czwartek, 14 marca 2013

58. 'WOW! Chcę jeszcze!'


– Tylko nie załamcie łóżka jak będziecie kłaść się spać. – krzyknął za nami Zayn, ale żadne z nas już na to nie odpowiedziało, bo zniknęliśmy za drzwiami do salonu.
Kiedy tylko przekroczyliśmy próg, nie zastanawiając się nad niczym, pocałowałem Julkę. W końcu bez żadnych świadków mogłem ją całować i wiedziałem, że nikt nam tego nie przerwie. Dziewczyna oddała mi pocałunek, wczepiając swoje palce w moje włosy i przyciągając mnie bliżej do siebie. Złapałem ją jedną ręką w talii, a drugą  umiejscowiłem na karku i pogłębiłem przyjemność. Julka nie stawiła żadnego opór, więc bez przeszkód swoim językiem rozchyliłem jej wargi i po chwili łaskotałem jej podniebienie. Ciche pomruki wydobywające się z jej gardła, uświadomiły mi, że jej się to podoba, więc bardziej na nią naparłem. Znaczy na jej usta, których ciągle było mi mało. Po chwili, kiedy jej język spotkał się z moim, moje pragnienie wzięło górę. Zacząłem się przemieszczać, aż w końcu napotkaliśmy na ścianę. Jej plecy przyległy do gładkiej powierzchni, a ja przyciskałem swoje biodra do jej bioder. Rozchyliłem jej uda swym kolanem i moją nadal widoczną erekcją napierałem leniwie na jej ciało. Jej dłonie, znajdujące się na mych plecach, sunęły się w tą i z powrotem po całej ich długości, czasami zjeżdżając do pośladków. Kiedy już się tam znalazły, złapałem jej palce i splotłem je ze swoimi, podnosząc do góry i opierając ich nad naszymi głowami, nadal atakując jej usta. Nasze języki wirowały w powolnym, lecz erotycznym tańcu, spragnionym własnego dotyku. Puściłem jej dłonie i szybkim ruchem umiejscowiłem ich pod sukienką na jej cudownych pośladkach. Ona natomiast, ponownie wplotła swoje palce w moje włosy i masowała moją głowę. Za każdym razem, kiedy ściskałem jej skórę na tylnej części jej ciała, ona ciągnęła mnie za włosy, co jeszcze bardziej mnie podniecało. Boże, jak ta dziewczyna na mnie działa?
Chyba pierwszy raz tak zapalczywie i żarliwie się całowaliśmy. Oczywiście, podobało mi się to, dlatego byłem niezadowolony, kiedy się ode mnie odsunęła. Po jej minie wywnioskowałem, że musiała się oderwać, gdyż brakowało jej powietrza do oddychania. Zresztą, sam miałem z tym problem, więc już mi złość przeszła.
– WOW! Chcę jeszcze! – wyrzuciła z siebie po jakimś czasie szybkiego oddychania. Pochyliła się w moim kierunku i mnie pocałowała. Jednak ta przyjemność trwała dużo krócej niż ta poprzednia. Odsunąłem się od niej po chwili i przytuliłem ją. Była zmieszana moim zachowaniem, ale czułem jak wtulała się we mnie mocniej.
– Kocham Cię! – wyszeptałem jej do ucha. – Ale nie możemy tutaj się kochać, maleńka. Chodź na górę. Myślę, że tam będzie nam wygodniej. – dodałem i przejechałem językiem po jej uchu. Zadrżała. Wyczułem to, tuląc ją do siebie jak wariat.
– Zgadzam się! Chodź! – odpowiedziała, odpychając mnie od siebie. Patrzyłem na nią zdezorientowany, jednak po chwili złapała mnie za rękę i ciągnęła w stronę schodów. Co jakiś czas odwracała się i składała szybkiego buziaka na mych ustach. Tak się na tym skupiła, że mało na schodach się nie przewróciła. Dlatego powiedziałem jej, żeby przestała to robić kiedy wchodzi po stopniach, choć naprawdę tego nie chciałem. Chciałem, a wręcz że pragnąłem ponownie poczuć jej usta na swoich i ponownie zatracić się w namiętnym pocałunku.
– Ale w moim pokoju jest mama z Paulą. – odezwała się, kiedy już byliśmy na korytarzu na piętrze.
– W takim razie nie będzie seksu. – odparłem zrezygnowany. Szczerze, to żartowałem. Może trochę głupi żart, ale chciałem zobaczyć jak na to zareaguje Julka.
– Chyba śnisz królewiczu?! Najpierw mnie podniecasz, doprowadzasz do szaleństwa, a teraz mówisz, że nie będzie seksu? Jak będziesz stawiał opór, to Cię kochany, siłą wezmę. Nie ma przebacz. – rzekła, a ja stałem ja słup soli. Zatrzymałem się i pociągnąłem ja za rękę, tak że stała do mnie twarzą. Zmniejszyłem dzielący nas dystans i znowu naparłem na jej, już lekko spuchnięte od wcześniejszego pocałunku, wargi. Całowałem ją mocno, wdzierając się do jej ust. Oplotłem ją swymi ramionami i przyciągnąłem do swojej piersi.
– Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałem. Znajdźmy jakiś wolny pokój i dajmy się ponieść uczuciom, które nami rządzą. – powiedziałem, odsuwając się od jej warg.
– Och Ast! Idziemy! – ujęła moją dłoń i pociągnęła w kierunku jakiś drzwi. Nim je otworzyła, zauważyłem napis na ich powierzchni. Niall. Naprawdę? W jego pokoju? Nie ma tu gościnnych? Dobrze, że nie wybrała Zayna pokoju. A może jednak szkoda. Dopiero chłopak by się wściekł, że kochaliśmy się w jego łóżku. Zresztą, co ta za różnica, w jakim pokoju. Ważne, żeby ona była ze mną, a reszta się nie liczy. Wepchnęła mnie do środka i zamknęła za mną drzwi przekręcając kluczyk.
– Dobry pomysł, maleńka. – rzekłem. – Nikt nam nie będzie przeszkadzał. Może Niall się nie wkurzy, że zajęliśmy jego pokój? – dodałem, podchodząc do niej.
– Nie. Myślę, że nie. – odparła i pocałowała mnie w prawy kącik ust, potem w lewy. Odsunęła się na niewielką odległość, by spojrzeć mi w oczy, po czym wpiła się w moje wargi. Dobrze wiedziała, czego potrzebuję. Sam miałem to w zamiarze, ale ona mnie ubiegła. Jednak to nie przeszkodziło mi w przejęciu kontroli w tym pocałunku. Staliśmy wciąż niedaleko drzwi, które po chwili stanowiły oparcie dla Julki pleców. Przyparłem ją do nich, wsuwając moje prawe kolano między jej uda. Na ten czyn, moja ukochana lekko przegryzła moją dolna wargę, co ja natychmiast wykorzystałem. Przejechałem koniuszkiem języka po jej górnej wardze, a po chwili mój język znajdował się w jej buzi, penetrując i zwiedzając każdy jej zakamarek. Po chwili jej język dołączył do mojego, co sprawiło, że na moim ciele wystąpiła gęsia skórka. Jej ciało zareagowało podobnie. Czułem jak drży i uśmiecha się podczas trwającej, dla nas obojga, przyjemności. Moje kąciki również uniosły się do góry, przez co odsunęliśmy się troszeczkę od siebie. Zaczerpnęliśmy kilka głębokich wdechów i ponownie wróciliśmy do wzajemnej pieszczoty naszych ust, języków, podniebienia.
Moja prawa ręka, znajdująca się na jej wcięciu w tali, przesuwała się w górę pleców, a następnie w dół, natomiast lewa spoczywała na jej karku. Muskałem jej wrażliwą skórę opuszkami moich palców, przesuwając zawiązane ramiączka od sukienki. Moje sprawne palce poradziły sobie z supełkiem i wraz z szarpnięciem jednego z końców zawiązanych sznurków, sukienka opadła na dół. Zatrzymała się na mych udach, odsłaniając jej piersi, okryte białym koronkowym stanikiem bez ramiączek i płaski brzuch. Oderwałem się od jej warg, by podziwiać jej piękne ciało, którego pragnąłem w tej chwili dotykać. Odsunąłem się bardziej, tym samym pozwalając, by sukienka dotknęła podłogi i odsłoniła całe ciało mojej dziewczyny. Nagie ciało. Stała przede mną w samej kompletnej bieliźnie. Obserwowałem każdy centymetr jej skóry, od o samej głowy po czubek dużego palca u stóp. Kiedy podniosłem wzrok ku górze, jej oczy świeciły. Nie wiem, może z podniecenia, może ze szczęścia, ale na pewno też z miłości. Nasze spojrzenia się spotkały. W oczach pojawiła się dodatkowa iskierka pożądania, a serca zaczęły bić szybciej, w wspólnym rytmie.
– Jesteś taka piękna. – odezwałem się. Julka się tylko zaśmiała i oczywiście zarumieniła. Przejechałem kciukiem po jej lewym rumieńcu, po czym złożyłem na nim buziaka. To samo zrobiłem z drugim policzkiem. – Mówiłem Ci już, że kocham Twoje zaczerwienione policzki? – zapytałem. Julka kiwnęła głową. – Jesteś teraz jeszcze bardziej pociągająca. – dodałem.
– Przestań. – wyszeptała i zarumieniła się jeszcze bardziej.
– Uwielbiam, kiedy jesteś taka nieśmiała. Mogę? – zadałem pytanie i przysunąłem się do jej szyi.
– T-tak. – wychrypiała. Uzyskując jej zgodę, musnąłem jej prawe ramię. Powoli i delikatnie, składając pocałunki, milimetr po milimetrze, na jej skórze, zjeżdżałem na dół, dochodząc do miseczki stanika. Powstrzymując się od ucałowania jej piersi, skierowałem się z pocałunkami na druga stronę jej klatki piersiowej, zaczynając tym razem wędrówkę w górę ku jej lewemu ramieniu. Zakończyłem moje zwiedzanie na jej czerwonych ustach, zatapiając się w kolejnym, tego wieczora, namiętnym pocałunku. Momentalnie moje ręce znalazły się na jej pośladkach, unosząc ją do góry. Julka bez wahania oplotła moje biodra swoimi nogami i przyległa do mnie swym ciałem. Odpychając się od drzwi, jedną ręką dalej podtrzymywałem jej pośladki, a drugą trzymałem na plecach, dociskając do siebie. Nie przerywając przyjemności, zacząłem zmierzać w kierunku łóżka, znajdującego się naprzeciw drzwi. Po kilku krokach byliśmy już przy nim. Delikatnie położyłem ją na kocu przykrywającym miejsce do spania. Oderwałem się od jej ust i patrzyłem na nią z miłością w oczach. Mam nadzieję, że ją dostrzegła, oprócz znajdującego się tam pożądania i pragnienia.
– Na pewno tego chcesz? – zapytałem, wpatrując się w jej niebieskie jak ocean oczy.
– A Ty nie chcesz? – odpowiedziała, przeskakując spojrzeniem z moich oczu na usta i z powrotem.
– Ja chcę. Pragnę Cię, ale nie chcę też Cię do niczego zmuszać. Jestem cierpliwy i poczekam, jeżeli powiesz nie. – rzekłem, dalej utrzymując z nią kontakt wzrokowy.
– Nie… – zawiesiła głos. Wpatrywałem się w jej tęczówki i czekałem, aż dokończy zdanie, bo wiem, że go przerwała. – Nie przestawaj. Chcę tego. Potrzebuję, pragnę tego. Pragnę Ciebie! Chcę się z Tobą kochać, więc nie odbieraj mi tej przyjemności. Nie teraz, kiedy zaszliśmy już tak daleko.
– Czyli idziemy na całość? – zapytałem. Julka się uśmiechnęła i potwierdziła głową. – Robiłaś to już? Kochałaś się z kimś? – zadałem kolejne pytania, co wywołało na twarzy Julki chyba małe zdenerwowanie.

niedziela, 3 marca 2013

57. 'Ale… ja Ciebie chcę.'


Dziś notka na wstępie. W końcu, dodaję rozdział. Trochę się przy nim namęczyłam, pisząc go o 2 w nocy, ale mam nadzieje, że Wam się spodoba :) Niektóre z Was domagały się Astona i Julki, więc mam nadzieje, że się tym zadowolicie :) No i jeszcze mam takie małe pytanko. A mianowicie, chciałybyście, żeby w opowiadaniu pojawiły się jakieś sceny +18? To zależy tylko od Was, więc jeżeli czytacie, to w komentarzu proszę o odpowiedź na to pytanie. Będę wdzięczna! :) xx

Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale mam małe problemy z weną.. ;c 
Dziękuję za komentarze i wyświetlenia. Jesteście cudowne i niesamowite! ;**
Kocham Was!!!! <3<3<3<3




‘Boże, dlaczego jego tu jeszcze nie ma? Nie możesz sprawić, by on tu przyszedł? Nie możesz? Proszę, proszę, prooooooooooszę!’ – pomyślałam i podniosłam wzrok ku niebu, by wzmocnić moją prośbę. Kiedy się tak wpatrywałam w gwiazdy na niebie, ktoś złapał mnie w pasie i prawie zsunął z krzesła, bo przyciągnął mnie do siebie. Niepewni opuściłam głowę i spojrzałam na osobę siedzącą przede mną. W mig rozpoznałam ta czuprynę osobnika, który mnie ściskał. Aston. To był Aston!
– BOŻE, KOCHAM CIĘ! – krzyknęłam i podniosłam ręce w górę.
– A ja myślałem, że to mnie kochasz. Jaki ja głupi byłem. – wyszeptał, przytulając swój policzek do mego uda.
– Kocham i Ciebie! Bardziej niż mamę i Paule. Bardziej niż piłkę nożną. Bardziej niż muzykę czy taniec. Kocham cię najbardziej na świecie. – powiedziałam, podnosząc jego głowę ku mojej twarzy, całując w czubek nosa. – ‘Słuchaj skarbie, jesteś dla mnie wszystkim. Nie pamiętam już, że był ktoś inny. W nocy nie pozwalasz zasnąć mi, kradniesz moje sny. Wiem, bez Ciebie nie zasnę.’ – zanuciłam i musnęłam jego usta. Oddał pocałunek, podnosząc się na kolana. Po chwili jednak przyciągnął mnie do siebie jeszcze bliżej, co spowodowało że poleciałam na niego i leżeliśmy na trawie. Znaczy, Ast leżał na trawie, a ja na nim. Lekko się uśmiechnęłam, nie przerywając pocałunku, ale kiedy wyczułam, że on jego kąciki uniosły się do góry, oderwałam się od niego, śmiejąc się na głos. Zamruczał niezadowolony na mój czyn i długo nie czekałam, by dostać za to ‘karę’. Mianowicie, przekręcił się, sprawiając że teraz ja byłam na ziemi, a on nade mną górował. Zezłościłam się z lekka, ale sama chciałam, żeby taka sytuacja miała miejsce. Jednak myślałam, że będziemy wtedy w jednym z pokoi, a nie na łonie natury przy basenie.
Nawet nie zauważyłam, że zawinęła mi się sukienka, ale Aston był bardziej spostrzegawczy. Widocznie na to liczył, zbereźnik jeden. Nie zrobiłam nic, czekając na jego reakcje. Natomiast on wpatrywał się w miejsce, gdzie zawinięty materiał sukienki odkrywał moje koronkowe majtki. Po chwili zamknął oczy, kładąc swoją prawą dłoń nad moim lewym kolanem, delikatnie i powoli sunąc ja ku górze. Westchnęłam cicho, po czym zarzucając ręce na jego szyję i przyciągając jego twarz do mojej, wpiłam się w jego usta. Jego dłoń momentalnie znalazła się na moim pośladku, co jakiś czas ściskając go i pieszcząc.
Nie, to niemożliwe, by zwykłym dotykiem czy złapaniem za tyłek, doświadczyć takich doznań. Byłam rozpalona i podniecona do granic możliwości, a to był dopiero początek. Byłam gotowa, by kochać się z nim na trawie, na oczach moich znajomych. Dobrze, że przynajmniej mama poszła do pokoju i mnie nie zobaczy. Właśnie, mama! Może wyglądać przez okno. Niechętnie i z widocznym niezadowoleniem na twarzy odsunęłam chłopaka od siebie.
– Kochanie, musimy przystopować, bo jeszcze nas zauważą. – rzuciłam, kiedy wpatrywał się we mnie tymi swoimi czekoladowymi źrenicami, oczekując wyjaśnień.
– Ale… – urwał. Nachylił się nade mną i wyszeptał mi do ucha: – … ja Ciebie chcę. Chcę widzieć jak wijesz się pode mną w rozkoszy. Chcę słyszeć jak prosisz o więcej, jak krzyczysz w niebogłosy moje imię. Chcę doprowadzić Cię do szaleństwa, byś znalazła się na granicy wytrzymałości, krzycząc jak Ci dobrze i wspaniale. Chcę Cię tu i teraz. – skończył, przegryzając płatek mojego ucha.
– Aston! – zaczęłam. Chłopak podniósł swój wzrok na mnie. – Wiesz, że Cię kocham? – spytałam, na co on pokiwał twierdząco głowo, lekko się uśmiechając. – A nie powinnam, bo czytasz mi w myślach. To niedopuszczalne! – dokończyłam, a Ast poszerzył swój uśmiech. Gdyby nie miał uszu, pewnie uśmiechałby się dookoła głowy.
– Naprawdę? Myślałaś o tym? – zapytał, jakby nie wierzył w to, co powiedziałam. A co ja takiego powiedziałam? Przyznałam się tylko, że marzę o tym samym co on. To dziwne? Dla mnie, WCALE.
– Co masz na myśli, kochanie? – wyszeptałam, przesuwając swoimi dłońmi po jego klatce piersiowej. – Czyżbyś nie zrozumiał, że chcę się z Tobą kochać? Że chcę roztapiać się pod wpływem Twojego dotyku czy pocałunków? Że chcę Cię smakować? Że pragnę mieć Cię w sobie? – mówiłam, torturując jego wyobraźnię. Taaaaaak, to był mój cel. – Zapewniam Cię, mój kochany, dobrze wszystko zrozumiałeś. – dodałam. Sama się dziwiłam, że wszystkie te słowa wypowiedziałam na głos, lecz takie są skutki bycia z nim sam na sam i to jeszcze w takiej pozycji – ja, leżąca na trawie z lewą nogą na jego plecach, on, siedzący na mnie okrakiem, z twarzą nad moja twarzą, ściskający mój lewy pośladek. Każdy normalny człowiek nie powstrzymałby słów, które wypowiedziałam. Choć zrobiłam to z dość wielką lekkością, nie żałowałam, a tym bardziej, nie wstydziłam się swych uczuć czy pragnień. W końcu, jakby nie patrzeć, miałam przed sobą BOGA SEKSU. To wszystko tłumaczy.
– Bardzo się cieszę, że się dogadujemy nawet w myślach, kotek. – rzekł, wyrywając mnie z zamyślenia. – Ale nie tutaj. – dodał, muskając moje usta, spragnione jego smakiem. Przegryzłam jego dolną wargę, na co on mocniej ścisnął mój pośladek. Po chwili jednak odsunął się od moich ust, by podnieść się na nogi, a że złapał mnie za ręce, razem z nim podniosłam się i ja. Złapał mnie i zamknął w swoich ramionach. Wtuliłam się w niego, chowając głowę w zagłębieniu jego szyi, napawając się jego zapachem. Mogłabym tak stać w nieskończoność, bo miałam wszystko co chciałam.
– Kocham Cię. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną już na zawsze. – powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.
– You’re my heart, you’re my soul, I’ll be holding you forever, stay with you together. You’re my heart, you’re soul, that’s the only thing I really know. – nucąc, podniosłam głowę, by dobrać się do jego ust. Złożyłam na nich namiętnego całusa, w którym zawarłam wszystkie moje uczucia, które znajdowały się w moim sercu.
– Jak dzieci! Zostawić ich na chwilę i już się molestują. Dzieci, prawdziwe dzieci! – krzyknął Liam.
– Jakbyś sam się nie całował z Dan jak jesteście sami. – powiedziałam, kiedy oderwałam się od ust mojego chłopaka. Mimo tego, że odgryzłam się Liasiowi, spaliłam buraka. Normalnie czułam jak policzki płonął mi żywym ogniem. Trochę z tego, że chłopcy nas przyłapali, ale dobrze, że teraz, a nie jakiś czas temu. Ugh, było blisko! Ale też i z tego, bo powoli docierały do mnie wszystkie słowa, które wypowiedzieliśmy razem z Astonem. Jednak, to się działo wszystko naprawdę.
– Ojjj, zostaw ich Payne! Widocznie jeszcze się nie nacieszyli sobą. – rzekł Zayn, odrywając mnie tym samych od mych myśli. – Chodź do reszty, a oni niech dalej uprawiają miłość. – dodał. Puścił oczko w naszym kierunku i odciągając Liama, odeszli od nas. Gdyby mnie teraz ktoś zobaczył, na pewno pokładałby się ze śmiechu. Stałam z otwartą buzią i oczami, które z pewnością wyglądały jak pięciozłotówki. Nie wierzyłam własnym uszom. Nie docierały do mnie słowa, które wypowiedział Malik. Chyba ten alkohol mu w głowie coś poprzestawiał. ‘Niech dalej uprawiają miłość.’ – co to kurna miało znaczyć? Widzieli więcej niż powinni? A może w końcu pogodził się z tym, że należę do Asta i nikt tego nie zmieni? Chyba nareszcie oprzytomniałeś Zayn. Brawo Malik, brawo!
– Kochanie, chyba nam coś przerwano? – zagadnął Ast, poruszając śmiesznie brwiami.
– Tak wiem, że nam przerwali, ale niestety mówi się trudno. Idziemy do nich. – odpowiedziałam, wyzwalając się z jego uścisku.
– Nie, nie, nie! Miałem inne plany i zamiary. – mówił, próbując zatrzymać mnie w swych ramionach.
– Skarbie spokojnie, dokończymy to. Obiecuję, ale nie teraz. Teraz, idziemy do nich i będziemy się świetnie bawić, wspólnie z nimi.
– Wolałbym się bawić tylko z Tobą jedną. W pokoju na górze, za zamkniętymi drzwiami. – rzekł i klepnął mnie w tyłek.
– Ty napaleńcu! – wystawiłam mu język i złapałam za rękę. Ruszyliśmy w stronę altanki. – Mam nadzieję, że nie powiedzieli reszcie na czym nas złapali. – powiedziałam.
– Eee tam! Jak chcą mogę im to jeszcze raz zaprezentować. Niech się młodzież uczy.
– Niedoczekanie! – zaśmiałam się.
– Yhym.
– Aston, co Ty kombinujesz?
– Ja? Nic, a nic. – odpowiedział i się uśmiechnął. Z pewnością coś wymyśli, wariat jeden. Kochany wariat.
Kiedy razem z Astem dochodziliśmy do.. O Boże! Jak to zabrzmiało?! ‘Julka, weź się ogarnij, Ty napalona dziewczyno!’ – pomyślałam, karcąc się w myślach. Kiedy byliśmy niedaleko altanki, – tak, to brzmi o wiele lepiej – zauważył nas Payne z Malikiem i zaczęli głośno krzyczeć: ‘GORZKO! GORZKO!’ Wiadomo, że już powiedzieli , co widzieli, bo cała reszta się do nich przyłączyła. Ale ludzie! Już się nawet pocałować nie można, bo jak Cię na tym przyłapią, potem będę Ci dogryzać z tego powodu. Nie ma to jak ludzka życzliwość. Ale chwila! Co się dzieje?! Zaraz upadnę na ziemie!
– Aston?! – zdążyłam tylko tyle krzyknąć, bo ten mój kochany głupek zamknął mi usta pocałunkiem. Złapał mnie lewą ręką w pasie i tak jakby przerzucił na prawą nogę, pochylając się nade mną i wpijając się w me usta. Całował mnie zachłannie, ale delikatnie, trochę brutalnie, ale namiętnie. Całował doskonale, dlatego kiedy się ode mnie oderwał, byłam niezaspokojona, bo chciałam jeszcze, bez końca! Po chwili do mnie dotarło, że wszyscy się na nas patrzyli i klaskali. Znowu. Spaliłam. Buraka! Jak ja nienawidzę takich sytuacji!
– Kocham Twoje rumieńce! – wtrącił Ast, jakby wiedział o czym myślę. Nie, ten chłopak naprawdę czyta mi w myślach. Niedobrze! W takim razie mam przechlapane i to na całej linii. Przecież jak on się dowie o czym ja czasami myślę, to cały czas będę chodziła jak burak. Dobra, już przestaje myśleć. Chłopak pocałował mnie w policzek, mówiąc przy tym ‘długo tu nie zabalujemy’ i wprowadził mnie do środka altanki. Zajęliśmy dwa wolne miejsca, ale jednak Astonowi się odmieniło i wciągnął mnie na swoje kolana, tłumacząc, że musi mieć przy sobie drugie 36.6 stopni, bo mu zimno. Zaśmiałam się tylko na tą wiadomość i zarzuciłam mu ręce na szyję. On natomiast oplótł mnie w pasie, przyciągając do siebie jeszcze bardziej, o ile było to możliwe.

** U ASTONA **
** godzinę później **
– Kochanie, nie kręć się, bo obudzisz niedźwiedzia. – szepnąłem Julce do ucha.
– Co? O czym Ty mówisz? Jakiego niedźwiedzia? Aston upiłeś się! – krzyknęła dziewczyna, zwracając tym samym uwagę wszystkich będących przy stole.
– Tak, Ast się upił. Popatrz na jego oczy. Jestem ciekaw jak Ty go na górę wciągniesz? Ostatnim razem, ja z Reeshem mieliśmy z tym problem. – wtrącił Marv.
– Weź nie gadaj głupot bracie mój, tylko polewaj! – powiedziałem. – Słońce Ty moje, nie krzycz. Przynajmniej nie teraz. – ponownie wyszeptałem jej kilka słów do ucha, po czym je ucałowałem. – Daj mi rękę. – dodałem i złapałem ją za nią. – Tylko się nie przestrasz. – mówiąc to, położyłem jej dłoń na mym wzwodzie. – Tego niedźwiedzia miałaś nie budzić, ale Twój zacny tyłeczek, skarbie, musiał się o niego ocierać i doprowadzić do takiego stanu. Teraz musimy coś z tym zrobić, by się tego pozbyć. – zacisnąłem swoje palce na jej dłoni, a ona tym czasem swoje palce na moim członku. – O tak, maleńka! – wyjęczałem jej do ucha. – Idziemy na górę? – zapytałem.
– T-tak. Chyba t-tak. – odpowiedziała z niepewnością w głosie. – Ale co powiemy reszcie? – dodała.
– Że mamy już dość picia, a że mamy spędzić jutrzejszy dzień z Paulą, musimy się wyspać i wytrzeźwieć.
– Kochani, my zmykamy. Idziemy spać. – powiedziała Julka bez zastanowienia.
– Ale jak to? Przecież jest jeszcze tyle wódki do wypicia. – wtrącił Li.
–Ale obiecaliśmy, że jutro zajmiemy się siostrą Julki, więc musimy być trzeźwi i wypoczęci. Tak że miło było, ale my uciekamy. – rzekłem, podnosząc się z moja dziewczyną z siedzenia.
– Nie wiecie, co tracicie. – odezwał się Harry, który pił trzecią kolejkę z rzędu. Sam.
– Taaaaaak, zdajemy sobie sprawę, że za jakiś czas, to tu będzie jeden wielki cyrk, ale niestety dla nas biletów zabrakło. – powiedziałem. ‘Chcę się kochać z własną dziewczyna, więc nie ma mowy bym dłużej tu został. I na pewno niczego nie stracę.’ – pomyślałem i łapiąc Julkę za rękę, skierowaliśmy się do domu.
– Tylko nie załamcie łóżka jak będziecie kłaść się spać. – krzyknął za nami Zayn, ale żadne z nas już na to nie odpowiedziało, bo zniknęliśmy za drzwiami do salonu.

wtorek, 19 lutego 2013

56. 'Nie masz zielonego pojęcia jak się czuję!'


** U JULII **
Byłam już w salonie, kiedy usłyszałam, że chłopcy rozmawiają. Chciałam wparować do kuchni i ich przestraszyć, ale kiedy padło pytanie Liama ‘Zayn, skąd wiedziałeś, że nie kochasz Perrie?’ stanęłam jak wryta. Wiem, że to nieładnie podsłuchiwać, ale jakbym teraz weszła do środka, przestaliby rozmawiać i Liam nadal by się z tym męczył. Mogłam przecież wrócić na dwór, do reszty, ale podświadomość kazała mi zostać. Dlatego tak też zrobiłam. Wysłuchałam wszystkiego, co chłopak miał do powiedzenia i stałam z otwartą buzią. Niezłe zdziwko! A wydawało się, że ich związek jest stabilny. Przynajmniej, tak było dotychczas. Jednak to prawda, że wszystko co dobre, kiedyś się kończy.
– Stary, musisz.. – usłyszałam Malika i nie zastanawiając się, ruszyłam do przodu.
– Musisz jej o tym wszystkim powiedzieć. – dokończyłam za niego.
– Julka?! – i jeden i drugi był mocno zdziwiony, gdy się wtrąciłam. Sama też byłam, bo chyba nie do końca wiedziałam, co robię. Bo przecież to nie moja sprawa, więc nie powinnam się wtrącać. Ale nie! Ja muszę wszędzie wsadzić swego nosa. Inaczej by się nie obyło.
– Słyszałaś naszą rozmowę? Cała?! – zapytał Liaś, akcentując ostatnie słowo.
– Tak. Przepraszam, że się przysłuchiwałam, ale jakoś tak wyszło. I przepraszam, że się w to wtrącam, ale musisz z nią pogadać. Jakby nie było, to jest Twoja dziewczyna i zasługuje na szczerość. Nie masz co owijać w bawełnę, bo później będzie tylko gorzej. Szczera rozmowa może Was jeszcze uratować. To jedyna opcja, byście się nie odsunęli od siebie za bardzo. – odparłam.
– Ale..
– Nie ma żadnego ale, Li. – przerwałam mu. – Ja swoje powiedziałam, choć i tak nie powinnam. Zrobisz jak uważasz. A teraz chodźcie, bo oni tam na nas czekają. – dodałam, podchodząc do Malika. Wzięłam od niego butelki, potem zgarnęłam jeszcze chipsy ze stołu i zaczęłam wychodzić z kuchni.
– Idziecie? – zapytałam. Liam pokręcił głową.
– Zaraz przyjdziemy. Tylko nie mów nikomu, co tu usłyszałaś. Jak coś to powiedz, że Liam źle się poczuł i siedzi na sedesem, a ja nad nim czuwam. – odezwał się mulat.
– Dobra, dobra. – odpowiedziałam i wyszłam z pomieszczenia.

** U ZAYNA **
Poczekałem, aż Julka wyjdzie i zacząłem.
– Tak, Julka ma rację. Musisz z nią szczerze porozmawiać. Ale najpierw mów, coś Ty odwalił? Poznałeś kogoś? Jak ma na imię? Ładna chociaż? Znam ją? Jako twój najlepszy przyjaciel chcę wiedzieć wszystko. – pytałem zaciekawiony.
– Zayn, to nie pora na takie rozmowy. Tym bardziej, że jestem wypity. – odpowiedział.
– A kiedy będzie? Znając Ciebie Li, to następnego razu nie będzie, kiedy będziesz tak otwarty, by rozmawiać o swych problemach. Nie chcę, byś się sam z nimi męczył. Masz mnie, więc możesz na mnie liczyć. Zawsze będę po Twojej stronie. – rzekłem, obejmując go za ramię i minimalnie przytulając do siebie.
– Tak, wiem o tym przyjacielu. – posłał mi uśmiech. Odwzajemniłem gest.
– To co, idziemy do reszty? Bo wypiją bez nas. – odezwałem się po chwili ciszy, jednak nie uzyskałem odpowiedzi. Payne stał i mi się przyglądał. Po chwili jednak spuścił głowę w dół i nad czymś chyba myślał.

** U LIAMA **
Staliśmy dalej w tej kuchni przy zlewie, ramię w ramię. Malik namawiał mnie, by iść do znajomych. W końcu to ja wymyśliłem całe to picie, a teraz stoję w kuchni. Ale ja nie chciałem tam iść. Wolałem pójść na górę, razem z nim i szczerze, ale to szczerze porozmawiać. Wtedy on ponowił swoje pytanie.
– Halo Liaś, idziemy? – a ja nadal mu nie odpowiedziałem. – Wiem, że możesz się dziwnie czuć, ale..
– Nie masz zielonego pojęcia jak się czuję! To nie Tobie podoba się najlepszy przyjaciel. – nie wytrzymałem i mu przerwałem. I po chwili ugryzłem się w język. Po co ja to powiedziałem? To miało zostać w mojej głowie i Zayn miał się o tym nigdy nie dowiedzieć. NIGDY! To się teraz wkopałem. Popatrzyłem na niego – wpatrywał się we mnie jakbym mówił w innym języku i nie rozumiał znaczenia tych słów. Po chwili jednak jego wyraz twarzy się zmienił. Na jego twarzy pokazało się zrozumienie, jak również lekka obawa, że to niekoniecznie będzie to coś dobrego.
– Ok, teraz rozumiem całą tą rozmowę o Dan i Twoich wątpliwościach. Masz rację, nie wiem jak się czujesz, więc nie będę mówił, że rozumiem, że będzie dobrze i takie tam, bo to nie ma sensu. Powiem Ci tylko jedno, bądź dobrej myśli, a może potoczy się tak jak sobie tego życzysz. – odezwał się. Chyba nie jest tak źle, bo się nie domyślił, że to o niego chodzi. Przecież sam się nazwał moim najlepszym przyjacielem, a teraz nie skapnął się, że miałem jego na myśli. A może nie chcę dopuścić do siebie tej wiadomości? Teraz tylko pozostało mi czekać, aż się ode mnie odsunie i zostawi samego.
– A teraz chodź! Idziemy pić i nie przyjmuję żądnej wymówki. Jak chcesz, możemy się nawet razem upić! – zaśmiał się lekko. Moje kąciki również uniosły się do góry z dwóch powodów. Po pierwsze – w końcu się upiję. Pierwszy raz z Malikiem. Hmmm, jak to fajnie zabrzmiało – ‘pierwszy raz’. Dobra, nieważne. Po drugie, nie domyślił się niczego. Jaka ulga! Przynajmniej, nadal będzie moim przyjacielem. A może jednak byłoby lepiej jakby wiedział, że mi się podoba? Nie męczyłbym się z tym sam, a tak? Muszę dalej to dusić w sobie.
– Dobra! Upijemy się, a co! – krzyknąłem. – Ale jak coś, to śpię u Ciebie. – rzekłem i zamarłem, kiedy dotarło do mnie, to co wypłynęło z moich ust. Zayn się tylko zaśmiał.
– Dobra, jak chcesz. A co z Dan?
– Będzie spała u mnie z Nicole. Bo chyba nie myślisz, że loczek ją przygarnie po tym jak go olała dla Reesha. Jeszcze jak teraz tak postąpi, to nie mamy o czym mówić. – odpowiedziałem. Chłopak znowu się uśmiechnął, kiwając przy tym głową na potwierdzenie moich słów. Wyglądał trochę komicznie, ale bardzo seksownie. I jeszcze ten jego uśmiech. Awww! Moje serce zamiera, a on się dalej uśmiecha. Dlaczego on musi mi to robić? Dlaczego musi doprowadzać mnie do szaleństwa zwykłym podniesieniem swych kącików do góry? Czy on nie zdaje sobie sprawy z tego, że muszę się powstrzymywać i to cholernie powstrzymywać, by się na niego nie rzucić i nie skosztować jego malinowych ust? No tak, on nie wie. Myśli, że ktoś inny wpadł mi w oko, a nie on sam. Ale ciekawe, kogo wziął pod uwagę? W sumie, to żadna zagadka, bo w zespole jest tylko jeden singiel. Oczywiście, chodzi mu o naszego blondynka, bo przecież swojej kandydatury nie rozpatrzył.
– Oj tam! Ważne bym ja miał gdzie spać. Reszta, jak dla mnie, może i na dywanie się przekimać. Chodź do nich! – rzekłem i zarzuciłem rękę na jego szyję. – Idziemy się schlać. – zaśmiałem się i pociągnąłem go w kierunku dworu.

** U JULII **
** w czasie rozmowy chłopaków **
Wyszłam na dwór i od razu skierowałam się do altanki, gdzie siedziała reszta znajomych. Podeszłam do stolika, gdzie postawiłam alkohol i zostawiłam chipsy. Jednak nie chciałam z nimi zostawać. Musiałam pobyć w samotności. Musiałam pomyśleć.
– A gdzie tamci dwaj? Mieliśmy tak strasznie pić. – zapytał Harry.
– Liam źle się poczuł i siedzi w łazience, a Zayn nad nim czuwa. Jak opanują sytuację, to do nas przyjdą. Wspomnieli, że możecie zacząć bez nich. – powiedziałam to, co chcieli Payne z Malikiem.
– Możemy? A Ty co? Nie pijesz? – wtrącił Lou.
– Ja muszę... Na razie... Dajcie mi chwilę, co? Wrócę do Was niebawem. – odparłam, powoli się cofając.
– Kochanie, co się dzieje? – zatrzymał mnie Ast, łapiąc mnie za nadgarstek. – Zayn coś Ci powiedział? Coś Ci zrobił? Wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć? – zapytał.
– Wiem kochanie, wiem. Chodzi o mnie, nie o Zayna. Muszę sobie coś przemyśleć, nad czymś się zastanowić. Muszę pobyć w samotności, by to ogarnąć. Dziesięć minut i jestem z powrotem. Nie pogniewasz się jak Cię tu zostawię? – spytałam.
– Oczywiście, że nie. Ale pod jednym warunkiem, że naprawdę szybko wrócisz.
– Dobrze. – przytuliłam go. –Dziękuję, że jesteś. – musnęłam jego usta i odeszłam od niego. W sumie, daleko nie poszłam. Wzięłam krzesło i usadziłam się z nim po drugiej stronie ogrodu, z dala od znajomych. Chodziło mi tylko o bycie samej, by nikt nie przeszkadzał mi w myśleniu. Po podsłuchaniu rozmowy Liasia z Zaynem zrodziły się w mojej głowie myśli, a mianowicie, czy oby na pewno kocham Astona? Czy to na pewno jest miłość, a nie zwykłe zauroczenie jego osobą? Czy ja nie mam tego samego problemu, co Liam? W sumie, ja nie mam wątpliwości czy chcę z nim być, bo to jest jedyna rzecz, której jestem pewna. Ale chęć bycia z kimś nie oznacza od razu miłości. Przecież jest wiele powodów, dla których ludzie są ze sobą i niekoniecznie chodzi o miłość. Czy moim powodem jest miłość do niego? Nie jestem z Astonem ze względu na jego sławę, bo bądźmy szczerzy, do koncertu nie wiedziałam o nich prawie nic. Wiedziałam jedynie tylko tyle, że istnieje taki zespół jak JLS, bo Paula się nimi zachwycała. W dniu, w którym go poznałam, poznałam ho jako zwykłego chłopaka, Astona Merrygolda i spędziłam z nim wyjątkowy wieczór. Później był kolejny spędzony wspólnie dzień, piknik nad morzem. Prosty sposób na randkę, ale uroczy. I to mi się w nim podoba najbardziej, że ze zwykłej, prostej czy banalnej rzeczy czy miejsca jest w stanie zrobić coś, co zabiera dech w piersiach. Coś, co sprawia, że chcesz tam wrócić. Coś, co zostanie w pamięci na długi, długi czas. Tak, właśnie za to go kocham.
Inny powód? Jako jedyny okazał mi zrozumienie. Tak, chodzi o sprawę z Mateuszem, ale tez i Zaynem. Bardzo mi wtedy pomógł, choć nic wielkiego nie zrobił, tylko mnie wysłuchał, a potem przytulił. Zwykła rozmowa wystarczyła, by motyle na nowo zagościły w moim brzuchu i odprawiały dziką orgię. Rozmowy bez osądzania, bez krytykowania, bez utwierdzania, że będzie dobrze, że nie miałam racji, że wina leży po mojej stronie. Tak, to kolejny powód mojego zakochania się w nim.
Dalej – bycie z nim, by w kimś innym wzbudzić zazdrość. To chyba nie pasuje do mojej, do naszej sytuacji. Nie zgodziłam się na bycie z nim, by zrobić na złość Mateuszowi. Wtedy o nim nawet nie myślałam. Ważny był tylko Aston i ja i to, co zrodziło się między nami w przeciągu niecałych dwóch dni. O niczym innym nie byłam w stanie myśleć tylko o Astonie, o jego cudownych oczach, o jego zniewalającym uśmiechu, o jego poczuciu humoru, o jego bródce, którą urzekł mnie już na samym koncercie, o sposobie, w który mnie całował. Wszystko to, co było związane z Astem, było w mojej głowie i było dla mnie najważniejsze. Nawet przez myśl mi wtedy nie przeszło, ze będąc z nim, mogę odegrać się na Mateuszu za to, co mi zrobił. Co do Zayna, to też nie ma żadnych podstaw. Tyle czasu minęło, odkąd byłam z Malikiem, że to byłoby śmieszne, gdyby ktoś zarzucił mi to, że jestem z Astonem, by wzbudzić w nim zazdrość. Przecież to byłoby niedorzeczne. Ok, byłam z nim, może i kochałam, przynajmniej wtedy mi się tak wydawało. Przez chwilę myślałam, że będzie moim szczęściem, takim światem, który należałby i istniałby tylko dla mnie. Niestety, nasza ‘miłość’ uleciała w powietrze i wszystko się skończyło. Czy żałuję? Nie. Wiodłam życie bez niego i wszystkie uczucia do niego, choćby te najmniejsze, wygasły. Nic nie wróciło, nawet jak go zobaczyłam pierwszy raz tutaj, w Londynie. Serce nawet nie drgnęło na jego widok, więc nikt nie może mi powiedzieć, że mój związek z Astem jest tylko po to, by zrobić ma na złe. Przecież on nawet o tym nie wiedział. Widziałam jego zdziwienie, kiedy dowiedział się, że Aston Merrygold, ten z JLS, jest moim chłopakiem. Zresztą, on też miał jakieś życie, z kimś był, a ja o tym nie wiedziałam, więc nie miałam żadnych powodów zazdrości. I bardzo dobrze! Przynajmniej teraz wiem, że jestem z moim obecnym chłopakiem, bo tego chcę, bo go kocham. Nie wyobrażam sobie siebie bez niego. Nie wiem, czym byłby mój świat, gdyby jego w nim nie było. Pewnie jakimś pustym, wypranym z jakichkolwiek uczuć ciągiem dni, jeden po drugim, bez żadnego celu. On jest moim natchnieniem, obrazem każdego dnia, powodem, dla którego budzę się każdego ranka. Nie mogę pozwolić, by to wszystko, co namalował mi czas, zwyczajnie się popsuło. Muszę to pielęgnować, by dalej nasze uczucie względem nas rozkwitało i przynosiło nam obojgu szczęście. Tak! Ja już odnalazłam swoje szczęście, bo mam jego. Mam nadzieję, że i on jest ze mną szczęśliwy, a jak nie, to przynajmniej będzie miał odwagę mi o tym powiedzieć. Nie chciałabym się dowiedzieć z prasy czy telewizji, że ma jakąś pannę na boku, tylko dlatego, że ja nie daje mu szczęścia, którego on pragnie. No właśnie, on pragnie mego szczęścia, a ja pragnę jego i jego szczęścia, więc mógłby tu do mnie przyjść. Mógłby się zjawić tak niespodziewanie i mnie przytulić, tak jakby to miał być ostatni raz, a potem mnie pocałować. Taaaaaak, pocałować! Jednak nie, pocałować mógłby mnie na początku, a później się przytulać. Uwielbiam, kiedy mnie całuje. Robi to tak subtelnie i z taką pasją. Choć czasami robi to zbyt agresywnie i brutalnie, ale wtedy wiem, że przez to chce wyrazić, że minęło sporo czasu od ostatniego pocałunku i to jest taka lekka kara za to, że pozwoliłam, by to tak długo trwało. Później jednak tak jakby się uspokaja i znowu całuje mnie delikatnie, namiętnie sprawiając, że się rozpływam. I pomyśleć, że on mi to robi, kiedy mnie całuje. Ciekawa jestem, co by było, gdyby mnie dotknął? Gdyby przejechał swoją dłonią po moich nagich plecach czy brzuchu? O piersiach czy szyi nie wspomnę. Pewnie bym eksplodowała. Jednak mimo tego, chciałabym by w końcu odważył się na coś więcej. Pragnę go tak bardzo, że czasami się zastanawiam, czy przez przypadek nie mam tego wypisanego na czole. Bo przecież nie podejdę do niego i mu nie powiem, że chcę go dotykać, że chcę go całować tu i ówdzie, że chcę rozkoszować się jego ciałem, że chcę go poczuć w sobie, choćby nawet tu i teraz, że chcę, by mnie pieprzył all night albo i dłużej, że chcę, by robił ze mną takie rzeczy, które się nawet seksuologom nie śniły. A może tak zrobię? Nie, chyba się nie odważę, choć nigdy nie brakowało mi odwagi, do niczego. Jednak wolę, żeby ‘TO’ wszystko wyszło z jego inicjatywy, a ja jako potulna dziewczynka, bez żadnych protestów, zgodzę się na wszystko, co on zaoferuje. ‘Boże, dlaczego jego tu jeszcze nie ma? Nie możesz sprawić, by on tu przyszedł? Nie możesz? Proszę, proszę, prooooooooooszę!’ – pomyślałam i podniosłam wzrok ku niebu, by wzmocnić moją prośbę.

poniedziałek, 18 lutego 2013

The Versatile Blogger



Dostałam nominację od http://take-me-to-wonderland-onedirection.blogspot.com/, za co jeszcze raz jej dziękuję! <3
Każdy nominowany blogger powinien:
- podziękować nominującemu na jego blogu;
- pokazać nagrodę 'The Versatile Blogger';
- ujawnić siedem dotyczących siebie;
- nominować dziesięć blogów, które jego zdaniem na to zasługują;
- poinformować o tym fakcie nominowane blogi. 



Fakty o mnie:
  1. Uwielbiam tańczyć - sama, w pokoju, przy zgaszonym świetle, mając słuchawki w uszach.
  2. Nie znoszę gotować - gotuję, gdy muszę.
  3. W wieku 4 lat miałam wyrostek i mam teraz bliznę na podbrzuszu.
  4. Jestem strasznie uparta.
  5. Nie potrafię albo nie chcę mówić otwarcie o swoich uczuciach.
  6. Uwielbiam ludzi, którzy mają poczucie humoru i potrafią śmiać się z żartów o sobie.
  7. Mam dziewięciu mężów - Aston<3 Marvin<3 Oritse<3 JB<3 Zayn<3 Harry<3 Niall<3 Liam <3 Louis <3
Nominowane blogi:

wtorek, 12 lutego 2013

55. 'Jest impreza, więc trzeba się napić.'


– To ja może jeszcze coś zjem. Tak ta karkówka się na mnie patrzy. Normalnie błaga, bym ją wziął i zjadł. – odezwałem się, bo zapadła chwilowa cisza. Lecz po moich słowach każdy wybuch śmiechem. Sam nie wytrzymałem i się do nich przyłączyłem.
– Oto Niall Wiecznie – Głodny Horan. – rzucił Lou i dalej się śmialiśmy. Po tym ataku śmiechu, zająłem się wcześniej wspomnianym kawałkiem karkówki, a reszta zajęła się sobą. To znaczy, Aston z Julką, JB i Lou z El poszli na krzesła przy basenie. Liam, Zayn i Harry wzięli po piwie i położyli się na środku tarasu na trawie. Nicole była zajęta rozmową z Reeshem, a Dan nie odstępowała Marvina na krok. Czy ta dziewczyna nie pomyliła sobie chłopaków? Jak ona się zachowuje! Nie wiem czy chociaż z raz rozmawiała dziś z Liamem od początku imprezy? Nieładnie z jej strony, nieładnie. Może właśnie dlatego Li pije? Wcześniej wystrzegał się alkoholu, a dziś taka zmiana. Dziwne! Ale czyżby między nimi coś się zepsuło? To niemożliwe! Przecież oni do siebie tak pasują, że zastanawiam się dlaczego Liaś jej się jeszcze nie oświadczył? Albo przynajmniej, dlaczego nie mieszkają razem? A może jednak nie chcą się śpieszyć? W sumie, to mają jeszcze czas. Nie ma co ich ponaglać. Będą chcieli, to zrobią kolejny krok w ich związku. Choć zastanawiam się, co miał na myśli Liam, kiedy wspominał o tym, że ma jakieś małe problemy. Czy to chodziło o Dan? Będę musiał z nim o tym pogadać, ale to jutro.
Jak już się tak bawię w obserwatora, mogę stwierdzić, że Nicole też zachowała się nie fair wobec loczka. Przyszła do niego i dla niego, a przesiaduje z innym, który w dodatku jest jej byłym. I wiadomo, dlaczego Harry taki zdenerwowany chodzi. Sam bym się wkurzył, więc nie ma co mu się dziwić. Ale tak szczerze, to co się porobiło z tymi dziewczynami? Maja chłopaków, a flirtują z innymi i to jeszcze na ich oczach. To niedorzeczne! Dobrze, że ja jeszcze nie mam dziewczyny. Nie mogę przecież zdradzić tych milionów moich directionerskich żon na całym świecie. Ale ma nadzieję, że kiedyś znajdę tą jedna jedyną na resztę życia, bo nie chcę zostać starym kawalerem.

** U JULII **
** dwie godziny później **
Znowu wszyscy siedzieliśmy razem. Nieważne, że na trawie, kiedy za nami stały wolne krzesła. Przysiedliśmy się do tej trójki leżących wariatów, którzy przez jakieś dwie godziny nie zmienili swojego miejsca. Jedynie Harry się przemieścił, ale to tylko po skrzynkę z piwami, którą postawił przy ich trójcy.
– Kochanie, może już nie pij. Nie chcę Cię wciągać po schodach na górę. – zwróciłam się do Astona, który  sięgał po kolejną butelkę piwa.
– Oj, przestań Julka! Jest impreza, więc trzeba się napić. Najwyżej będziemy spać jak Malik w salonie na podłodze. Tylko na dywanie, a nie pod. – wtrącił Liam, po czym się zaśmiał. Mulat posłał mu tylko złowieszcze spojrzenie i sam dołączył się do jego śmiechu.
– Li, a od kiedy Tyś się taki imprezowy zrobił? Jak chodziłeś z nami do klubów, to nawet jednego drinka nie raczyłeś wypić, a tu? Które piwo już pijesz? – zapytał Niall.
– Nie wiem. Zgubiłem rachubę po piątym. – odparł zadowolony Payne.
– Ejjj! Nie matkuj mu Nialler, tylko się napij z nami! – rzekł Zayn i rzucił w jego kierunku piwo.
– A wiecie co? – zaczął Ori. – Dobrze, że do Was przyjechaliśmy, a miał sam Ast przyjechać, bo wariował bez Julki. Stwierdzam, że musimy się częściej spotykać w takim gronie! Jakieś wypady do klubów albo takie wieczory przy grillu lub ognisku. Bardzo mi się tu podoba! Jesteście spoko i kocham Was, bracia i siostry! – dokończył.
– Oho, a ten już zaczyna. Włączył mu się czujnik uczuć. – szepnął mi Aston na ucho. – Poczekaj jeszcze trochę, a będzie Cię po rękach całował i dziękował za to, że jesteś nasza fanką, że nas wspierasz i takie tam. – dodał, z czego ja się zaśmiałam.
– Nie ma tajemnic w towarzystwie. Nie szeptać sobie tam żadnych sprośnych historyjek. – odezwał się Lou. – Będziecie w pokoju na osobności, to będziecie mogli jakieś przetestować czy coś, ale teraz proszę mi się zachować! – dodał. Po jakże jego durnym monologu, wszyscy zanosili się śmiechem.
– Lou, Ty jak coś walniesz, to płakać można. – skomentowała El.
– W nocy jakoś nie płaczesz kochanie. – odpowiedział z głupim uśmieszkiem na ustach. Dziewczyna się zarumieniła, a chłopak ją lekko przytulił, całując jednocześnie w czubek głowy. Jednak nadal nikomu uśmiech nie schodził z twarzy.
– Dobra, dobra! My tu gadu, gadu, a tam w lodówce mamy coś mocniejszego. Pijemy? – wyskoczył z pytaniem Liam. Zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Po wszystkich bym się tego spodziewała, ale nie po nim. Znaczy, do tej pory nie wiem, dlaczego nie może pić alkoholu, ale musi to być błahy powód, skoro dziś wszystkich namawia do picia.
– A pewnie, że tak! – odezwałam się. A co! Dotrzymam mu towarzystwa, jakby nikt inny nie zechce pić.
– Słońce, zamierzasz pić wódkę z chłopakami? – zapytał Ast.
– Tak, kochanie. Będę z nimi piła. W końcu jest impreza, więc trzeba zaszaleć. – zbliżyłam się do niego i ucałowałam jego prawy kącik ust.
– Hmmm, rozumiem. – wyszeptał. Mam nadzieję, że zrozumiał, co miałam na myśli mówiąc, że trzeba zaszaleć.
– To piją wszyscy! Dziewczyny, co Wy na to? – zwróciłam się do pozostałej części pięknej w naszym gronie. Wszystkie kiwnęły głową na tak.
– Tylko, że ja mam słabą głowę do wódki. – wtrącił Nicole.
– Spokojnie kochana. W razie czego, Harry Cię przenocuje. – powiedziała Dan.
– Taaa, jasne. – odparł i posłał lekki uśmiech Nicole. Nie wiem jak reszcie, ale mi się wydawało, że loczkowi nie za bardzo podobał się ten pomysł. Przecież Nici to jego dziewczyna, więc  sam powinien jej to zaproponować. Widocznie, pogniewał się na nią za to, że więcej czasu spędziła z Reeshem niż z nim. Dziecinne zachowanie, ale to nie moja sprawa. Nie będę się wtrącać.
– Dobra, później się dogadamy co do noclegu. Idziemy pić. – zarządził Zayn. Na jego słowa każdy się zerwał na nogi.
– A teraz idziemy na jednego, a teraz idziemy wódkę pić! – zaczęłam śpiewać, a reszta mi się przyglądała.
– Skarbie, nie mówiłaś, że umiesz śpiewać?! – rzekł Aston.
– Bo nie umiem. – odparłam i dalej nuciłam sobie pod nosem.
– To ja pójdę po wódeczkę. – wtrącił Zayn.
– To ja się przejdę z Tobą. – dodał Liam i razem poszli do domu, a my wzięliśmy się za sprzątanie stołu. W końcu trzeba będzie gdzieś ustawić szkło i zakąski.
– A są jeszcze chipsy? – zapytałam.
– Tutaj już nie ma, ale w kuchni powinny jeszcze być. – odparła Dan.
– Dobra, to ja przyniosę. – powiedziałam i ruszyłam w stronę salonu. Tak wiem, miałam cały czas być z Astonem, ale chłopak powiedział mi o jego rozmowie z mulatem i wiem, że Zayn nie będzie naciskał na rozmowę. Tym bardziej, że umówiliśmy się przez smsy co do tej rozmowy.

** U ZAYNA **
** kiedy szli z Liamem do kuchni **
– Świetna impreza, co nie? Myślałem, że będzie nudno, że nie będzie o czym gadać z chłopakami z JLS, ale jest spoko. Oni są spoko. – odezwał się kolega.
– No nie jest najgorzej. – odpowiedziałem.
– Nie podoba Ci się?
– Sam to wcześniej stwierdziłeś. – przypomniałem mu.
– Oj to było wcześniej.
– Tak, jak byłeś trzeźwy.
– Czepiasz się. – rzekł Payne. – Przecież jest dobrze. Muzyka, którą Marv puszcza jest świetna, same najnowsze hity. Jedzenie, które zaserwowała nam mama Julki było niesamowite! Szczerze mówiąc, dawno nie jadłem tak dobrze grillowanej karkówki. Z alkoholem też nie jest źle, tym bardziej, że teraz zaczyna się prawdziwe picie. – zaśmiał się chłopak. – A znajomi jak znajomi, czyli najlepsze towarzystwo pod słońcem. Czegoś trzeba więcej? – zapytał.
– Nie, nie. Wszystko czego nam potrzeba jest tutaj. – odparłem i wskazałem na lodówkę. Przez to jego gadanie prawie zapomniałem po co tu przyszliśmy. Otworzyłem urządzenie chłodzące i wyjąłem butelki. Już zmierzałem do wyjścia z kuchni, gdy Liam zadał mi pytanie:
– Zayn, skąd wiedziałeś, ze nie kochasz Perrie? – odwróciłem się i spojrzałem na niego. Myślałem, że sobie żartuje, ale widząc jego zachowanie, zmieniłem zdanie. Stał oparty o zlew i wpatrywał się w butelkę, którą ściskał w dłoniach.
– Po prostu wiedziałem. – odezwałem się po namyśle.
– Ale jak to wiedziałeś? Tak z dnia na dzień zmieniły Ci się uczucia? – powiedział. Podszedłem do niego i stanąłem obok. Już miałem odpowiedzieć, ale chłopak mnie ubiegł.
– Jak rozpoznać czy osobę, z którą jesteś, darzysz jeszcze jakimś uczuciem? Jak się przekonać, że to uczucie jest? Że ono się nigdzie nie ulotniło? Że to nie przeszło w zwykłe przyzwyczajenie? Proszę powiedz mi, jak mam się dowiedzieć czy nadal kocham Danielle? – rzekł, wypuszczając powietrze z ust. Nie wiedziałem co mu na to odpowiedzieć. Szczerze? Zszokował mnie tymi słowami i nie mogłem znaleźć żadnych słów, by mu cokolwiek na ten temat powiedzieć, więc zaległa cisza między nami.
– Ostatnio, – kontynuował – zaoferowałem jej wspólne mieszkanie. Znaczy, tylko we dwójkę. Nie znam jeszcze jej odpowiedzi na tą propozycje, ale teraz się zastanawiam, czy to był dobry pomysł. Skoro mam wątpliwości co do swoich uczuć, powinienem to proponować? A jak ona się zgodzi? Co wtedy? Mam nie brać swych uczuć pod uwagę tylko z nią zamieszkać? Co ja mam zrobić? – zapytał. Znowu mnie zamurowało. Faktycznie, pozory mylą. Niby pięknie, wszystko cacy, a tu Li wyskakuje, że nie wie, czy ją jeszcze kocha. Niezłe jaja! Nie wiedziałem jak się zachować. Co zrobić? Gdybym był kobietą, pewnie bym go przytulił, a tak?
– Stary, musisz..
– Musisz jej o tym wszystkim powiedzieć. – dokończyła za mnie osoba, która weszła do pomieszczenia.



Cześć ;** Dodaję dziś rozdział może trochę nie dopracowany, więc nie gniewajcie się na mnie za niego :) Oddaję dziś lapka do naprawy i nie wiem kiedy go dostanę z powrotem ;c Jak się uda, to może jeszcze dziś go będę miała, ale to pewnie byłby cud. Ale nie o tym miałam pisać :) A mianowicie, DZIĘKUJĘ za wyświetlenia (ponad 12 tys.) i komentarze (coraz ich mniej, ale przynajmniej wiem, że mam stałych czytelników). Jesteście niesamowite i bardzo się cieszę, że ze mną jesteście! :) xxx

KOCHAM WAS DZIEWCZYNY! <3 <3 <3 <3

sobota, 2 lutego 2013

54. '(...) tak ma właśnie być, bo ona jest szczęśliwa.'


(18:39) ‘Daj mi spokój! Nie mam najmniejszej ochoty z Tobą rozmawiać! Julia.’

Nie takiej wiadomości się spodziewałem. Ale to nic. Nie poddam się. Muszę z nią pogadać i już!

(18:42) ‘Nie dam Ci spokoju, dopóki ze mną nie porozmawiasz. Wystarczy mi tylko 5 minut. Ani sekundy dłużej. Z’

(18:52) ‘Jeżeli chcesz PONOWNIE mi uświadomić, że nie zależało Ci na mnie jako na dziewczynie czy koleżance, to nie musisz tego robić. Ja to wiem! Nie musisz się powtarzać. J’

(18:54) ‘Właśnie, że nic nie wiesz! Zależało mi na Tobie, dalej zależy i będzie zależeć! Daj mi to tylko wyjaśnić! Proszę. Z’

(19:24) ‘Ale po co? J’

(19:25) ‘Bo 3 lata temu nie wyjaśniłem jednej sytuacji i straciłem miłość mojego życia. Dziś nie mogę dopuścić do takiej sytuacji, w której stracę przyjaciółkę! Z’

Wysłałem kolejną wiadomość. Domyślałem się, że nieszybko dostanę odpowiedź. Ale postanowiłem poczekać w salonie, aż dostanę sms ‘a zwrotnego. Przez cały czas pisania sms ’ów z Julką, siedziałem w domu. Przez ten czas kilka osób przewinęło się przez salon. Głównie było to Niall. A to do łazienki mu się chciało, a to do kuchni chodził, a to mi piwo przynosił. Ale znając kochanego blondynka, wyczuł co się święci i sprawdzał, czy nie robię czegoś głupiego. Ze dwa razy moim oczom ukazał się Liam. Byłem zdziwiony jego widokiem, gdyż nasz niepijący Liaś, trzymał butelkę z piwem w połowie tylko pełną. Przecież on nie pije alkoholu. A może to bezalkoholowe? No nic, potem się go o to zapytam.
– Masz. Pij! – powiedział Li, stawiając przede mną kolejną butelkę piwa.
– A skąd Ty się tu wziąłeś? Przecież przed chwilą byłeś na dworze. – zapytałem.
– By-byłem, ale teraz je-jestem tutaj. – odpowiedział, o ile można było to nazwać odpowiedzią, po czym się zachwiał na nogach.
– Jesteś pijany? O Boże kochany! Jesteś pijany! Nie mów, że sam żeś się tak spił.
– Nie, nie. Ra-razem z Harrym i LouLou piłem. Chodź się z nami na-napić.
– Ty kolego już nie pijesz. Wystarczy Ci na dzisiejszy dzień. Do pokoju marsz. – zaśmiałem się i wstałem, by go zaprowadzić na górę.
– Nigdzie nie idę! Ja chcę się bawić! – odezwał się tym razem bez zająknięcia. Po chwili w całym pomieszczaniu było słychać jego śmiech. – Łatwo Cię nabrać. Nie jestem pijany, deklu! – powiedział i spoważniał. – Ale jak chcesz, możemy się upić. Ten jeden raz pozwolę sobie na tą przyjemność.
– Nie wiem, czy to dobry pomysł. – odparłem.
– Że co? Zayn Zawsze – Chętny – Do – Picia Malik mówi, że upicie się nie jest dobrym pomysłem! Nie wierzę! – zaśmiał się Payne.
– Wiesz dobrze dlaczego nie chcę tak dużo pić.
– A pieprzyć Julkę! To co, już nie możesz się napić bądź upić w trzy dupy z kolegą?! Weź nie przesadzaj!
– Li, nie krzycz! Usłyszą Cię, a tam jest mama i młodsza siostra Julki. Nie możemy się przy nich spić do nieprzytomności. – rzekłem. Co w niego wstąpiło? Przecież on zawsze był spokojny i przeciwny takiemu zachowaniu. Coś musiało się wydarzyć i chłopak w ten sposób chce odreagować.
– Faktycznie. Nie pomyślałem. – odpowiedział zasmucony. – Ale możemy się upić na górze. U mnie lub u Ciebie w pokoju. – dodał.
– Oj, nie wiem.. A co na to reszta powie? Nie chcę, by pomyśleli, że nie podoba nam się ich towarzystwo.
– A podoba Ci się? – wtrącił. – Dobra. Nie chcesz, to nie. Twoja strata. – rzucił i wyszedł z salonu. Oczywiście poszedł na zewnątrz. Chciałem za nim pójść, ale poczułem wibracje w kieszeni. Wyciągnąłem telefon i odczytałem wiadomość.

(20:00) ‘Dobra. Pogadamy. Nie dziś. Jutro. Może. J’

Uśmiechnąłem się, komórkę schowałem do kieszeni, wypiłem do końca piwo, które wręczył mi Liam i poszedłem na dwór. Wzrokiem odszukałem Julkę. Stała przytulona do swojego chłopaka. Mimowolnie się uśmiechnąłem. Nie podobał mi się ten widok, ale moje serce podpowiadało mi, że tak ma właśnie być, bo ona jest szczęśliwa. Kiwnąłem głową w jej kierunku na znak, że odczytałem esa, po czym podszedłem do chłopaków.

** U HARREGO **
– Pięknie, bardo pięknie! A mówiła, że wystarczę jej tylko ja, a nie jacyś chłopcy z JLS! – powiedziałem zdenerwowany.
– Oj uspokój się Styles. Reesh to jej były chłopak, z którym dawno się nie widziała. Maja sobie trochę do opowiadania. – odezwał się JB. Ale wtopa! Stoją z nami chłopaki z JLS, a ja gadam na ich kolegę. Super!
– Zresztą, nie masz o co się martwić, bo Ori znalazł już sobie obraz westchnień. Boską, dla niego oczywiście, Nicki Minaj, więc możesz być spokojny o Nicole. – dodał Marv.
– Tak, chłopaki mają rację. Przecież Nici jest dla Ciebie stworzona. Dlatego przestań wymyślać i chodź się napić. – stwierdził Li.
– Tak, to jest dobry pomysł! – potwierdził Zayn.
– A może tak, byście najpierw coś zjedli? A nie tylko picie i picie. Jestem starsza od Was, ale to nie znaczy, że będę robiła za niańkę i każdego odprowadzała do pokoju. – wtrąciła ciocia Natalia zza pleców Liama. Na jej głos chyba każdy przestał oddychać. Kogo, jak kogo, ale nie spodziewałem się, że ona stoi za nami. To teraz mamy przechlapane. Koniec imprezy.
– Przecież żartuję. – dodała i się uśmiechnęła. I wszyscy odetchnęli z ulgą. Ja przynajmniej na pewno. Myślałem, że zacznie nam robić jakieś wywody, że nie powinniśmy, że młodzi jesteśmy, że psujemy własne zdrowie i tak dalej i tak dalej, a ona sobie z nas żartuje. Spoko kobieta. – Ale naprawdę moglibyście przyjść coś zjeść. Kiełbaski i karkówka już są gotowe, więc szkoda, by to wszystko wystygło.
– Dobrze ciociu. Już idziemy. – odparł Zayn.
– Niall! Idziemy jeść! – krzyknął Liam. Ten to wie jak sprawić, by jedzenie się nie zmarnowało. Już po sekundzie Nialler z Paula na rękach stał niedaleko cioci i czekał aż będzie można zasiąść do stołu. Śmieszny widok. Długo nie czekaliśmy i sami zbliżyliśmy się  do nich. Widocznie każdy zgłodniał, bo po dwóch minutach wszyscy byliśmy w jednym miejscu. Przy stole, dokładniej mówiąc. Na ten widok, ciocia się uśmiechnęła i zaczęła nakładać porcję.  

** U NIALLA **
** pół godziny później **
– O Boże! Ale się najadłem! Istne mistrzostwo ciociu! – odezwałem się. Każdy zaczął się śmiać. Najpierw nie zaczaiłem dlaczego, ale potem rozglądając się po reszcie, wszystko było jasne. Jako jedyny miałem siłę jeszcze coś mówić. Pozostali już odpoczywali po posiłku z piwem w ręku.
– Miło się z Wami tak siedzi, ale późno już się zrobiło. Trzeba iść spać. Paula pożegnaj się z gośćmi i idziemy na górę. – powiedziała Natalia.
– Mamo proszę, jeszcze nie. Ja chcę jeszcze z nimi zostać. Mamo proszę. – jęczała dziewczynka.
– Dobrze. Posiedzimy jeszcze jakieś pół godziny i zbieramy się do spania.
– Ale mamusiu! Jutro już nie będzie grilla i..
– Ale kochanie, jutro też jest dzień. Jestem pewna, że chłopcy nie pozwolą Ci się tu nudzić. Jest ich tu dziewięciu, więc będziesz miała się z kim bawić. – mówiła kobieta.
– Dokładnie. Jutro z Julką zabieramy Cię na wycieczkę po Londynie, czyli Big Ben, London Eye, przejażdżka czerwonym autobusem. A do tego lody, gofry i inne słodkości, na które będziesz miała ochotę. – wtrącił Aston. Dobry pomysł kolego. Czyli jeden dzień już zaplanowany. Później ja coś wymyślę i spędzę z nią czas. W końcu to moja kuzynka.
– Okej. To ja następnego dnia Cię zabiorę do kina, a potem coś jeszcze wymyślimy. Jakiś plac zabaw albo basen. – zaproponowałem.
– Super! – krzyknęła Paula i zaczęła skakać na krześle. Taka skakała, że o mały włos nie spadła z siedzenia. W porę złapał ją Marv, więc nic jej się nie stało. Siedzieliśmy wszyscy przy stole i rozmawialiśmy, śmiejąc się przy tym głośno. Już dawno nie spędzaliśmy tak wolnego czasu z chłopakami. Musimy częściej spędzać tak wieczory i to stanowczo. Zauważyłem, że nawet Julka z Zaynem ‘normalnie’ rozmawiali, o ile to była rozmowa. Jak dla mnie, docinali sobie bardziej niż rozmawiali, ale lepsze to niż burczenie na siebie, czy nie odzywanie się do siebie w ogóle.
Nie wiem jak długo tak siedzieliśmy przy tym stole, ale musiało minąć sporo czasu, kiedy ciotka kazała się zbierać do spania. Pauli, oczywiście.
– Kochana księżniczko wiem, że Ci się tu podoba, ale czas spać. Pożegnaj się z gośćmi i idziemy na górę. – rzekła kobieta. Na te słowa, młodsza kuzynka nieco posmutniała, ale zaczęła się z nami żegnać. Podchodziła do każdego z nas i przytulała się oraz dawała buziaka z policzek. Jaka ta mała jest słodka! Moja mama zawsze tak robiła, jak mieszkałem jeszcze w z nimi w domu. Brakuje mi tego.
– Paula, nie ociągaj się! Przytulaj tego Astona i chodź. – dodała po chwili ciocia.
– Już, już. Nawet poprzytulać się nie da. – wyszeptała do ucha chłopaka.
– I tak słyszałam. – odpowiedziała.
– Ojjj! Dobranoc wszystkim. Kocham Was! – krzyknęła dziewczynka i poszła do mamy, która już czekała na nią przed drzwiami do salonu.
– Dobranoc kochanie!
– Dobranoc maleńka!
– Słodkich snów gwiazdko! – mieszały się głosy w odpowiedzi.
– Tak, też Wam życzę miłej nocy. Tylko nie przesadźcie z alkoholem. – odezwała się Natalia.
– To mamo już do nas nie zejdziesz? – zapytała Julka. Chciałem o to samo spytać, ale dziewczyna mnie wyprzedziła.
– Tak. Nie jesteście już mali, tylko prawie dorośli, więc nie trzeba Was pilnować. Idę położę się z Paulą, bo zmęczenie podróżą się odzywa. Będziemy u Ciebie w pokoju, córciu. – odparła, a Julka wstała i do nich podeszła.
– Dobrze. W takim razie dobrej nocy. – rzekła i przytuliła się do mamy. Kobieta pocałowała ją w czoło i poszły z młodsza córką do domu.
– To ja może jeszcze coś zjem. Tak ta karkówka się na mnie patrzy. Normalnie błaga, bym ją wziął i zjadł. – odezwałem się, bo zapadła chwilowa cisza. Lecz po moich słowach każdy wybuch śmiechem. Sam nie wytrzymałem i się do nich przyłączyłem. 




Jest kolejny rozdział :) Może nie jest jakiś najdłuższy i najlepszy, ale starałam się. Chciałam go dodać wcześniej z racji, że mam wolne na uczelni, ale niestety wena nie była tak łaskawa i dopiero wczoraj mnie nawiedziła. Także, nie zdziwię się, jeżeli to Wam się nie spodoba. :)
Dziękuję za to, że jesteście ze mną i to czytacie! ;* ;* ;* ;* Dziękuję również za wszystkie wyświetlenia i komentarze. To naprawdę dodaje motywacji! 

KOCHAM WAS! <3 <3 <3 <3

sobota, 19 stycznia 2013

53. 'Dobrze wiesz, że chodzi mi o Julkę.'


** U HARREGO **
Nareszcie przyjechała moja piękność. Nie widziałem jej chyba dwa dni, a tak brakuje mi jej widoku. Nie mogę się na nią napatrzeć. A te jej oczy i spojrzenie! Czysta magia! Podszedłem do drzwi, bo właśnie dzwoniła dzwonkiem. Otworzyłem jej drzwi i mało się na nią nie rzuciłem.
– Witaj kochanie! – przytuliłem ją, a potem pocałowałem.
– Cześć misiek! Stęskniłeś się, co? – zapytała dziewczyna.
– Oczywiście, że tak! Nawet nie wiesz jak bardzo. – znowu ją pocałowałem. – Jak już Ci wcześniej pisałem, jest u nas trochę więcej ludzi niż ostatnio. Są chłopaki z JLS i mama z siostrą tej Julki, co z nami od niedawna mieszka. Powinnaś wszystkich polubić. – dodałem.
– Misiek, przyszłam tu dla Ciebie, a nie dla chłopaków z jakiegoś JLS. Wystarczy, żebyś Ty tu był. Reszta może być z kosmosu. – powiedziała i dała mi buziaka. Jaka kochana! Właśnie za to ją kocham.
– Kocham Cię.

** U REESHA **
Po chwili Harry przyszedł z jakąś dziewczyną. Ejjj, ale ja przecież ją znam. To Nicole. Nicole Schmitz. Moja pierwsza dziewczyna. Kurczę, kilka lat minęło, a ja ją nadal pamiętam. Ciekawe, czy ona mnie rozpozna?
– To jest Nicole, moja dziewczyna. Moich wariatów z zespołu znasz, więc poznaj chłopaków z JLS. To jest Marv, JB i Oritse. Aston jest jeszcze na górze z Julką. A to jest mama Julki, Natalia, i jej młodsza siostra – Paula. – odezwał się loczek.
– Miło mi Was poznać.  Przepraszam, że zapytam, ale czy Ty jesteś Oritse Williams? – zwróciła się do mnie. Czyli mnie poznała.
– Tak, we własnej osobie. A dlaczego pytasz? – odparłem.
– Jeszcze się pytasz, głupku jeden?! Chodź tu! – podeszła do mnie i się przytuliła. Każdy się na nas patrzył i nie wiedział co jest grane.
– To Wy się znacie? – zapytał zdziwiony Harry.
– Oczywiście, że tak! Reesh był moją pierwszą młodzieńczą miłością. Kto by pomyślał, że po tych kilku latach znowu się zobaczymy! – rzekła Nici.
– Dokładnie! Miły zbieg okoliczności. – dodałem.
– Słyszałam, że zabrałeś się za muzykę i stworzyłeś zespół, ale nie wiedziałam, że chodzi o JLS. Gratuluję, bo lubię niektóre Wasze piosenki, a to rzadkość, bo raczej słucham piosenek o innym brzmieniu. – odezwała się koleżanka.
– Miło to słyszeć. Fanów nigdy dość. – wtrącił Marv, po czym zaczął się śmiać. Nie widziałem w tym nic śmiesznego co Humes powiedział, ale jak ja to powtórzyłem, to każdy zaczął się śmiać.
– To kto pije? – krzyknął mulat i pomachał piwem w naszym kierunku.
– Wszyscy. – odezwał się Lou i razem ze swoją dziewczyną podeszli do niego. Reszta więzła z nich przykład i poszła w ich ślady. Tylko Nicole została razem ze mną.
– A Ty nie pijesz? – zapytała.
– Piję, piję, ale wolę poczekać, aż będzie trochę luźniej przy tym stoliku. – wskazałem jej miejsce, przy którym stali nasi znajomi. Dziewczyna zachichotała na ten widok.
– No tak, masz rację. – odparła, a ja jej posłałem uśmiech.

** U ASTONA **
Schodziliśmy właśnie z Julką po schodach, kiedy usłyszeliśmy krzyk ‘To kto pije?’.
– To chyba Malik? – zapytałem.
– Niestety tak. – powiedziała zrezygnowanie.
– Kochanie, jestem przy Tobie, więc nie będzie źle. Ale pamiętaj, zawsze możemy wrócić do pokoju, albo wyjść gdzieś na miasto. To zależy od Ciebie.
– Dobrze wiesz, że nie możemy. Gdyby nie mama z Paulą, to pewnie by mnie, znaczy nas, tu nie było, ale im nie mogę tego zrobić. – odparła i się przytuliła.
– Rozumiem. – pocałowałem ją we włosy. – Kocham Cię. – dodałem, złapałem ja za rękę i poszliśmy w kierunku basenu.
– Wszyscy. – usłyszeliśmy odpowiedź Tomma, a chwile po tym wszyscy stali przy mulacie i piwie.
– My też się z chęcią napijemy. – odezwałem się. Na te słowa Julka mocniej ścisnęła moja dłoń i lekko się uśmiechnęła, gdyż wszystkie oczy były zwrócone na nas. I bardzo dobrze. Niech każdy zobaczy jaką ma piękną żonę, przyszłą żonę.
– Kochanie, czego się napijesz? Piwa, wina czy na początek soku? – powiedziałem, przytulając ją do siebie.
– Z pewnością wybierze sok. – wtrącił Lou. – Specjalnie jest dla niej kupiony. – dodał i cała reszta wybuchła śmiechem.
– Śmieszne Lou, śmieszne. Ale wiesz, martwię się o Ciebie. Co Ty będziesz pił? Bo kaszki z mlekiem to ja tu nie widzę. – odezwała się Julka.  Tym razem znowu się wszyscy śmiali. Nawet moja przyszła teściowa zanosiła się śmiechem. Lou już nic nie powiedział, tylko podał nam dwa piwa. Odebraliśmy od niego butelki i usiedliśmy na krzesłach, niedaleko Reesha, który rozmawiał z jakąś dziewczyną. Julka wytłumaczyła mi, że to partnerka Harrego. Mniejsza o to. Miałem wrażenie, że cały czas ktoś na nas patrzy. No tak, Zayn pożerał nas wzrokiem. Znaczy, nie mnie tylko moją dziewczynę. Popatrzyłem na niego, a on siedział i wpatrywał się w Julkę jak w jakiś święty obrazek. Może będę trochę chamski, ale na pewno mu się to nie spodoba. Przytuliłem dziewczynę do siebie, składając na jej ustach namiętny pocałunek.
– Kocham Cię słońce! – rzekłem dość głośno, by ten dupek usłyszał i dał spokój Julce.
– Ja ciebie też kocham. – odpowiedziała, na co ja jeszcze raz musnąłem jej usta. Zauważyłem, że Zayn się wkurzył i to chyba bardzo, bo aż wszedł do domu. Brawo! Właśnie o to mi chodziło! Niech chłopak wreszcie zrozumie, że Julka kocha mnie, a ja ją i nikt nas nie rozłączy, a na pewno już nie on.
– Kochanie, zaraz wracam. Idę do łazienki. – musnąłem jej policzek i wstałem. Zatrzymała mnie, łapiąc za rękę.
– Tylko szybko wracaj. – wyszeptała.
– Oczywiście. – puściła moją dłoń, a ja poszedłem do domu. Łazienka nie była jedynym powodem, dla którego  chciałem znaleźć się w pomieszczeniu. Musiałem pogadać z tym całym Malikiem. Muszę mu wreszcie przetłumaczyć, żeby się odczepił od mojej dziewczyny raz na zawsze.
– O Zayn! Co Ty tu robisz? Źle się bawisz? – zapytałem.
– Nie, no skąd! Rewelacyjnie się bawię. – odpowiedział. Czujecie ten sarkazm. Normalne, że niekoniecznie się dobrze bawił, ale sam popsuł nowo odzyskaną relację z Julką. Sam jest sobie winien.
– A Ty co tu robisz? Nie powinieneś być przy swojej dziewczynie? – odezwał się po chwili.
– Ja idę do łazienki. Poczekasz na mnie? To razem wrócimy.
– No jasne, poczekam. – odrzekł i usiadł na kanapie. Ja natomiast wpadłem do łazienki, załatwiłem swą potrzebę i chwilę potem byłem przed Zaynem.
– Możemy pogadać? – zapytałem.
– My? My nie mamy wspólnych tematów oprócz zawodu. Wątpię, żebyś chciał gadać o piosenkach czy teledyskach. – odparł.
– Nie, nie chcę o tym rozmawiać. Jakbyś nie zauważył, to mamy jeden powód, dla którego powinniśmy zamienić kilka słów, by nie było nieporozumień między nami. Dobrze wiesz, że chodzi mi o Julkę. – rzekłem.
– No tak! Julka, Twoja dziewczyna, a Ty teraz będziesz zgrywał dobrego chłopaka i kazał mi się od niej odwalić i takie tam. Dobra, przyjąłem to do wiadomości, więc resztę możesz już sobie darować i iść do niej. – odezwał się.
– Na pewno nie pójdę, dopóki mnie nie wysłuchasz. Zatem słuchaj. Ja nie mam nic do Ciebie i guzik mnie obchodzi jak się zachowujesz w stosunku do innych dziewczyn. Jak zdążyłeś zauważyć, Julka jest moją dziewczyna i nie pozwolę, by wylewała łzy przez jakiegoś zadufanego w sobie chłopczyka. – na te słowa Zayn próbował się poderwać z kanapy, ale go przetrzymałem. – Nie skończyłem jeszcze. Słuchaj dalej. Jeżeli nie potrafisz uszanować jej wyboru, to przynajmniej jej nie rań, bo w innym razie nie będę tak grzecznie z Tobą rozmawiał. I ja Ci nie grożę. Nic z tych rzeczy. tylko Cię ostrzegam, bo nie mam zamiaru patrzeć na jej piękne, ale zaczerwienione od płaczu oczy. – powiedziałem i nie czekając na jego odpowiedź, kierowałem się na dwór. Po chwili jednak się odwróciłem i dodałem:
– A i jeszcze jedno. Mamy z Julką do załatwienia kilka spraw do załatwienia i jak wszystko dobrze pójdzie, od przyszłego tygodnia nie będziecie się tak często widywać, więc może Ci przejdzie i wtedy docenisz jej przyjaźń.
– Ale jak to? Wyprowadza się? Gdzie? Dokąd? Po co? Przecież to jest i jej dom. – Malik prawie, że krzyczał, podrywając się na nogi.
– Uspokój się. Dowiecie się o wszystkim w swoim czasie, a teraz wybacz, ale muszę iść do swojej dziewczyny, bo już za nią tęsknię. – odparłem. – Idziesz i Ty?
– Tak, tak. Zaraz przyjdę. – odpowiedział i ponownie usiadł na kanapie. Widząc jego zachowanie, wyszedłem z domu i udałem się do Julki i reszty imprezowiczów.

** U ZAYNA **
Ale narobiłem! Julka chce się wyprowadzić. Przecież Niall mnie zabije jak się o tym dowie. Specjalnie załatwiał jej tutaj praktyki, żeby z nami mieszkała i żebyśmy mogli się z nią pogodzić. Ale ja jak zwykle musze coś spieprzyć! Nie mogę tego tak zostawić i jej na to pozwolić. Muszę to odkręcić i dowiedzieć się co dokładnie dziewczyna planuje.

‘Wiem, że pewnie tego nie chcesz, ale czy możemy pogadać? Zayn :)’

Napisałem sms ’a i wysłałem do Julki. To była moja jedyna opcja. Nie mogłem przecież do niej podejść i po ludzku poprosić o rozmowę, bo Aston mi nie pozwoli. Jeżeli odczyta sms ’a, to może przyjdzie i ze mną pogada. Chociaż minutkę mi poświęci. Tak rozmyślając, czekałem na jej odpowiedź. Oczywiście, zero odzewu. Poczekałem jeszcze 5 minut i napisałem kolejną wiadomość:

‘Proszę Cię, porozmawiaj ze mną. To ważne! Z.’

A jak ona nie ma ze sobą telefonu? Przecież była w sukience, więc gdzie go miała schować? Na darmo mam wysyłać te smsy? Tak głupku! Bo jak nie dziś, to jutro je odczyta i będzie wiedziała, że chcesz z nią pogadać. – powiedziałem sam do siebie. W myślach oczywiście. W tym samym czasie poczułem wibracje telefonu. Ucieszony tym faktem, z nadzieją, że dziewczyna zgodziła się na rozmowę, wcisnąłem ‘ wyświetl’. Jednak szybko uśmiech znikł z mej twarzy, ponieważ wiadomość nie była od Julki, tylko od Kate. Koleżanka napisała, że jednak się dziś u nas nie pojawią. Odpisałem jej i dalej zastanawiałem się, co napisać Julce, by raczyła mi odpisać.

(18:18) ‘Julka strasznie Cię przepraszam. Daj mi się wytłumaczyć albo przynajmniej wyprostować kilka sytuacji. Nie chcę Cię ponownie stracić, o ile już Cię nie straciłem. Wiem, że proszę o niemożliwe, ale daj mi kolejną szansę na bycie Twoim przyjacielem, albo kolegą. Zadowolę się nawet znajomym, bądź chłopakiem od śniadań. Tylko proszę, nie zabieraj mi siebie! Z.’

Mam nadzieję, że teraz mi odpisze, bo nie wiem, co mógłbym jeszcze zrobić, by do niej dotrzeć w jakiś sposób. Przecież ja jej nie mogę stracić. Nie mogę dopuścić do takiej sytuacji jak kiedyś. Teraz będę walczył o jej przyjaźń. Nie zostawię tego bez wyjaśnienia. Nie teraz. Nie po tym wszystkim. Z moich rozmyśleń wyrwała mnie wibracja mojej komórki. Spojrzałem na ekranik telefonu, który powiadamiał o nowej wiadomości. Moje serce zaczęło bić mocniej. Może to Julka. Może ruszył ja ten mój dziwny sms. A jak to nie ona? Nie zastanawiając się dłużej, wcisnąłem przycisk. Kamień z serca. Tym razem Julka odpisała. Całe szczęście!

(18:39) ‘Daj mi spokój! Nie mam najmniejszej ochoty z Tobą rozmawiać! Julia.’


--------------- DODATEK ---------------
Mam nadzieję, że nie macie mi za złe, że rozdział jest taki długi i że dawno nic nie dodawałam. Nie wiem, kiedy będzie następny, bo na uczelni mam urwanie głowy. Strasznie dużo nauki, gdyż jestem przed sesją. Będę wdzięczna za wyrozumiałość. 

KOCHAM WAS!!! <3<3<3<3