, choć nic wielkiego nie zrobił, tylko mnie wysłuchał, a potem przytulił. Zwykła rozmowa wystarczyła, by motyle na nowo zagościły w moim brzuchu i odprawiały dziką orgię. Rozmowy bez osądzania, bez krytykowania, bez utwierdzania, że będzie dobrze, że nie miałam racji, że wina leży po mojej stronie. Tak, to kolejny powód mojego zakochania się w nim.
Dalej – bycie z nim, by w kimś innym wzbudzić zazdrość. To chyba nie pasuje do mojej, do naszej sytuacji. Nie zgodziłam się na bycie z nim, by zrobić na złość Mateuszowi. Wtedy o nim nawet nie myślałam. Ważny był tylko Aston i ja i to, co zrodziło się między nami w przeciągu niecałych dwóch dni. O niczym innym nie byłam w stanie myśleć tylko o Astonie, o jego cudownych oczach, o jego zniewalającym uśmiechu, o jego poczuciu humoru, o jego bródce, którą urzekł mnie już na samym koncercie, o sposobie, w który mnie całował. Wszystko to, co było związane z Astem, było w mojej głowie i było dla mnie najważniejsze. Nawet przez myśl mi wtedy nie przeszło, ze będąc z nim, mogę odegrać się na Mateuszu za to, co mi zrobił. Co do Zayna, to też nie ma żadnych podstaw. Tyle czasu minęło, odkąd byłam z Malikiem, że to byłoby śmieszne, gdyby ktoś zarzucił mi to, że jestem z Astonem, by wzbudzić w nim zazdrość. Przecież to byłoby niedorzeczne. Ok, byłam z nim, może i kochałam, przynajmniej wtedy mi się tak wydawało. Przez chwilę myślałam, że będzie moim szczęściem, takim światem, który należałby i istniałby tylko dla mnie. Niestety, nasza ‘miłość’ uleciała w powietrze i wszystko się skończyło. Czy żałuję? Nie. Wiodłam życie bez niego i wszystkie uczucia do niego, choćby te najmniejsze, wygasły. Nic nie wróciło, nawet jak go zobaczyłam pierwszy raz tutaj, w Londynie. Serce nawet nie drgnęło na jego widok, więc nikt nie może mi powiedzieć, że mój związek z Astem jest tylko po to, by zrobić ma na złe. Przecież on nawet o tym nie wiedział. Widziałam jego zdziwienie, kiedy dowiedział się, że Aston Merrygold, ten z JLS, jest moim chłopakiem. Zresztą, on też miał jakieś życie, z kimś był, a ja o tym nie wiedziałam, więc nie miałam żadnych powodów zazdrości. I bardzo dobrze! Przynajmniej teraz wiem, że jestem z moim obecnym chłopakiem, bo tego chcę, bo go kocham. Nie wyobrażam sobie siebie bez niego. Nie wiem, czym byłby mój świat, gdyby jego w nim nie było. Pewnie jakimś pustym, wypranym z jakichkolwiek uczuć ciągiem dni, jeden po drugim, bez żadnego celu. On jest moim natchnieniem, obrazem każdego dnia, powodem, dla którego budzę się każdego ranka. Nie mogę pozwolić, by to wszystko, co namalował mi czas, zwyczajnie się popsuło. Muszę to pielęgnować, by dalej nasze uczucie względem nas rozkwitało i przynosiło nam obojgu szczęście. Tak! Ja już odnalazłam swoje szczęście, bo mam jego. Mam nadzieję, że i on jest ze mną szczęśliwy, a jak nie, to przynajmniej będzie miał odwagę mi o tym powiedzieć. Nie chciałabym się dowiedzieć z prasy czy telewizji, że ma jakąś pannę na boku, tylko dlatego, że ja nie daje mu szczęścia, którego on pragnie. No właśnie, on pragnie mego szczęścia, a ja pragnę jego i jego szczęścia, więc mógłby tu do mnie przyjść. Mógłby się zjawić tak niespodziewanie i mnie przytulić, tak jakby to miał być ostatni raz, a potem mnie pocałować. Taaaaaak, pocałować! Jednak nie, pocałować mógłby mnie na początku, a później się przytulać. Uwielbiam, kiedy mnie całuje. Robi to tak subtelnie i z taką pasją. Choć czasami robi to zbyt agresywnie i brutalnie, ale wtedy wiem, że przez to chce wyrazić, że minęło sporo czasu od ostatniego pocałunku i to jest taka lekka kara za to, że pozwoliłam, by to tak długo trwało. Później jednak tak jakby się uspokaja i znowu całuje mnie delikatnie, namiętnie sprawiając, że się rozpływam. I pomyśleć, że on mi to robi, kiedy mnie całuje. Ciekawa jestem, co by było, gdyby mnie dotknął? Gdyby przejechał swoją dłonią po moich nagich plecach czy brzuchu? O piersiach czy szyi nie wspomnę. Pewnie bym eksplodowała. Jednak mimo tego, chciałabym by w końcu odważył się na coś więcej. Pragnę go tak bardzo, że czasami się zastanawiam, czy przez przypadek nie mam tego wypisanego na czole. Bo przecież nie podejdę do niego i mu nie powiem, że chcę go dotykać, że chcę go całować tu i ówdzie, że chcę rozkoszować się jego ciałem, że chcę go poczuć w sobie, choćby nawet tu i teraz, że chcę, by mnie pieprzył all night albo i dłużej, że chcę, by robił ze mną takie rzeczy, które się nawet seksuologom nie śniły. A może tak zrobię? Nie, chyba się nie odważę, choć nigdy nie brakowało mi odwagi, do niczego. Jednak wolę, żeby ‘TO’ wszystko wyszło z jego inicjatywy, a ja jako potulna dziewczynka, bez żadnych protestów, zgodzę się na wszystko, co on zaoferuje. ‘Boże, dlaczego jego tu jeszcze nie ma? Nie możesz sprawić, by on tu przyszedł? Nie możesz? Proszę, proszę, prooooooooooszę!’ – pomyślałam i podniosłam wzrok ku niebu, by wzmocnić moją prośbę.

poniedziałek, 18 lutego 2013

The Versatile Blogger



Dostałam nominację od http://take-me-to-wonderland-onedirection.blogspot.com/, za co jeszcze raz jej dziękuję! <3
Każdy nominowany blogger powinien:
- podziękować nominującemu na jego blogu;
- pokazać nagrodę 'The Versatile Blogger';
- ujawnić siedem dotyczących siebie;
- nominować dziesięć blogów, które jego zdaniem na to zasługują;
- poinformować o tym fakcie nominowane blogi. 



Fakty o mnie:
  1. Uwielbiam tańczyć - sama, w pokoju, przy zgaszonym świetle, mając słuchawki w uszach.
  2. Nie znoszę gotować - gotuję, gdy muszę.
  3. W wieku 4 lat miałam wyrostek i mam teraz bliznę na podbrzuszu.
  4. Jestem strasznie uparta.
  5. Nie potrafię albo nie chcę mówić otwarcie o swoich uczuciach.
  6. Uwielbiam ludzi, którzy mają poczucie humoru i potrafią śmiać się z żartów o sobie.
  7. Mam dziewięciu mężów - Aston<3 Marvin<3 Oritse<3 JB<3 Zayn<3 Harry<3 Niall<3 Liam <3 Louis <3
Nominowane blogi:

wtorek, 12 lutego 2013

55. 'Jest impreza, więc trzeba się napić.'


– To ja może jeszcze coś zjem. Tak ta karkówka się na mnie patrzy. Normalnie błaga, bym ją wziął i zjadł. – odezwałem się, bo zapadła chwilowa cisza. Lecz po moich słowach każdy wybuch śmiechem. Sam nie wytrzymałem i się do nich przyłączyłem.
– Oto Niall Wiecznie – Głodny Horan. – rzucił Lou i dalej się śmialiśmy. Po tym ataku śmiechu, zająłem się wcześniej wspomnianym kawałkiem karkówki, a reszta zajęła się sobą. To znaczy, Aston z Julką, JB i Lou z El poszli na krzesła przy basenie. Liam, Zayn i Harry wzięli po piwie i położyli się na środku tarasu na trawie. Nicole była zajęta rozmową z Reeshem, a Dan nie odstępowała Marvina na krok. Czy ta dziewczyna nie pomyliła sobie chłopaków? Jak ona się zachowuje! Nie wiem czy chociaż z raz rozmawiała dziś z Liamem od początku imprezy? Nieładnie z jej strony, nieładnie. Może właśnie dlatego Li pije? Wcześniej wystrzegał się alkoholu, a dziś taka zmiana. Dziwne! Ale czyżby między nimi coś się zepsuło? To niemożliwe! Przecież oni do siebie tak pasują, że zastanawiam się dlaczego Liaś jej się jeszcze nie oświadczył? Albo przynajmniej, dlaczego nie mieszkają razem? A może jednak nie chcą się śpieszyć? W sumie, to mają jeszcze czas. Nie ma co ich ponaglać. Będą chcieli, to zrobią kolejny krok w ich związku. Choć zastanawiam się, co miał na myśli Liam, kiedy wspominał o tym, że ma jakieś małe problemy. Czy to chodziło o Dan? Będę musiał z nim o tym pogadać, ale to jutro.
Jak już się tak bawię w obserwatora, mogę stwierdzić, że Nicole też zachowała się nie fair wobec loczka. Przyszła do niego i dla niego, a przesiaduje z innym, który w dodatku jest jej byłym. I wiadomo, dlaczego Harry taki zdenerwowany chodzi. Sam bym się wkurzył, więc nie ma co mu się dziwić. Ale tak szczerze, to co się porobiło z tymi dziewczynami? Maja chłopaków, a flirtują z innymi i to jeszcze na ich oczach. To niedorzeczne! Dobrze, że ja jeszcze nie mam dziewczyny. Nie mogę przecież zdradzić tych milionów moich directionerskich żon na całym świecie. Ale ma nadzieję, że kiedyś znajdę tą jedna jedyną na resztę życia, bo nie chcę zostać starym kawalerem.

** U JULII **
** dwie godziny później **
Znowu wszyscy siedzieliśmy razem. Nieważne, że na trawie, kiedy za nami stały wolne krzesła. Przysiedliśmy się do tej trójki leżących wariatów, którzy przez jakieś dwie godziny nie zmienili swojego miejsca. Jedynie Harry się przemieścił, ale to tylko po skrzynkę z piwami, którą postawił przy ich trójcy.
– Kochanie, może już nie pij. Nie chcę Cię wciągać po schodach na górę. – zwróciłam się do Astona, który  sięgał po kolejną butelkę piwa.
– Oj, przestań Julka! Jest impreza, więc trzeba się napić. Najwyżej będziemy spać jak Malik w salonie na podłodze. Tylko na dywanie, a nie pod. – wtrącił Liam, po czym się zaśmiał. Mulat posłał mu tylko złowieszcze spojrzenie i sam dołączył się do jego śmiechu.
– Li, a od kiedy Tyś się taki imprezowy zrobił? Jak chodziłeś z nami do klubów, to nawet jednego drinka nie raczyłeś wypić, a tu? Które piwo już pijesz? – zapytał Niall.
– Nie wiem. Zgubiłem rachubę po piątym. – odparł zadowolony Payne.
– Ejjj! Nie matkuj mu Nialler, tylko się napij z nami! – rzekł Zayn i rzucił w jego kierunku piwo.
– A wiecie co? – zaczął Ori. – Dobrze, że do Was przyjechaliśmy, a miał sam Ast przyjechać, bo wariował bez Julki. Stwierdzam, że musimy się częściej spotykać w takim gronie! Jakieś wypady do klubów albo takie wieczory przy grillu lub ognisku. Bardzo mi się tu podoba! Jesteście spoko i kocham Was, bracia i siostry! – dokończył.
– Oho, a ten już zaczyna. Włączył mu się czujnik uczuć. – szepnął mi Aston na ucho. – Poczekaj jeszcze trochę, a będzie Cię po rękach całował i dziękował za to, że jesteś nasza fanką, że nas wspierasz i takie tam. – dodał, z czego ja się zaśmiałam.
– Nie ma tajemnic w towarzystwie. Nie szeptać sobie tam żadnych sprośnych historyjek. – odezwał się Lou. – Będziecie w pokoju na osobności, to będziecie mogli jakieś przetestować czy coś, ale teraz proszę mi się zachować! – dodał. Po jakże jego durnym monologu, wszyscy zanosili się śmiechem.
– Lou, Ty jak coś walniesz, to płakać można. – skomentowała El.
– W nocy jakoś nie płaczesz kochanie. – odpowiedział z głupim uśmieszkiem na ustach. Dziewczyna się zarumieniła, a chłopak ją lekko przytulił, całując jednocześnie w czubek głowy. Jednak nadal nikomu uśmiech nie schodził z twarzy.
– Dobra, dobra! My tu gadu, gadu, a tam w lodówce mamy coś mocniejszego. Pijemy? – wyskoczył z pytaniem Liam. Zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Po wszystkich bym się tego spodziewała, ale nie po nim. Znaczy, do tej pory nie wiem, dlaczego nie może pić alkoholu, ale musi to być błahy powód, skoro dziś wszystkich namawia do picia.
– A pewnie, że tak! – odezwałam się. A co! Dotrzymam mu towarzystwa, jakby nikt inny nie zechce pić.
– Słońce, zamierzasz pić wódkę z chłopakami? – zapytał Ast.
– Tak, kochanie. Będę z nimi piła. W końcu jest impreza, więc trzeba zaszaleć. – zbliżyłam się do niego i ucałowałam jego prawy kącik ust.
– Hmmm, rozumiem. – wyszeptał. Mam nadzieję, że zrozumiał, co miałam na myśli mówiąc, że trzeba zaszaleć.
– To piją wszyscy! Dziewczyny, co Wy na to? – zwróciłam się do pozostałej części pięknej w naszym gronie. Wszystkie kiwnęły głową na tak.
– Tylko, że ja mam słabą głowę do wódki. – wtrącił Nicole.
– Spokojnie kochana. W razie czego, Harry Cię przenocuje. – powiedziała Dan.
– Taaa, jasne. – odparł i posłał lekki uśmiech Nicole. Nie wiem jak reszcie, ale mi się wydawało, że loczkowi nie za bardzo podobał się ten pomysł. Przecież Nici to jego dziewczyna, więc  sam powinien jej to zaproponować. Widocznie, pogniewał się na nią za to, że więcej czasu spędziła z Reeshem niż z nim. Dziecinne zachowanie, ale to nie moja sprawa. Nie będę się wtrącać.
– Dobra, później się dogadamy co do noclegu. Idziemy pić. – zarządził Zayn. Na jego słowa każdy się zerwał na nogi.
– A teraz idziemy na jednego, a teraz idziemy wódkę pić! – zaczęłam śpiewać, a reszta mi się przyglądała.
– Skarbie, nie mówiłaś, że umiesz śpiewać?! – rzekł Aston.
– Bo nie umiem. – odparłam i dalej nuciłam sobie pod nosem.
– To ja pójdę po wódeczkę. – wtrącił Zayn.
– To ja się przejdę z Tobą. – dodał Liam i razem poszli do domu, a my wzięliśmy się za sprzątanie stołu. W końcu trzeba będzie gdzieś ustawić szkło i zakąski.
– A są jeszcze chipsy? – zapytałam.
– Tutaj już nie ma, ale w kuchni powinny jeszcze być. – odparła Dan.
– Dobra, to ja przyniosę. – powiedziałam i ruszyłam w stronę salonu. Tak wiem, miałam cały czas być z Astonem, ale chłopak powiedział mi o jego rozmowie z mulatem i wiem, że Zayn nie będzie naciskał na rozmowę. Tym bardziej, że umówiliśmy się przez smsy co do tej rozmowy.

** U ZAYNA **
** kiedy szli z Liamem do kuchni **
– Świetna impreza, co nie? Myślałem, że będzie nudno, że nie będzie o czym gadać z chłopakami z JLS, ale jest spoko. Oni są spoko. – odezwał się kolega.
– No nie jest najgorzej. – odpowiedziałem.
– Nie podoba Ci się?
– Sam to wcześniej stwierdziłeś. – przypomniałem mu.
– Oj to było wcześniej.
– Tak, jak byłeś trzeźwy.
– Czepiasz się. – rzekł Payne. – Przecież jest dobrze. Muzyka, którą Marv puszcza jest świetna, same najnowsze hity. Jedzenie, które zaserwowała nam mama Julki było niesamowite! Szczerze mówiąc, dawno nie jadłem tak dobrze grillowanej karkówki. Z alkoholem też nie jest źle, tym bardziej, że teraz zaczyna się prawdziwe picie. – zaśmiał się chłopak. – A znajomi jak znajomi, czyli najlepsze towarzystwo pod słońcem. Czegoś trzeba więcej? – zapytał.
– Nie, nie. Wszystko czego nam potrzeba jest tutaj. – odparłem i wskazałem na lodówkę. Przez to jego gadanie prawie zapomniałem po co tu przyszliśmy. Otworzyłem urządzenie chłodzące i wyjąłem butelki. Już zmierzałem do wyjścia z kuchni, gdy Liam zadał mi pytanie:
– Zayn, skąd wiedziałeś, ze nie kochasz Perrie? – odwróciłem się i spojrzałem na niego. Myślałem, że sobie żartuje, ale widząc jego zachowanie, zmieniłem zdanie. Stał oparty o zlew i wpatrywał się w butelkę, którą ściskał w dłoniach.
– Po prostu wiedziałem. – odezwałem się po namyśle.
– Ale jak to wiedziałeś? Tak z dnia na dzień zmieniły Ci się uczucia? – powiedział. Podszedłem do niego i stanąłem obok. Już miałem odpowiedzieć, ale chłopak mnie ubiegł.
– Jak rozpoznać czy osobę, z którą jesteś, darzysz jeszcze jakimś uczuciem? Jak się przekonać, że to uczucie jest? Że ono się nigdzie nie ulotniło? Że to nie przeszło w zwykłe przyzwyczajenie? Proszę powiedz mi, jak mam się dowiedzieć czy nadal kocham Danielle? – rzekł, wypuszczając powietrze z ust. Nie wiedziałem co mu na to odpowiedzieć. Szczerze? Zszokował mnie tymi słowami i nie mogłem znaleźć żadnych słów, by mu cokolwiek na ten temat powiedzieć, więc zaległa cisza między nami.
– Ostatnio, – kontynuował – zaoferowałem jej wspólne mieszkanie. Znaczy, tylko we dwójkę. Nie znam jeszcze jej odpowiedzi na tą propozycje, ale teraz się zastanawiam, czy to był dobry pomysł. Skoro mam wątpliwości co do swoich uczuć, powinienem to proponować? A jak ona się zgodzi? Co wtedy? Mam nie brać swych uczuć pod uwagę tylko z nią zamieszkać? Co ja mam zrobić? – zapytał. Znowu mnie zamurowało. Faktycznie, pozory mylą. Niby pięknie, wszystko cacy, a tu Li wyskakuje, że nie wie, czy ją jeszcze kocha. Niezłe jaja! Nie wiedziałem jak się zachować. Co zrobić? Gdybym był kobietą, pewnie bym go przytulił, a tak?
– Stary, musisz..
– Musisz jej o tym wszystkim powiedzieć. – dokończyła za mnie osoba, która weszła do pomieszczenia.



Cześć ;** Dodaję dziś rozdział może trochę nie dopracowany, więc nie gniewajcie się na mnie za niego :) Oddaję dziś lapka do naprawy i nie wiem kiedy go dostanę z powrotem ;c Jak się uda, to może jeszcze dziś go będę miała, ale to pewnie byłby cud. Ale nie o tym miałam pisać :) A mianowicie, DZIĘKUJĘ za wyświetlenia (ponad 12 tys.) i komentarze (coraz ich mniej, ale przynajmniej wiem, że mam stałych czytelników). Jesteście niesamowite i bardzo się cieszę, że ze mną jesteście! :) xxx

KOCHAM WAS DZIEWCZYNY! <3 <3 <3 <3

sobota, 2 lutego 2013

54. '(...) tak ma właśnie być, bo ona jest szczęśliwa.'


(18:39) ‘Daj mi spokój! Nie mam najmniejszej ochoty z Tobą rozmawiać! Julia.’

Nie takiej wiadomości się spodziewałem. Ale to nic. Nie poddam się. Muszę z nią pogadać i już!

(18:42) ‘Nie dam Ci spokoju, dopóki ze mną nie porozmawiasz. Wystarczy mi tylko 5 minut. Ani sekundy dłużej. Z’

(18:52) ‘Jeżeli chcesz PONOWNIE mi uświadomić, że nie zależało Ci na mnie jako na dziewczynie czy koleżance, to nie musisz tego robić. Ja to wiem! Nie musisz się powtarzać. J’

(18:54) ‘Właśnie, że nic nie wiesz! Zależało mi na Tobie, dalej zależy i będzie zależeć! Daj mi to tylko wyjaśnić! Proszę. Z’

(19:24) ‘Ale po co? J’

(19:25) ‘Bo 3 lata temu nie wyjaśniłem jednej sytuacji i straciłem miłość mojego życia. Dziś nie mogę dopuścić do takiej sytuacji, w której stracę przyjaciółkę! Z’

Wysłałem kolejną wiadomość. Domyślałem się, że nieszybko dostanę odpowiedź. Ale postanowiłem poczekać w salonie, aż dostanę sms ‘a zwrotnego. Przez cały czas pisania sms ’ów z Julką, siedziałem w domu. Przez ten czas kilka osób przewinęło się przez salon. Głównie było to Niall. A to do łazienki mu się chciało, a to do kuchni chodził, a to mi piwo przynosił. Ale znając kochanego blondynka, wyczuł co się święci i sprawdzał, czy nie robię czegoś głupiego. Ze dwa razy moim oczom ukazał się Liam. Byłem zdziwiony jego widokiem, gdyż nasz niepijący Liaś, trzymał butelkę z piwem w połowie tylko pełną. Przecież on nie pije alkoholu. A może to bezalkoholowe? No nic, potem się go o to zapytam.
– Masz. Pij! – powiedział Li, stawiając przede mną kolejną butelkę piwa.
– A skąd Ty się tu wziąłeś? Przecież przed chwilą byłeś na dworze. – zapytałem.
– By-byłem, ale teraz je-jestem tutaj. – odpowiedział, o ile można było to nazwać odpowiedzią, po czym się zachwiał na nogach.
– Jesteś pijany? O Boże kochany! Jesteś pijany! Nie mów, że sam żeś się tak spił.
– Nie, nie. Ra-razem z Harrym i LouLou piłem. Chodź się z nami na-napić.
– Ty kolego już nie pijesz. Wystarczy Ci na dzisiejszy dzień. Do pokoju marsz. – zaśmiałem się i wstałem, by go zaprowadzić na górę.
– Nigdzie nie idę! Ja chcę się bawić! – odezwał się tym razem bez zająknięcia. Po chwili w całym pomieszczaniu było słychać jego śmiech. – Łatwo Cię nabrać. Nie jestem pijany, deklu! – powiedział i spoważniał. – Ale jak chcesz, możemy się upić. Ten jeden raz pozwolę sobie na tą przyjemność.
– Nie wiem, czy to dobry pomysł. – odparłem.
– Że co? Zayn Zawsze – Chętny – Do – Picia Malik mówi, że upicie się nie jest dobrym pomysłem! Nie wierzę! – zaśmiał się Payne.
– Wiesz dobrze dlaczego nie chcę tak dużo pić.
– A pieprzyć Julkę! To co, już nie możesz się napić bądź upić w trzy dupy z kolegą?! Weź nie przesadzaj!
– Li, nie krzycz! Usłyszą Cię, a tam jest mama i młodsza siostra Julki. Nie możemy się przy nich spić do nieprzytomności. – rzekłem. Co w niego wstąpiło? Przecież on zawsze był spokojny i przeciwny takiemu zachowaniu. Coś musiało się wydarzyć i chłopak w ten sposób chce odreagować.
– Faktycznie. Nie pomyślałem. – odpowiedział zasmucony. – Ale możemy się upić na górze. U mnie lub u Ciebie w pokoju. – dodał.
– Oj, nie wiem.. A co na to reszta powie? Nie chcę, by pomyśleli, że nie podoba nam się ich towarzystwo.
– A podoba Ci się? – wtrącił. – Dobra. Nie chcesz, to nie. Twoja strata. – rzucił i wyszedł z salonu. Oczywiście poszedł na zewnątrz. Chciałem za nim pójść, ale poczułem wibracje w kieszeni. Wyciągnąłem telefon i odczytałem wiadomość.

(20:00) ‘Dobra. Pogadamy. Nie dziś. Jutro. Może. J’

Uśmiechnąłem się, komórkę schowałem do kieszeni, wypiłem do końca piwo, które wręczył mi Liam i poszedłem na dwór. Wzrokiem odszukałem Julkę. Stała przytulona do swojego chłopaka. Mimowolnie się uśmiechnąłem. Nie podobał mi się ten widok, ale moje serce podpowiadało mi, że tak ma właśnie być, bo ona jest szczęśliwa. Kiwnąłem głową w jej kierunku na znak, że odczytałem esa, po czym podszedłem do chłopaków.

** U HARREGO **
– Pięknie, bardo pięknie! A mówiła, że wystarczę jej tylko ja, a nie jacyś chłopcy z JLS! – powiedziałem zdenerwowany.
– Oj uspokój się Styles. Reesh to jej były chłopak, z którym dawno się nie widziała. Maja sobie trochę do opowiadania. – odezwał się JB. Ale wtopa! Stoją z nami chłopaki z JLS, a ja gadam na ich kolegę. Super!
– Zresztą, nie masz o co się martwić, bo Ori znalazł już sobie obraz westchnień. Boską, dla niego oczywiście, Nicki Minaj, więc możesz być spokojny o Nicole. – dodał Marv.
– Tak, chłopaki mają rację. Przecież Nici jest dla Ciebie stworzona. Dlatego przestań wymyślać i chodź się napić. – stwierdził Li.
– Tak, to jest dobry pomysł! – potwierdził Zayn.
– A może tak, byście najpierw coś zjedli? A nie tylko picie i picie. Jestem starsza od Was, ale to nie znaczy, że będę robiła za niańkę i każdego odprowadzała do pokoju. – wtrąciła ciocia Natalia zza pleców Liama. Na jej głos chyba każdy przestał oddychać. Kogo, jak kogo, ale nie spodziewałem się, że ona stoi za nami. To teraz mamy przechlapane. Koniec imprezy.
– Przecież żartuję. – dodała i się uśmiechnęła. I wszyscy odetchnęli z ulgą. Ja przynajmniej na pewno. Myślałem, że zacznie nam robić jakieś wywody, że nie powinniśmy, że młodzi jesteśmy, że psujemy własne zdrowie i tak dalej i tak dalej, a ona sobie z nas żartuje. Spoko kobieta. – Ale naprawdę moglibyście przyjść coś zjeść. Kiełbaski i karkówka już są gotowe, więc szkoda, by to wszystko wystygło.
– Dobrze ciociu. Już idziemy. – odparł Zayn.
– Niall! Idziemy jeść! – krzyknął Liam. Ten to wie jak sprawić, by jedzenie się nie zmarnowało. Już po sekundzie Nialler z Paula na rękach stał niedaleko cioci i czekał aż będzie można zasiąść do stołu. Śmieszny widok. Długo nie czekaliśmy i sami zbliżyliśmy się  do nich. Widocznie każdy zgłodniał, bo po dwóch minutach wszyscy byliśmy w jednym miejscu. Przy stole, dokładniej mówiąc. Na ten widok, ciocia się uśmiechnęła i zaczęła nakładać porcję.  

** U NIALLA **
** pół godziny później **
– O Boże! Ale się najadłem! Istne mistrzostwo ciociu! – odezwałem się. Każdy zaczął się śmiać. Najpierw nie zaczaiłem dlaczego, ale potem rozglądając się po reszcie, wszystko było jasne. Jako jedyny miałem siłę jeszcze coś mówić. Pozostali już odpoczywali po posiłku z piwem w ręku.
– Miło się z Wami tak siedzi, ale późno już się zrobiło. Trzeba iść spać. Paula pożegnaj się z gośćmi i idziemy na górę. – powiedziała Natalia.
– Mamo proszę, jeszcze nie. Ja chcę jeszcze z nimi zostać. Mamo proszę. – jęczała dziewczynka.
– Dobrze. Posiedzimy jeszcze jakieś pół godziny i zbieramy się do spania.
– Ale mamusiu! Jutro już nie będzie grilla i..
– Ale kochanie, jutro też jest dzień. Jestem pewna, że chłopcy nie pozwolą Ci się tu nudzić. Jest ich tu dziewięciu, więc będziesz miała się z kim bawić. – mówiła kobieta.
– Dokładnie. Jutro z Julką zabieramy Cię na wycieczkę po Londynie, czyli Big Ben, London Eye, przejażdżka czerwonym autobusem. A do tego lody, gofry i inne słodkości, na które będziesz miała ochotę. – wtrącił Aston. Dobry pomysł kolego. Czyli jeden dzień już zaplanowany. Później ja coś wymyślę i spędzę z nią czas. W końcu to moja kuzynka.
– Okej. To ja następnego dnia Cię zabiorę do kina, a potem coś jeszcze wymyślimy. Jakiś plac zabaw albo basen. – zaproponowałem.
– Super! – krzyknęła Paula i zaczęła skakać na krześle. Taka skakała, że o mały włos nie spadła z siedzenia. W porę złapał ją Marv, więc nic jej się nie stało. Siedzieliśmy wszyscy przy stole i rozmawialiśmy, śmiejąc się przy tym głośno. Już dawno nie spędzaliśmy tak wolnego czasu z chłopakami. Musimy częściej spędzać tak wieczory i to stanowczo. Zauważyłem, że nawet Julka z Zaynem ‘normalnie’ rozmawiali, o ile to była rozmowa. Jak dla mnie, docinali sobie bardziej niż rozmawiali, ale lepsze to niż burczenie na siebie, czy nie odzywanie się do siebie w ogóle.
Nie wiem jak długo tak siedzieliśmy przy tym stole, ale musiało minąć sporo czasu, kiedy ciotka kazała się zbierać do spania. Pauli, oczywiście.
– Kochana księżniczko wiem, że Ci się tu podoba, ale czas spać. Pożegnaj się z gośćmi i idziemy na górę. – rzekła kobieta. Na te słowa, młodsza kuzynka nieco posmutniała, ale zaczęła się z nami żegnać. Podchodziła do każdego z nas i przytulała się oraz dawała buziaka z policzek. Jaka ta mała jest słodka! Moja mama zawsze tak robiła, jak mieszkałem jeszcze w z nimi w domu. Brakuje mi tego.
– Paula, nie ociągaj się! Przytulaj tego Astona i chodź. – dodała po chwili ciocia.
– Już, już. Nawet poprzytulać się nie da. – wyszeptała do ucha chłopaka.
– I tak słyszałam. – odpowiedziała.
– Ojjj! Dobranoc wszystkim. Kocham Was! – krzyknęła dziewczynka i poszła do mamy, która już czekała na nią przed drzwiami do salonu.
– Dobranoc kochanie!
– Dobranoc maleńka!
– Słodkich snów gwiazdko! – mieszały się głosy w odpowiedzi.
– Tak, też Wam życzę miłej nocy. Tylko nie przesadźcie z alkoholem. – odezwała się Natalia.
– To mamo już do nas nie zejdziesz? – zapytała Julka. Chciałem o to samo spytać, ale dziewczyna mnie wyprzedziła.
– Tak. Nie jesteście już mali, tylko prawie dorośli, więc nie trzeba Was pilnować. Idę położę się z Paulą, bo zmęczenie podróżą się odzywa. Będziemy u Ciebie w pokoju, córciu. – odparła, a Julka wstała i do nich podeszła.
– Dobrze. W takim razie dobrej nocy. – rzekła i przytuliła się do mamy. Kobieta pocałowała ją w czoło i poszły z młodsza córką do domu.
– To ja może jeszcze coś zjem. Tak ta karkówka się na mnie patrzy. Normalnie błaga, bym ją wziął i zjadł. – odezwałem się, bo zapadła chwilowa cisza. Lecz po moich słowach każdy wybuch śmiechem. Sam nie wytrzymałem i się do nich przyłączyłem. 




Jest kolejny rozdział :) Może nie jest jakiś najdłuższy i najlepszy, ale starałam się. Chciałam go dodać wcześniej z racji, że mam wolne na uczelni, ale niestety wena nie była tak łaskawa i dopiero wczoraj mnie nawiedziła. Także, nie zdziwię się, jeżeli to Wam się nie spodoba. :)
Dziękuję za to, że jesteście ze mną i to czytacie! ;* ;* ;* ;* Dziękuję również za wszystkie wyświetlenia i komentarze. To naprawdę dodaje motywacji! 

KOCHAM WAS! <3 <3 <3 <3

sobota, 19 stycznia 2013

53. 'Dobrze wiesz, że chodzi mi o Julkę.'


** U HARREGO **
Nareszcie przyjechała moja piękność. Nie widziałem jej chyba dwa dni, a tak brakuje mi jej widoku. Nie mogę się na nią napatrzeć. A te jej oczy i spojrzenie! Czysta magia! Podszedłem do drzwi, bo właśnie dzwoniła dzwonkiem. Otworzyłem jej drzwi i mało się na nią nie rzuciłem.
– Witaj kochanie! – przytuliłem ją, a potem pocałowałem.
– Cześć misiek! Stęskniłeś się, co? – zapytała dziewczyna.
– Oczywiście, że tak! Nawet nie wiesz jak bardzo. – znowu ją pocałowałem. – Jak już Ci wcześniej pisałem, jest u nas trochę więcej ludzi niż ostatnio. Są chłopaki z JLS i mama z siostrą tej Julki, co z nami od niedawna mieszka. Powinnaś wszystkich polubić. – dodałem.
– Misiek, przyszłam tu dla Ciebie, a nie dla chłopaków z jakiegoś JLS. Wystarczy, żebyś Ty tu był. Reszta może być z kosmosu. – powiedziała i dała mi buziaka. Jaka kochana! Właśnie za to ją kocham.
– Kocham Cię.

** U REESHA **
Po chwili Harry przyszedł z jakąś dziewczyną. Ejjj, ale ja przecież ją znam. To Nicole. Nicole Schmitz. Moja pierwsza dziewczyna. Kurczę, kilka lat minęło, a ja ją nadal pamiętam. Ciekawe, czy ona mnie rozpozna?
– To jest Nicole, moja dziewczyna. Moich wariatów z zespołu znasz, więc poznaj chłopaków z JLS. To jest Marv, JB i Oritse. Aston jest jeszcze na górze z Julką. A to jest mama Julki, Natalia, i jej młodsza siostra – Paula. – odezwał się loczek.
– Miło mi Was poznać.  Przepraszam, że zapytam, ale czy Ty jesteś Oritse Williams? – zwróciła się do mnie. Czyli mnie poznała.
– Tak, we własnej osobie. A dlaczego pytasz? – odparłem.
– Jeszcze się pytasz, głupku jeden?! Chodź tu! – podeszła do mnie i się przytuliła. Każdy się na nas patrzył i nie wiedział co jest grane.
– To Wy się znacie? – zapytał zdziwiony Harry.
– Oczywiście, że tak! Reesh był moją pierwszą młodzieńczą miłością. Kto by pomyślał, że po tych kilku latach znowu się zobaczymy! – rzekła Nici.
– Dokładnie! Miły zbieg okoliczności. – dodałem.
– Słyszałam, że zabrałeś się za muzykę i stworzyłeś zespół, ale nie wiedziałam, że chodzi o JLS. Gratuluję, bo lubię niektóre Wasze piosenki, a to rzadkość, bo raczej słucham piosenek o innym brzmieniu. – odezwała się koleżanka.
– Miło to słyszeć. Fanów nigdy dość. – wtrącił Marv, po czym zaczął się śmiać. Nie widziałem w tym nic śmiesznego co Humes powiedział, ale jak ja to powtórzyłem, to każdy zaczął się śmiać.
– To kto pije? – krzyknął mulat i pomachał piwem w naszym kierunku.
– Wszyscy. – odezwał się Lou i razem ze swoją dziewczyną podeszli do niego. Reszta więzła z nich przykład i poszła w ich ślady. Tylko Nicole została razem ze mną.
– A Ty nie pijesz? – zapytała.
– Piję, piję, ale wolę poczekać, aż będzie trochę luźniej przy tym stoliku. – wskazałem jej miejsce, przy którym stali nasi znajomi. Dziewczyna zachichotała na ten widok.
– No tak, masz rację. – odparła, a ja jej posłałem uśmiech.

** U ASTONA **
Schodziliśmy właśnie z Julką po schodach, kiedy usłyszeliśmy krzyk ‘To kto pije?’.
– To chyba Malik? – zapytałem.
– Niestety tak. – powiedziała zrezygnowanie.
– Kochanie, jestem przy Tobie, więc nie będzie źle. Ale pamiętaj, zawsze możemy wrócić do pokoju, albo wyjść gdzieś na miasto. To zależy od Ciebie.
– Dobrze wiesz, że nie możemy. Gdyby nie mama z Paulą, to pewnie by mnie, znaczy nas, tu nie było, ale im nie mogę tego zrobić. – odparła i się przytuliła.
– Rozumiem. – pocałowałem ją we włosy. – Kocham Cię. – dodałem, złapałem ja za rękę i poszliśmy w kierunku basenu.
– Wszyscy. – usłyszeliśmy odpowiedź Tomma, a chwile po tym wszyscy stali przy mulacie i piwie.
– My też się z chęcią napijemy. – odezwałem się. Na te słowa Julka mocniej ścisnęła moja dłoń i lekko się uśmiechnęła, gdyż wszystkie oczy były zwrócone na nas. I bardzo dobrze. Niech każdy zobaczy jaką ma piękną żonę, przyszłą żonę.
– Kochanie, czego się napijesz? Piwa, wina czy na początek soku? – powiedziałem, przytulając ją do siebie.
– Z pewnością wybierze sok. – wtrącił Lou. – Specjalnie jest dla niej kupiony. – dodał i cała reszta wybuchła śmiechem.
– Śmieszne Lou, śmieszne. Ale wiesz, martwię się o Ciebie. Co Ty będziesz pił? Bo kaszki z mlekiem to ja tu nie widzę. – odezwała się Julka.  Tym razem znowu się wszyscy śmiali. Nawet moja przyszła teściowa zanosiła się śmiechem. Lou już nic nie powiedział, tylko podał nam dwa piwa. Odebraliśmy od niego butelki i usiedliśmy na krzesłach, niedaleko Reesha, który rozmawiał z jakąś dziewczyną. Julka wytłumaczyła mi, że to partnerka Harrego. Mniejsza o to. Miałem wrażenie, że cały czas ktoś na nas patrzy. No tak, Zayn pożerał nas wzrokiem. Znaczy, nie mnie tylko moją dziewczynę. Popatrzyłem na niego, a on siedział i wpatrywał się w Julkę jak w jakiś święty obrazek. Może będę trochę chamski, ale na pewno mu się to nie spodoba. Przytuliłem dziewczynę do siebie, składając na jej ustach namiętny pocałunek.
– Kocham Cię słońce! – rzekłem dość głośno, by ten dupek usłyszał i dał spokój Julce.
– Ja ciebie też kocham. – odpowiedziała, na co ja jeszcze raz musnąłem jej usta. Zauważyłem, że Zayn się wkurzył i to chyba bardzo, bo aż wszedł do domu. Brawo! Właśnie o to mi chodziło! Niech chłopak wreszcie zrozumie, że Julka kocha mnie, a ja ją i nikt nas nie rozłączy, a na pewno już nie on.
– Kochanie, zaraz wracam. Idę do łazienki. – musnąłem jej policzek i wstałem. Zatrzymała mnie, łapiąc za rękę.
– Tylko szybko wracaj. – wyszeptała.
– Oczywiście. – puściła moją dłoń, a ja poszedłem do domu. Łazienka nie była jedynym powodem, dla którego  chciałem znaleźć się w pomieszczeniu. Musiałem pogadać z tym całym Malikiem. Muszę mu wreszcie przetłumaczyć, żeby się odczepił od mojej dziewczyny raz na zawsze.
– O Zayn! Co Ty tu robisz? Źle się bawisz? – zapytałem.
– Nie, no skąd! Rewelacyjnie się bawię. – odpowiedział. Czujecie ten sarkazm. Normalne, że niekoniecznie się dobrze bawił, ale sam popsuł nowo odzyskaną relację z Julką. Sam jest sobie winien.
– A Ty co tu robisz? Nie powinieneś być przy swojej dziewczynie? – odezwał się po chwili.
– Ja idę do łazienki. Poczekasz na mnie? To razem wrócimy.
– No jasne, poczekam. – odrzekł i usiadł na kanapie. Ja natomiast wpadłem do łazienki, załatwiłem swą potrzebę i chwilę potem byłem przed Zaynem.
– Możemy pogadać? – zapytałem.
– My? My nie mamy wspólnych tematów oprócz zawodu. Wątpię, żebyś chciał gadać o piosenkach czy teledyskach. – odparł.
– Nie, nie chcę o tym rozmawiać. Jakbyś nie zauważył, to mamy jeden powód, dla którego powinniśmy zamienić kilka słów, by nie było nieporozumień między nami. Dobrze wiesz, że chodzi mi o Julkę. – rzekłem.
– No tak! Julka, Twoja dziewczyna, a Ty teraz będziesz zgrywał dobrego chłopaka i kazał mi się od niej odwalić i takie tam. Dobra, przyjąłem to do wiadomości, więc resztę możesz już sobie darować i iść do niej. – odezwał się.
– Na pewno nie pójdę, dopóki mnie nie wysłuchasz. Zatem słuchaj. Ja nie mam nic do Ciebie i guzik mnie obchodzi jak się zachowujesz w stosunku do innych dziewczyn. Jak zdążyłeś zauważyć, Julka jest moją dziewczyna i nie pozwolę, by wylewała łzy przez jakiegoś zadufanego w sobie chłopczyka. – na te słowa Zayn próbował się poderwać z kanapy, ale go przetrzymałem. – Nie skończyłem jeszcze. Słuchaj dalej. Jeżeli nie potrafisz uszanować jej wyboru, to przynajmniej jej nie rań, bo w innym razie nie będę tak grzecznie z Tobą rozmawiał. I ja Ci nie grożę. Nic z tych rzeczy. tylko Cię ostrzegam, bo nie mam zamiaru patrzeć na jej piękne, ale zaczerwienione od płaczu oczy. – powiedziałem i nie czekając na jego odpowiedź, kierowałem się na dwór. Po chwili jednak się odwróciłem i dodałem:
– A i jeszcze jedno. Mamy z Julką do załatwienia kilka spraw do załatwienia i jak wszystko dobrze pójdzie, od przyszłego tygodnia nie będziecie się tak często widywać, więc może Ci przejdzie i wtedy docenisz jej przyjaźń.
– Ale jak to? Wyprowadza się? Gdzie? Dokąd? Po co? Przecież to jest i jej dom. – Malik prawie, że krzyczał, podrywając się na nogi.
– Uspokój się. Dowiecie się o wszystkim w swoim czasie, a teraz wybacz, ale muszę iść do swojej dziewczyny, bo już za nią tęsknię. – odparłem. – Idziesz i Ty?
– Tak, tak. Zaraz przyjdę. – odpowiedział i ponownie usiadł na kanapie. Widząc jego zachowanie, wyszedłem z domu i udałem się do Julki i reszty imprezowiczów.

** U ZAYNA **
Ale narobiłem! Julka chce się wyprowadzić. Przecież Niall mnie zabije jak się o tym dowie. Specjalnie załatwiał jej tutaj praktyki, żeby z nami mieszkała i żebyśmy mogli się z nią pogodzić. Ale ja jak zwykle musze coś spieprzyć! Nie mogę tego tak zostawić i jej na to pozwolić. Muszę to odkręcić i dowiedzieć się co dokładnie dziewczyna planuje.

‘Wiem, że pewnie tego nie chcesz, ale czy możemy pogadać? Zayn :)’

Napisałem sms ’a i wysłałem do Julki. To była moja jedyna opcja. Nie mogłem przecież do niej podejść i po ludzku poprosić o rozmowę, bo Aston mi nie pozwoli. Jeżeli odczyta sms ’a, to może przyjdzie i ze mną pogada. Chociaż minutkę mi poświęci. Tak rozmyślając, czekałem na jej odpowiedź. Oczywiście, zero odzewu. Poczekałem jeszcze 5 minut i napisałem kolejną wiadomość:

‘Proszę Cię, porozmawiaj ze mną. To ważne! Z.’

A jak ona nie ma ze sobą telefonu? Przecież była w sukience, więc gdzie go miała schować? Na darmo mam wysyłać te smsy? Tak głupku! Bo jak nie dziś, to jutro je odczyta i będzie wiedziała, że chcesz z nią pogadać. – powiedziałem sam do siebie. W myślach oczywiście. W tym samym czasie poczułem wibracje telefonu. Ucieszony tym faktem, z nadzieją, że dziewczyna zgodziła się na rozmowę, wcisnąłem ‘ wyświetl’. Jednak szybko uśmiech znikł z mej twarzy, ponieważ wiadomość nie była od Julki, tylko od Kate. Koleżanka napisała, że jednak się dziś u nas nie pojawią. Odpisałem jej i dalej zastanawiałem się, co napisać Julce, by raczyła mi odpisać.

(18:18) ‘Julka strasznie Cię przepraszam. Daj mi się wytłumaczyć albo przynajmniej wyprostować kilka sytuacji. Nie chcę Cię ponownie stracić, o ile już Cię nie straciłem. Wiem, że proszę o niemożliwe, ale daj mi kolejną szansę na bycie Twoim przyjacielem, albo kolegą. Zadowolę się nawet znajomym, bądź chłopakiem od śniadań. Tylko proszę, nie zabieraj mi siebie! Z.’

Mam nadzieję, że teraz mi odpisze, bo nie wiem, co mógłbym jeszcze zrobić, by do niej dotrzeć w jakiś sposób. Przecież ja jej nie mogę stracić. Nie mogę dopuścić do takiej sytuacji jak kiedyś. Teraz będę walczył o jej przyjaźń. Nie zostawię tego bez wyjaśnienia. Nie teraz. Nie po tym wszystkim. Z moich rozmyśleń wyrwała mnie wibracja mojej komórki. Spojrzałem na ekranik telefonu, który powiadamiał o nowej wiadomości. Moje serce zaczęło bić mocniej. Może to Julka. Może ruszył ja ten mój dziwny sms. A jak to nie ona? Nie zastanawiając się dłużej, wcisnąłem przycisk. Kamień z serca. Tym razem Julka odpisała. Całe szczęście!

(18:39) ‘Daj mi spokój! Nie mam najmniejszej ochoty z Tobą rozmawiać! Julia.’


--------------- DODATEK ---------------
Mam nadzieję, że nie macie mi za złe, że rozdział jest taki długi i że dawno nic nie dodawałam. Nie wiem, kiedy będzie następny, bo na uczelni mam urwanie głowy. Strasznie dużo nauki, gdyż jestem przed sesją. Będę wdzięczna za wyrozumiałość. 

KOCHAM WAS!!! <3<3<3<3

sobota, 5 stycznia 2013

52. 'Jedyne czego dziś chcę, to (...) zapomnieć o niej choć na chwilę.'


** U JULII **
Wyszłam z łazienki już ubrana w sukienkę. Ast już na mnie czekał. Jak zwykle wyglądał obłędnie, a założył tylko zwykłą koszulkę i dżinsy. Ale ta jego bródka! Hmmm, aż miło na niego popatrzeć! I pomyśleć, że to ciacho należy do mnie i tylko do mnie! Uśmiechnęłam się na samą tą myśl.
– Co się śmiejesz? – zapytał mój chłopak.
– Cieszę się, że Cię mam. – odparłam, podeszłam do niego i go namiętnie pocałowałam.
– Na pewno chcesz iść tam na dół? – ponownie zadał pytanie.
– Kochanie, co to za pytanie? Oczywiście, że tak! – odpowiedziałam.
– Bo myślałem, że tu zosta..
– Cała noc przed nami, zostaniemy sami. – przerwałam mu, nucąc piosenkę. Chłopak złapał mnie w pasie i przyciągnął bliżej do siebie i złożył na mych ustach buziaka.
– No to chodźmy już. – rzekł kiedy już się od niego oderwałam.
– Dobra. Tylko pamiętaj, masz mnie ani na chwilę samej nie zostawiać. Masz być przy mnie zawsze. Nawet jak będę szła do łazienki, to masz iść ze mną, rozumiesz? – powiedziałam.
– Naprawdę? Mam za Tobą wejść do łazienki? Ależ nie ma sprawy! – poruszył śmiesznie brwiami.
– Głupku, nie o to mi chodziło. – szturchnęłam go w ramię.
– Wiem, wiem maleńka. Ale nie uważasz, że to będzie trochę głupio wyglądało jak będziesz ze wszystkimi gadała, a Zaynem nie?
– Nie obchodzi mnie to. Nie mam zamiaru dziś psuć sobie wieczoru jego głupim tłumaczeniem. Cały czas masz być przy mnie, bo w innym przypadku ten głupek się do mnie przyczepi. Chcę się dziś bawić razem z Tobą i Malik mi nie popsuje tych planów. – wytłumaczyłam.
– Już mówiłem, żebyśmy tu zostali i nikt by nam nie przeszkadzał w zabawie. – odezwał się chłopak.
– A Ty znowu o jednym! – zaśmiałam się.
– Nie moja wina, że tak na mnie działasz. – puścił mi oczko i znowu pocałował.
– Tak, tak, znowu moja wina. – oddałam pocałunek i wyszliśmy z mojego pokoju.

** U LIAMA **
– Coś Ty znowu jej zrobił? – zapytałem się Malika.
– Znowu wszystko spieprzyłem, ale nie chcę o tym gadać. Jedyne czego dziś chcę, to upić się w trzy dupy i zapomnieć o niej choć na chwilę. – odpowiedział. Kurcze, no to ciężki wieczór się zapowiada. Jak on się upije, to normalne, że będzie chciał z nią pogadać i to wyjaśnić. Gorzej będzie jak zacznie się do niej dobierać. Przecież Ast mu tego nie podaruje. Dziwie się jeszcze, że i tak do niego nie przyszedł i mu nic nie powiedział. Widocznie, chłopak ma poukładane w głowie i wie, że to może tylko pogorszyć sprawę.
– Ejjj Liam, a gdzie jest Dan? Czego się nią nie zajmujesz? – usłyszałem pytanie, które wyrwało mnie z moich rozmyśleń.
– Bo ona jest tam. – wskazałem mu palcem miejsce, w którym stała moja dziewczyna i rozmawiała z Marvinem.
– Dziwne, nie uważasz? Ona nigdy Cię nie odstępowała na krok na imprezach, na których byliśmy razem, a tu proszę? Zostawiła Cię i poszła gadać z innym gostkiem. Nie martwisz się? – zapytał.
– Nie. Jesteśmy razem, ale to nie oznacza, że nie może sobie pogadać z innym chłopakami. Ufam jej, więc jestem spokojny. – odparłem.
– No jak uważasz, ale ja tam bym jej pilnował. – zaśmiał się mulat.
– A niby dlaczego? Przecież ona mnie kocha, a tym bardziej Marv ma narzeczoną. Żeby był wolny, to bym się zastanawiał, ale nie jest, więc nie ma o co się martwić. – rzekłem. – A kiedy będą pozostali? Wszyscy przyjadą? – zapytałem.
– Nicole na bank będzie, bo Harry. Kate z Davidem i Perrie z Gregorym mają wpaść. Sama z Sarą nie będzie, bo nie ma ich w mieście. Jest – spojrzał na zegarek – 18.43, więc myślę, że jakieś pół godzinki powinni się już u nas zjawić. – odrzekł.
– No to super. Chodź, idziemy po piwo. – zaproponowałem. Wstaliśmy i podeszliśmy do stolika z alkoholem.
– Chce ktoś jeszcze? – krzyknąłem.
– Ja, ja, ja! – odkrzyknął Harry i podszedł do nas. – Gdzie zgubiłeś Dan? – zwrócił się do mnie.
– Właśnie do nas idzie. – odparłem. – Co tam kochanie? – pocałowałem ją w policzek.
– Wszystko w porządku. Przyszłam po piwo, bo Marv chciał się napić. Podasz mi dwa? – zapytała.
– No jasne, że tak. Trzymaj. – odezwałem się, podając jej dwie butelki.
– Jakieś życzenia do DJ? To mu przekażę. – uśmiechnęła się dziewczyna.
– Niech nie puszcza naszych piosenek. – powiedział Zayn.
– Dobra. Załatwione. Coś jeszcze?
– Nie, chyba nie. Jak coś to wiemy, gdzie go szukać. – wtrącił loczek.
– Okej, to ja zmykam zanieść mu to piwo. Do zobaczenia chłopcy. – dała mi buziaka w usta i poszła do Humesa.
– Mówiłem Ci chłopie, dziwne jest jej zachowanie. – odezwał się mulat.
– Może to i dobrze. – szepnąłem.
– Co Ty tam mruczysz? – zapytał Harry.
– Mówię, że ją kocham.
– Miło mi się z Wami gada, ale właśnie przyjechała Nici. Zatem idę po nią. – uśmiechnął się i po chwili już go przy nas nie było.
– Słyszałem co powiedziałeś. – odezwał się Malik i poklepał mnie po ramieniu. – Najwyżej i Ty będziesz singlem. Uwierz mi, to nie jest takie straszne. – zaśmiał się i poszedł do Pauli i Nialla.

** U MARVINA **
– To ja pójdę po piwa. – zaoferowała dziewczyna.
– Jak chcesz. Wiesz gdzie mnie szukać. – posłałem jej uśmiech, a po chwili zostałem sam z muzyką i słuchawkami. A jednak nie. Właśnie zmierzali do mnie Reesh z JB.
– Co tam? – zapytałem.
– To my przyszliśmy się o to zapytać? Zapomniałeś o Rochelle? Dlaczego z nią flirtujesz? – odparł oburzony Williams.
– Co?! Ja z nią nie flirtuje, przestań! Mam narzeczoną i nie interesują mnie inne. Nie wiem jak mogłeś w ogóle o tym pomyśleć? – rzekłem.
– Bo widzisz, jak tylko zeszliśmy, ona cały czas z Tobą gada i z Tobą flirtuje. – powiedział Oritse.
– I to widać bracie. Bardzo widać. – wtrącił JB.
– Naprawdę? Jezu, nie wiedziałem, że to tak wygląda. Ja sobie z nią tylko gadam. Głównie to ona zadaje pytania, a ja tylko odpowiadam. – tłumaczyłem.
– Może lepiej będzie jak wrócisz do nas, a muzyką zajmie się ktoś inny.  – zaproponował Reesh.
– Może i macie rację. Zaraz do Was przyjdę, tylko wezmę od Dan piwo. – odparłem.
– Dobra. Jak coś, to będziemy z Natalią. – rzekł JB i odeszli. Naprawdę ona ze mną flirtuje? Dlaczego ja tego nie zauważyłem? Może dlatego, że mam Roch i nie zwracam uwagi na inne dziewczyny jak pozostali? Ale to ona nie wie, że mam narzeczoną? Wie, ile mam lat, gdzie mieszkam i takie tam, więc i o Rochelle też powinna wiedzieć. Ciekawe, co ona sobie wymyśliła? Dziwne, że jeszcze jej chłopak tu nie przyszedł. No właśnie, ona ma chłopaka, więc na pewno ze mną nie flirtowała. Chłopakom się wydawało. Na pewno im się wydawało. 
– Proszę. – wyrwał mnie damski głos z rozmyśleń. Odwróciłem się i zobaczyłem Danielle z wyciągniętą ręką, trzymającą piwo. Wziąłem od niej butelkę i podziękowałem.
– To masz narzeczoną tak? Długo już jesteście razem? Jak wam się układa? – zapytała.
– Tak, mam narzeczoną. Jesteśmy ze sobą jakieś 5 lat i niedługo planujemy ślub, bo nie wyobrażam sobie życia bez niej. – mówiłem, a dziewczynie mina zrzedła. – Jestem pewien, że to jest ta jedyna na całe życie. Nie zamieniłbym na żadną inną. Ale Ty pewnie wiesz o czym mówię, bo sama jesteś w związku. Ile jesteś z Liamem? – zapytałem. Chyba nie to chciała usłyszeć, bo stała jakby ją zamurowało. Ale co ja jej miałem powiedzieć? Powiedziałem jej prawdę. Nastała cisza.
– Dan słyszysz? – szturchnąłem ją w ramię, bo chyba się zamyśliła.
– Przepraszam, zamyśliłam się. Ile z nim jestem? Na początku sierpnia minie 2 lata jak razem jesteśmy. – odpowiedziała.
– To nawet długo, biorąc pod uwagę Wasz młody wiek. Myślisz, że to już ten jedyny? A może już planujecie coś poważniejszego? Jakiś kolejny krok w Waszym związku? – zadałem pytanie.
– Tak, tak. Znaczy nie. Nie wiem sama. – zaczęła się plątać w swojej odpowiedzi. – Nie jestem jeszcze pewna, czy to ten jedyny. Liam chce, byśmy razem zamieszkali, ale nie wiem czy to jest dobry pomysł.
– A dlaczego nie? Jak się kochacie i jesteście ze sobą tyle, to możecie spróbować. Przecież to nie oznacza, że od razu macie brać ślub. – powiedziałem.
– No ja wiem. Wiem, no ale mam jakieś wątpliwości. Ale oj tam! Mniejsza o to. Dziś się bawimy i wątpliwości odchodzą na bok. – rzekła. – Puść coś szybkiego i wbijamy na parkiet. – dodała.
– Już się robi. Ale wybacz, ja nie tańczę. Pójdę do chłopaków, pogadać. – odparłem. Puściłem piosnkę i jak powiedziałem, tak zrobiłem, czyli poszedłem do mojego zespołu.



--------------- DODATEK ---------------

Boże kochany! Mam ponad 10 tysięcy wyświetleń! Ale się cieszę! I to wszystko dzięki WAM wszystkim, którzy to czytacie! Dziękuję za 10 870 wyświetleń i 324 komentarzy! 
JESTEŚCIE NIESAMOWICI!!!

Ostatnio wspominałam o zakończeniu opowiadania, ale dziś postanowiłam, że do końca, tak jak sobie zaplanowałam, pociągnę losy Julki i jej przyjaciół z JLS i One Direction. To takie moje postanowienie noworoczne :) W sumie nie wiem ile jeszcze będzie rozdziałów, ale mam nadzieję, że zostaniecie ze mną do końca.

Mogłabym Was o coś prosić? Nie chcę Was do niczego zmuszać, ale jak już to czytacie, to zostawcie po sobie jakiś ślad :) Mam 23 obserwatorów, ale wiem, że wszyscy i tak tego nie czytają. Chciałabym zobaczyć, ile osób tak naprawdę śledzi losy mojej bohaterki.

I na koniec, jak zwykle, mam dla Was coś miłego! A mianowicie
KOCHAM WAS!!! <3<3<3<3

poniedziałek, 17 grudnia 2012

51. 'Widać jak Ci zależało na mojej miłości czy przyjaźni..'


** U ZAYNA **
Załatwione. Nicole przyjedzie na pewno, bo Harry już ją zapraszał. Kate z Davidem też przyjdą, Sarah z Samem nie, bo nie ma ich w Londynie. Została Perrie i Gregory. Tylko do którego z nich zadzwonić? Zadzwonię do niej, to może Greg pomyśli, że mam mu za złe to co zrobił, ale jak zadzwonię do niego, to Per tak pomyśli. ‘Malik, ale Ty głupi jesteś. Przecież to obojętnie do którego zadzwonię, bo i tak zapraszam ich we dwoje.’ – pomyślałem. Nie powinienem się tym martwić tylko tym, że Julka mi nie odpisała. Właśnie. Dlaczego mi nie odpisała? ‘No tak, pewnie jest zajęta Astonem.’ – przeleciała mi myśl w głowie. W tym samym czasie ktoś zapukał do drzwi.
– Otwarte! – krzyknąłem. Po chwili drzwi się uchyliły, a w nich pojawiła się ona, ubrana w dresy i za dużą koszulkę. Weszła do pokoju trzymając w rękach dwa kubki.
– Telepatia. – mruknąłem. – Właśnie o Tobie myślałem. – dodałem.
– Tak? A co? – zapytała.
– No wiesz.. – poruszyłem śmiesznie brwiami.
– Malik! Czy Ty potrafisz być poważny? – ponownie spytała.
– Tak na serio, to się zastanawiałem dlaczego mi nie odpisałaś na sms ’a, ale po chwili już znałem odpowiedź. – rzekłem. Dziewczyna nic nie powiedziała tylko dalej się we mnie wpatrywała. Chyba chciała znać odpowiedź, bo kiwnęła głową na znak, bym dalej kontynuował. – No powód jest jasny. Byłaś zajęta Astonem. – dodałem i spuściłem wzrok na swe stopy.
– Zajmowałam się Paula, a nie moim chłopakiem. Zresztą, jak dostałam od Ciebie wiadomość stwierdziłam, że chcesz pogadać i poszłam do kuchni po czekoladę. – odparła. – Masz. – podała mi kubek z piciem.
– Dzięki. – uśmiechnąłem się. – Dlaczego pomyślałaś, że chcę pogadać? – odezwałem się, gdyż nastała cisza między nami.
– Napisałeś, że chcesz zaprosić Perrie z Gregorym. Jesteś tego pewien?
– No pewnie, że tak! A dlaczego miałbym ich nie zapraszać skoro zapraszam innych naszych znajomych? – zapytałem trochę zdziwiony.
– Bo Perrie to Twoja była. I teraz zaprosisz ją z jej nowym facetem, który jest albo był Twoim kumplem. Nie uwa..
– No i co z tego? Nie kocham jej, więc nie widzę w tym żadnego problemu. Wiem, że jest z Gregorym, ale to nie oznacza, że mam się do nich przestać odzywać. Wybrała jego, więc będę cieszył się ich szczęściem. Nie chcę tracić znajomych przez takie głupoty! – przerwałem jej.
– Głupoty powiadasz? Rozumiem. – powiedziała ze smutkiem w głosie.
– O co Ci chodzi? – zapytałem, bo nie wiedziałem skąd wziął się ten smutek w jej głosie. Przecież ja mówię prawdę.
– Szkoda, że tak nie mówiłeś albo nie myślałeś w sytuacji ze mną. Widać jak Ci zależało na mojej miłości czy przyjaźni.. – posmutniała. – Ale to nieważne! Lepiej będzie jak już pójdę. Do zobaczenia na dole. – wstała i kierowała się do drzwi, a ja nie wiedziałem co mam zrobić, co powiedzieć. Faktycznie, niepotrzebnie mówiłem o Perrie i Gregorym, bo w przypadku Julii postąpiłem całkowicie inaczej, czyli szybko się poddałem pozwalając by nasze relacje na tym ucierpiały, pozwoliłem jej odejść i żyć beze mnie. Teraz zrobiłem to samo, gdyż nim się zorientowałem, jej nie było już w moim pokoju. Boże, ale ze mnie głupek! Dlaczego jej nie zatrzymałem? Dlaczego nie zaprzeczyłem? Dlaczego pozwoliłem jej uwierzyć w to, że nie zależało mi na niej, czy że jej nie kochałem, skoro było i jest inaczej? Dlaczego Malik, kurwa nie ruszyłeś dupy, żeby ją zatrzymać? Znowu wszystko spieprzyłem! Jak zwykle!
– Kurwa! – krzyknąłem i rzuciłem poduszką w ścianę. – Ale się dziś najebie! Nie będę sobie niczego żałował! – dodałem i położyłem się na łóżku.

** U JULII **
Wyszłam z jego pokoju i same łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Nie mogłam wrócić do mojego pokoju, bo tam był i Ast i mama. Nie chciałam żeby mnie widzieli w takim stanie, dlatego zeszłam na dół. Usiadłam przy stole w kuchni, trzymając kubek z czekoladą i zaczęłam myśleć. W końcu do mnie dotarło, że on mnie wcale nie kochał. Byłam dla niego jakąś rozrywką, odskocznią od tej muzycznej rzeczywistości. I wiadomo, dlaczego nie próbował się ze mną kontaktować po tych wspólnych świętach u Nialla. Nie zależało mu na mnie, więc się nie odzywał, nie próbował, nie walczył. W sumie, czego ja się mogłam po nim spodziewać? Przecież to wielka gwiazda sceny muzycznej. Przecież to Zayn Malik! I on miałby się zakochać albo przyjaźnić ze mną? Ze zwykłą dziewczyną z polskiej wsi, która w życiu nie osiągnęła i nie osiągnie takiego sukcesu jak on? Przecież on może mieć każdą. Wystarczy, że kiwnie palcem, a wszystkie będą stały koło niego. Boże jaka ja byłam głupia! Byłam święcie przekonana, że podczas tych wspólnych świąt coś między nami zaiskrzyło, ale widocznie się myliłam. Jak ja mogłam być taka ślepa i tego nie zauważyć? Ale najgorsze jest to, że on nie potrafi albo nie umie się do tego przyznać! I jeszcze teraz mi mów, że mnie kocha. Przecież on w ogóle nie wie, co to słowo oznacza! Sam się do tego przyznał, mówiąc, że był z Perrie tylko dla seksu. I to niby ma być miłość? Może i ze mną chciał stworzyć taki związek? Tylko, że ja się na to nie zgodziłam, bo się z nim nie przespałam w tego sylwestra i czar miłego Zayna prysł. Ale jednego jestem pewna. Nie żałuje tego, że się z nim nie przespałam.
Siedziałam nadał nad tym stole, co jakiś czas pociągając nosem i nawet nie wiedziałam kiedy ktoś wszedł do kuchni. Zorientowałam się dopiero wtedy kiedy ta osoba mnie przytuliła.
– Co się dzieje kochanie? – odezwał się po chwili męski głos. Wiedziałam już kto to. To był Niall. Nic nie odpowiedziałam, tylko odwróciłam się i mocniej się w niego wtuliłam. Z racji, że Horan daje najlepsze przytulasy, więc śmiało mogłam to wykorzystywać. Tak też zrobiłam. Wtuliłam się w niego jak małe, przestraszone dziecko.
– Co się stało maleńka? Kto Cię zranił? Ast Ci coś zrobił? Zaraz z nim pogadam! – zapytał blondyn. Przetrzymałam go mocniej, bo chciał mnie zostawić.
– Spokojnie, to nie Ast. On jest za dobry, by krzywdzić innych. Ja.. – przerwałam, bo nie wiedziałam co mu powiedzieć. – Ja tylko… Ja rozmawiałam z Zaynem i… – znowu przestałam mówić. Przemyślałam szybko całą tą sytuację i rzekłam:
– I byłam głupia. Teraz już tak nie będzie. Będę mądra – powiedziałam i odsunęłam się od kuzyna. Otarłam łzy z policzków i wstałam z krzesełka. – Będę silniejsza i mądra. Dzięki kuzynie. – dałam mu buziaka w policzek i poszłam na górę. Musiałam pogadać z Astem i mamą. Podjęłam decyzję i oni muszą mi pomóc w jej realizacji.

** U NIALLA **
Chyba zabije tego Malika! Co on znowu jej zrobił? Musiał jej coś zrobić, bo bez powodu Julka nie płacze. Chyba musze się do niego przejść i pogadać z nim. Tak nie może być, by przez tego dupka moja kuzynka wylewała niepotrzebnie łzy. Nie po to ją tu ściągałem, by dziewczyna miała oczy zaczerwienione i podpuchnięte od płaczu. I to jeszcze przez Zayna! Właśnie kierowałem się do schodów, by iść do mulata i przeprowadzić z nim rozmowę, kiedy wpadłem na Harrego i Liama.
– A ty już jesz? Nie możesz się doczekać grilla? – zaśmiał się loczek.
– Wcale nie jadłem. Gadałem z Julką. O której zaczynamy? – zapytałem.
– Za jakieś 10 – 15 minut, bo prawie każdy się wyszykował. Zaraz będą schodzić tu na dół. – odezwał się Liam.
– Dobra, to później z nim pogadam. – rzekłem.
– Ale z kim? Co się stało? – zapytał Li.
– Nic się nie stało. Muszę tylko zamienić kilka słów z Malikiem, ale to może poczekać. – odparłem.
– Nie mów, że dotyczy to Julki?
– Niestety tak, ale spokojnie, ja to załatwię.
– Oj zostawcie ich w spokoju. Jak mają jakieś problemy ze sobą, to chyba muszą sami je rozwiązać. Wy im w tym nie pomożecie jak zaczniecie się w to wtrącać. – wtrącił Harry. – A teraz zaczynamy grilla! Chodźcie! – krzyknął i wybiegł z salonu na dwór. Razem z Paynem poszliśmy jego śladami i po chwili siedzieliśmy już na krzesłach ogrodowych. Teraz zostało nam tylko czekać na pozostałych. Po jakiś 15 minutach czekania wszyscy byli na dole. Louis i Eleonor, Liam i Dan, Harry, Zayn, ciocia (chodzi tylko o strój) i Paula, Reesh, JB i Marvin no i ja. No dobra, nie wszyscy, bo brakowało Julki i Astona. Ale akurat tym to się nie zdziwiłem.
– Julka z Astonem zejdą za jakieś pół godziny, bo Julce makijaż się rozmazał, bo Ast ją prysznicem ochlapał. – wytłumaczyła mama dziewczyny. Ja wiem, ze powód jest inny, ale niech zostanie ten.
– Dobrze. No to kto zabiera się za grillowanie? Kto będzie DJ? – zapytałem.
– Do grilla to pójdę ja. – odezwała się ciocia.
– Ależ nie ma mowy ciociu! Jesteś naszym gościem i to nie wypada byś stała przy grillu. – rzekłem.
– Oj przestań Niallerku. Nikt Ci tak dobrze nie usmaży karkówki jak ja! – zaśmiała się. – Zresztą, nie wypada byś się z ciotką kłócił, więc postanowione. – dodała.
– Co racja, to racja. Już się podporządkowuję. – stanąłem na baczność i zasalutowałem. Wszyscy pozostali wybuchli śmiechem, a ja razem z nimi. Po chwili ciocia pokierowała się w stronę grilla. Coś czuję, że nie będę narzekał na jedzenie dzisiejszego wieczoru.
– To ja zajmę się muzyką. – odparł Marv.
– Jesteś DJ? – zapytała Dan. – Nie wiedziałam o tym. – dodała.
– Bo nim nie jestem. Uwielbiam tylko się w niego bawić. – odpowiedział chłopak i posłał dziewczynie uśmiech. Ja natomiast podszedłem do Natalii.
– Ciociu, nie będzie Ci to przeszkadzało jak wypijemy sobie po piwku? Bo wiesz, Paula jest jeszcze mała. – zapytałem.
– Ależ skąd. Jesteście u siebie, więc możecie robić, co chcecie, a Paulą się nie przejmuj. Ja będę trzeźwa i będę nad nią czuwać. – odpowiedziała.
– Mówiłem Ci już jak bardzo Cię kocham? – kobieta pokiwała twierdząca głową. – To nic. Jeszcze raz to powiem. Kocham Cię i jesteś najlepszą ciocią pod słońcem. – dodałem i ją przytuliłem. – A teraz powiedz mi ciociu, jak tam Julia? Wiem, że to nie przez prysznic nie zeszła razem z Tobą. Spotkałem ją w kuchni jak płakała. Jak się trzyma? Nie wiem co się dokładnie stało, bo mi nie powiedziała, ale ja się dowiem o co poszło.
– Spokojnie kochanie. Nie musisz się o nią martwić. Julka jest duża i sobie poradzi. A teraz ma jeszcze Astona. On naprawdę ją kocha i nie pozwoli, by ktoś ją skrzywdził. Wiem, że Julka to Twoja kuzynka, ale uwierz mi, będzie lepiej jak nie będziesz się do tego wtrącał. Ona musi to sama rozwiązać z Zaynem. – rzekła i mnie przytuliła. – A teraz wybacz, ale muszę zająć się mięskiem, bo słyszę jak Ci burczy w brzuchu. – dodała i pogłaskała mnie po brzuchu.
– Dobra, już zmykam. – dałem jej całusa w policzek i poszedłem do reszty. Zdziwiłem się trochę tym co ujrzałem. Dan plątała się koło naszego DJ, Liam z Zaynem o czymś zawzięcie rozmawiali, Harry cały czas wpatrywał się w telefon jakby miał zbawienia od tego dostać. Jedynie Lou z Elką okazali się normalni i zajęli się naszymi gośćmi. Mam nadzieję, że chłopaki z JLS dobrze będą wspominać ten wieczór. No tak, ale gdzie jest Paula? Przecież musi tu gdzieś być. Rozglądałem się po wszystkich i przy nikim jej nie zauważyłem. Odwróciłem się w kierunku cioci i wszystko jasne. Kuzynka stała i się przytulała do mamy. Mega słodki widok. Znowu do nich podszedłem.
– Kochana, a dlaczego Ty tu jesteś? Dlaczego nie siedzisz z nami? – zapytałem. Dziewczyna wzruszyła tylko ramionami. – Chodź, rozkręcimy tą imprezkę! – dodałem i złapałem ja na barana. – Ejj DJ! Włączaj jakoś muzykę, bo tu zaraz pośniemy! – krzyknąłem. Po chwili w głośnikach można było usłyszeć piosenkę. O tak! To jest to! Zacząłem wyginać swoje ciało na wszystkie strony, próbując udawać, że umiem tańczyć, ale niestety nie wychodziło mi to najlepiej. Plus jest taki, że przynajmniej podobało się to Pauli, bo słyszałem jak zanosi się śmiechem. Czyli jest już dobrze. Mam nadzieję, że dziewczynka nie zanudzi się w naszym towarzystwie, bo nawet nie mamy dla niej zabawek czy puzzli. Może nie będzie tak źle. Kiedy skończyła się jedna piosenka, DJ robił swoje, a ja z Paulą dalej wariowaliśmy na parkiecie.

--------------- DODATEK ---------------

Nareszcie napisałam i dodaję rozdział. 
Przepraszam, że musiałyście tyle na to czekać. Mam nadzieję, że mi to jakoś wybaczycie :)

Nie wiem czy przez przypadek nie będę kończyła tego opowiadania.. 
Brakuje mi weny i czasu, więc mam nadzieję, że zrozumiecie jak nastanie koniec tego bloga. 

Czytasz? To zostaw po sobie jakiś ślad :)

Dziękuję za wszystko! ;**
KOCHAM WAS! <3<3<3<3