czwartek, 30 maja 2013

60. 'Może to coś ważnego.'

Witam po (kolejnej, miesięcznej, jak dla mnie trudnej) przerwie. 
Nie chciałam, by to tak długo trwało, ale tak jakoś wyszło. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. :)
Z racji, że jest teraz trochę wolnego, mam dla Was niespodziankę w postaci rozdziału. :D
Od razu przepraszam za jakieś błędy, ale przed chwilą, go skończyłam pisać.  
Przez najbliższy tydzień znowu może się nic nie pojawić, bo sesja mi się zaczyna, więc czeka mnie nauka. 
Tak z góry uprzedzam, byście wytrwale czekały na dalsze losy bohaterów. 

Kocham Was! <3

Enjoy, mordki moje! xx



– Kochaj się ze mną dziś. Nie chcę czekać do jutra. – wychrypiałam do jego ucha. Aston nic nie odpowiedział, tylko podniósł swe spojrzenie na mnie. Posłał mi najpiękniejszy uśmiech i z tym uśmiechem wrócił do pieszczenia mojego ciała. Znowu czułam jego wargi na mojej szyi, potem dekolcie i biuście. Zataczał kółka językiem wokół sutków, by potem je lekko przegryźć i possać. Znęcał się nade mną, ale to jak najbardziej mi się podobało. Pomimo tego, że byłam pierwszy raz w takiej sytuacji, czułam się znakomicie. Miałam przy sobie najgorętszego faceta we wszechświecie, który górował nade mną i rozpalał we mnie uczucia dotąd nieznane. Niczego innego w tej chwili nie potrzebowałam jak tylko jego samego. Pragnęłam, byśmy stali się jednym, byśmy zatracili się w naszym pożądaniu i całkowicie oddali się sobie nawzajem. Mam nadzieję, że to właśnie dziś się stanie. Chyba bym go zabiła, gdyby za chwilę wstał i powiedział, że na dziś koniec przyjemności i że idziemy spać. Za bardzo się nakręciłam, albo podnieciłam. A może jedno i drugie?
– Och! – jęknęłam, kiedy językiem przejechał po moim brzuchu, zatrzymując się przy pępku. Okrążył go powoli, by po chwili wsunąć język do środka.
– Podoba Ci się kochanie? – zapytał. – Lubisz kiedy Cię dotykam? Kiedy Cię całuję? Jeżeli nie, to jestem pewien, że na pewno polubisz. – dodał i podniósł się na wysokość mojej twarzy, by po chwili przywrzeć do moich warg, stęsknionych za jego ustami. Natychmiast oddałam pocałunek. Wplątałam jedną dłoń w jego włosy, a drugą ścisnęłam za pośladek, przysuwając go do siebie, by przyległ do mnie swoim boskim ciałem. Wyczuwając jego powiększającą wypukłość na udzie, wyciągnęłam nogę spod niego, by znalazł się między moimi nogami. Tak było mi wygodniej, bo jakby nie patrzeć, to jest facet to i trochę waży.
Przegryzłam jego dolna wargę, gdy złapał mnie za pierś i zaczął ją pieścić i skubiąc sterczący sutek. Uśmiechnął się po przez pocałunek, a po chwili go przerwał. Otworzył oczy i wpatrywał się we mnie.
– Jesteś niesamowita! – szybko cmoknął mnie w usta. – Wspaniała! Piękna! Moja! – ponownie mnie cmoknął. – Jesteś moja! Na zawsze! – dodał i zaczął zjeżdżać co raz niżej swymi ustami. Wyznaczając sobie drogę pocałunkami, zawędrował do bioder. Do ust dołączyły jego palce, które bawiły się gumką od dolnej części bielizny. Uniósł głowę do góry, poszukując mojego spojrzenia. Kiedy nasze oczy się spotkały, przeszedł mnie lekki dreszczyk. Patrzył się na mnie i nie wypowiadając na głos pytania,  czekał na zgodę by zdjąć ze mnie ostatni, chyba do niczego nie przydatny, ciuszek. Kiwnęłam głową, czekając na jego reakcję. Nie spuszczając ze mnie wzroku, ściągnął ze mnie majtki. Teraz leżałam przed nim całkowicie naga i wcale mi to nie przeszkadzało, bo wiedziałam, że Astonowi podobam się taka jaka jestem. Chwilę po tym ucałował moje podbrzusze, a potem moją kobiecość. Zrobiło mi się nagle gorąco, jakbym znajdowała się w saunie. Jego język powoli wsunął się we mnie i zaczął delikatnie pieścić łechtaczkę. Jego dłonie powędrowały do mych piersi. Ścisnął je i zaczął ugniatać, jednocześnie nadal pieszcząc mnie językiem w dolnej części ciała. Aston znał się na rzeczy, bo sprawiało mi to nieziemska przyjemność. Zaczęłam poruszać biodrami w jego rytmie poruszania językiem i lekko podnosić tułów, by bardziej umożliwić mu zabawę moim biustem. Jego sprawny język przeniósł się w dół mojej kobiecości, nadal ją pieszcząc. Nie znałam tego uczucia, jakie ogarnęło moje ciało, jednak podobało mi się i to bardzo. Wszystko co robił było strasznie podniecające i doprowadzało moje ciało do ekstazy rozkoszy. Potężna fala przyjemności zalała mnie od głowy aż do stóp. Przyjemne mrowienie czułam nawet w małych palcach u nóg. Nikt jeszcze nie zaserwował mi tak ogromnej dawki uniesienia jaką w tej chwili odczuwałam. Dobrze, że czekałam z seksem na tego odpowiedniego. Wiem, że Aston to jest właśnie ten jedyny.
– O Boooooże! – krzyknęłam, kiedy jego palec wśliznął się we mnie. To było coś niewyobrażalnie przyjemnego, ale i zaskakującego jednocześnie. Nawet nie wiem, kiedy jego palce znalazły się pomiędzy moimi  udami, w środku. Poddałam się całkowicie rozkoszy, którą fundował mi chłopak i straciłam kontakt z rzeczywistością.
– Jesteś już gotowa. – usłyszałam jego słowa i otworzyłam oczy. Obraz miałam lekko zamglony, ale zdołałam zauważyć, że Ast znajduję się nade mną.
– Na pewno tego chcesz? Nie chcę byś potem tego żałowała.  – dodał.
– Żałować będę, jeżeli tego nie zrobimy. – odrzekłam i podniosłam głowę, by dotknąć jego ust. Pocałowałam go zachłannie, wdzierając się językiem do jego buzi. – Nie każ mi już dłużej na to czekać. Pragnę Cię! Chcę byś zatracił się we mnie i doprowadził mnie na wyżyny największej rozkoszy. – szeptałam, muskając raz po raz jego policzki, noc, usta. – Chcę się z Tobą kochać. Teraz i tu! – rzekłam i przywarłam znowu do jego ust. Chłopak oddał pocałunek, jednak po chwili przestałam czuć jego usta na swoich. Jego ciało również zniknęło z mojego. Nagle ogarnął mnie strach. ‘Wystraszył się! On mnie nie chce! Nie pragnie mnie tak jak ja jego! Zostawił mnie!’ – pomyślałam i uniosłam się, podpierając na łokciach.  Kiedy zobaczyłam go, trzymającego portfel, zrozumiałam dlaczego się ode mnie oddalił. Czyli jednak to zrobimy! Na samą myśl o tym na nowo zalała mnie fala gorąca. Podniecenie znowu wzrosło, gdyż podziwiałam go w całej jego okazałości. Stał bokiem do mnie, więc widziałam całą jego sylwetkę z ‘przyjacielem’ na czele. To on zdradzał jak bardzo mnie pożądał i pragnął. Po minucie odwrócił się do mnie przodem i zaczął się zbliżać. Przegryzłam wargę i czekałam aż podejdzie bliżej bym mogła go znowu na sobie poczuć. Kiedy stanął przede mną, rozsunął moje nogi swoją stopą i przysunął się do krawędzi łóżka. Cały czas mu się przyglądałam, a on wpatrywał się we mnie. Nasze spojrzenia się spotkały, a moje serce biło jak oszalałe. Nasze usta ponownie połączyły się w namiętnym pocałunku. Aston naparł na mnie bardziej, bym położyła się na łóżku. Tak też zrobiłam. Złapałam go w talii i przysunęłam do siebie i wtedy zadzwonił telefon. Mój telefon. Zdziwiłam się, ale nie przerwałam pocałunku. ‘Pewnie chłopaki sobie żarty robią’ – pomyślałam i jeszcze bardziej zatraciłam się w przyjemności. Komórka przestała brzęczeć. ‘I dobrze. Nikt nie będzie nam tu przeszkadzał!’ – powiedziałam sobie w myślach, ale w tym samym czasie telefon ponownie dal o sobie znać. Aston oderwał się ode mnie i sięgnął do stolika po komórkę.
– Odbierz. Może to coś ważnego. – rzekł, podając mi dzwoniący przedmiot.
– To Mateusz. Czego on może chcieć? – zadałam sobie pytanie i odebrałam połączenie. – Słucham?
– Julka? Cześć, tu Mateusz. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że odebrałaś. – odezwał się chłopak po drugiej stronie słuchawki.
– Dlaczego dzwonisz? Co się stało?
– Julka, ja już tak nie mogę. Codziennie o Tobie myślę. Nie potrafię o Tobie zapomnieć. Nie chcę o Tobie zapomnieć! – wciągnął powietrze. – Nie mogę sobie darować tego, że Cię zdradziłem. I to jeszcze z Kingą. Nie wiem, dlaczego do tego dopuściłem. Nie wiem jak mogłem być takim głupcem, że poszedłem tam do nich bez Ciebie. Dlaczego wtedy nie byłem razem z Tobą? Wtedy do niczego by nie doszło i bym Cię nie stracił. Nadal byś była moją dziewczyną, a ja najszczęśliwszym chłopakiem na świecie, bo miałem Ciebie. Teraz nawet nie mam powodu, dla którego mogę żyć. Razem z Tobą odeszło moje szczęście i nie mogę za cholerę, odnaleźć się w tym pieprzonym świecie bez Ciebie. Byłaś moją nadzieją na lepsze życie, ale kiedy teraz Ciebie nie mam, nie ma mowy o lepszym życiu. A jeszcze ta Kinga! Mówi, że chyba jest w ciąży. Mało czasu minęło od naszego.. eee.. no wiesz.. Za wcześnie na takie wnioski. To nie może być prawdą. Ja nie chcę tego dziecka. Nie potrafiłbym go nawet pokochać, bo przypominałoby mi o tym, że Ciebie zdradziłem i ono jest owocem tej zdrady. I nie chcę by coś mnie łączyło z tą wredną suką! To przez nią straciłem Ciebie. Nie wyobrażam sobie bym mógł z nią być. Nawet nie mogę na nią spojrzeć. Wyrządziła nam świństwo, którego jej nigdy nie wybaczę... – zamilkł. 
– Mateusz, spokojnie. Musisz zrozumieć, że tak miało być. – wykorzystałam jego przerwę, by mu to trochę wytłumaczyć. – Widocznie, to miało się stać. Przecież nasz związek i tak by nie przetrwał. Ja siedzę teraz w Londynie i chyba tu zostanę na dłużej niż 2 miesiące. Odległość między nami i tak doprowadziłaby do naszego rozstania.
– Wcale, że nie! – krzyknął. – Pojechałby z Tobą. Nigdy bym nie pozwolił Ci odejść. Nie rozumiesz, że byłaś dla mnie wszystkim, czego potrzebowałem do życia? Wszystkim! Rozumiesz?! Wszystkim, by móc z nadzieją patrzeć w przyszłość. Teraz Ciebie nie ma, więc nie mam po co żyć. Bez Ciebie nie potrafię normalnie funkcjonować. Moje życie nie ma sensu, więc muszę.. – odchrząknął. – Julio, wiedz że nadal Cię kocham. Kochałem, kocham i kochać Cię będę. Byłaś i jesteś dla mnie wszystkim, ale teraz dzielisz życie z kimś innym. Bądź szczęśliwa skarbie! Żegnaj. – i się rozłączył nim zdążyłam coś powiedzieć. Siedziałam i wpatrywałam się w drzwi przede mną. Czy on się właśnie ze mną pożegnał? Dlaczego to zrobił? Co to ma znaczyć? Do cholery, o co mu chodziło?
– Boże! Nie! – krzyknęłam, rzucając telefonem w materac łóżka. Odbił się od niego i upadł na podłogę. Zaczęłam płakać. Uświadomiłam sobie, co oznaczało jego pożegnanie. On chciał się zabić. Odebrać sobie życie, a mnie tam nie było, by go powstrzymać. I co ja mam teraz zrobić?
– Kochanie, co się stało? – odezwał się Ast. Chciał mnie przytulić, ale się odsunęłam.
– Nie rusz mnie! Nie dotykaj! Zostaw mnie! Chcę być teraz sama! – krzyczałam na niego, choć sama nie wiem dlaczego. Przecież nic mi nie zrobił. To nie przez niego Mateusz chce się zabić.
– Maleńka, uspokój się. – wczołgał się na łóżko i mnie przytulił. Próbowałam się wyrwać, ale za mocno mnie ścisnął w swych ramionach. – Nie puszczę Cię, a tym bardziej nie zostawię Cię samej, dopóki mi nie powiesz co się stało! – powiedział, całując moje włosy. Wtuliłam się w niego jeszcze mocniej. Jeszcze bardziej się rozpłakałam, a on bardziej zacisnął ręce na moich plecach, przygarniając do siebie.
– Spokojnie kochanie. Jestem przy Tobie. Nic Ci się złego nie stanie. – szeptał w moje włosy.
– Ale Mateusz.. – urwałam. – On chce coś sobie zrobić. – za każdym słowem pociągałam nosem. Nie wiem czy mnie zrozumiał. Odciągnął mnie od siebie i popatrzył na mnie.
– Co Ty mówisz? – zapytał. Wzięłam kilka głębokich wdechów i starłam łzy z policzków.
– Mateusz się ze mną pożegnał. Powiedział, że jego życie nie ma sensu beze mnie i się ze mną pożegnał. – wyszeptałam i znowu zalałam się łzami. – Jak ja mam mu pomóc, skoro jestem tyle kilometrów od niego. On nie może umrzeć. Nie może! – zakryłam twarz rękoma i płakałam. Zaczęłam się trząść.
– Kochanie, spójrz na mnie. – powiedział chłopak. Nie zareagowałam. Nadal siedziałam z głową schowaną w dłoniach. – Julka, kochanie. – dalej nic. Nie miałam siły na niego spojrzeć. – Julka! – tym razem krzyknął. – Weź się w garść. Twój kolega chcę się zabić, a Ty płaczesz??
– A co mam, kurwa, zrobić? – odkrzyknęłam. – Przecież nie polecę do Polski, bo to i tak nic nie zmieni. Co mam zrobić? No co mam zrobić, powiedz mi!
– Możesz zadzwonić do jego kolegów, by go znaleźli. Albo do jego matki. – powiedział.
– Racja. – wytarłam ponownie łzy i zeszłam z łóżka. Że ja wcześniej na to nie wpadłam. – Gdzie mój telefon? – spytałam.
– Masz. – podał mi go. – Zadzwonisz Ty, czy ja ma to zrobić? – zapytał.
– Tobie może nie uwierzyć. Muszę to załatwić sama. – odparłam i wybrałam numer jego matki. 

wtorek, 16 kwietnia 2013

59. 'Boże, modliłem się o to w duchu!'


Witam Kochane po miesięcznej przerwie! xxx

Przepraszam, że to tak długo trwało, ale nie mogłam się do tego przybrać. Zajęło mi to trochę czasu, tym bardziej, że w grę wchodzą sceny +18. Takowych 100% scen nie ma w tej części, ale przewiduję je w kolejnej części. Dlatego proszę o wyrozumiałość. Nie chcę Wam oddawać chłamu do czytania, dlatego wolałam to dopracować :)

Rozdział może nie najdłuższy, ale nie chciałam, byście dłużej czekały (tak maleńka, mam Ciebie na myśli xxx). I mówię na przyszłość - następny rozdział nie wiem kiedy będzie. To zależy od mojej weny. 

Mam nadzieję, że mnie nie zostawiłyście i ktoś to przeczyta :D
Dziękuję za wyświetlenia! A najbardziej dziękuję tym, którzy komentują! ;** Jesteście wspaniałe! <3

KOCHAM WAS! <3 <3 <3 <3



** U JULKI **
– Nie… – zrobiłam przerwę w zdaniu, szukając odpowiednich słów. Aston natomiast wpatrywał się we mnie i czekał pewnie na wyjaśnienie. – Nie przestawaj. Chcę tego. Potrzebuje, pragnę tego. Pragnę Ciebie! Chcę się z Tobą kochać, więc nie odbieraj mi tej przyjemności. Nie teraz, kiedy zaszliśmy już tak daleko. – wyszeptałam.
– Czyli idziemy na całość? – zapytał. Ja pokiwałam tylko głową, że się zgadzam. – Robiłaś to już? Kochałaś się z kimś? – zadał mi kolejne pytanie, a ja zamarłam. Boże, jak ja mu powiem, że jeszcze nigdy tego nie robiłam, to mnie wyśmieje i nici ze wspólnej nocy. Nie mogę mu się do tego przyznać. Powiem mu, że pierwszy raz mam już za sobą, choć do najlepszych on nie należał. Nie chcę wyjść na niedoświadczoną w tej kwestii. Ale jeżeli go okłamię, będę miała wyrzuty i będę się jeszcze gorzej czuła. Nie mogę zaczynać naszego życia seksualnego od kłamstwa. Muszę mu powiedzieć prawdę. Przecież nie zostawi mnie z powodu mojego dziewictwa. Ale ciekawa jestem dlaczego się o to pyta. Zaraz się tego dowiem.
– A dlaczego pytasz? – wiem, trochę głupie pytanie, ale jak miałam je sformułować? A może lepiej byłoby wcale nie pytać? Że ja tez myślę po fakcie. Niech to szlak.
– Bo chcę wiedzieć czy to będzie Twój pierwszy raz. Jeżeli tak, to zrobimy to inaczej, byś zapamiętała ten wyjątkowy pierwszy raz do końca życia. A jeżeli już się kiedyś kochałaś, to będziemy się świetnie bawić. – odparł. No niestety kochanie, rozczaruję Cię. Chyba się nie pobawimy, bo nie mam żadnego doświadczenia w sprawie seksu. Widząc jego ucieszoną twarz, chciałabym powiedzieć, że będziemy się świetnie bawić, ale wiem, że tak nie będzie, bo jestem dziewicą.
– Kochanie, nie ma się czego wstydzić, choć liczę na to, że nie robiłaś jeszcze tego. – odezwał się podczas mojego milczenia. Liczysz na to, że jestem dziewica? No chyba z nieba mi spadłeś kotek! Bałam się jak na to zareagujesz, a Ty tymczasem pragniesz mnie mieć ‘czystą’. Jakie to słodkie.
– Jeżeli Cię to uszczęśliwi, – a wiem, że z pewnością tak będzie – to jeszcze tego nie zrobiłam. Jestem dziewicą. – wyszeptałam. Mam nadzieję, że jednak tego nie usłyszał. Kto to widział, że dziewczyna w wieku 18 lat, będąca w dwóch poważnych związkach – i nie mam tu na myśli Zayna – jest nadal dziewicą? Śmiech na sali.
– Naprawdę? Boże, modliłem się o to w duchu! – wyznał Ast.
– Aż tak rajcuje Cię seks z dziewicą? – zapytałam, zdziwiona jego zadowoleniem.
– To nie o to chodzi czy mnie rajcuje, jak to nazwałaś, czy nie. Dla mnie ważne jest to, że to ja mam zaszczyt wprowadzić się w świat seksu i to ja będę pierwszym, który sprawi czy przyjemność. Do mnie będzie należał Twój pierwszy orgazm i to ja będę pierwszym, który będzie szczytował w Tobie. – gadał jak najęty. Ale podobało mi się to. Jednak dobrze zrobiłam, czekając z tym pierwszym razem. Teraz wiem, że na pewno nie będę niczego żałować, bo znalazłam się w dobrych rękach.
– Też się cieszę z tego powodu. – odparłam naprawdę zadowolona z tego, że jestem dziewicą.
– Ale muszę Cię zasmucić. Nie zrobimy tego dzisiaj. – rzucił, całując mnie w usta. Odepchnęłam go od siebie.
– Jak to ‘nie zrobimy tego dzisiaj’? A to niby dlaczego? – zapytałam oburzona. Przyznaję mu się, że nie uprawiałam z nikim wcześniej seksu, a on mi mówi, że jednak tego nie zrobimy. Odwidziało mu się czy jak? Chyba zaraz mu się oberwie w tą jego niemądrą głowę.
– Kochanie spokojnie. To, że jesteś dziewicą, nie sprawia, że nie chcę się z Toba kochać. Jest wręcz przeciwnie. Pragnę Cię jeszcze bardziej. Ale z racji, że będzie to Twój pierwszy raz, musimy to przeżyć inaczej, w innym miejscu i w innych okolicznościach. No i oczywiście, musimy być trzeźwi, choć nie mówię, że jesteśmy strasznie pijani. Rozumiesz mnie? – kiwam twierdząco głową, choć nie jestem zadowolona z obrotu tej akcji. – Uwierz mi, jutro będzie lepiej. Wszystko przygotuję na naszą pierwszą i nie ostatnią wspólną noc. – dodał, składając buziaka na mych wargach.
– A co dzisiaj będziemy robić? – zapytałam.
– Dzisiaj będziemy poznawać swoje ciała nawzajem. Nie chcę się z Toba jeszcze kochać, to przynajmniej będę Cię dotykał, pieścił, całował. Będę napawał się widokiem Twojego cudownego ciała. – rzekł i przejechał palcami wzdłuż lewego boku, zatrzymując swoją dłoń na mym biodrze.
– To działa w obie strony, kochanie?
– Oczywiście, że tak.
– To dlaczego Ty jesteś wciąż ubrany, a ja naga? – spytałam.
– Dobra uwaga. Może coś z tym zrobisz maleńka? – odparł, napierając na moje usta. Moje dłonie natychmiastowo wsunęły się pod jego koszulkę. Przejechałam najpierw palcami po plecach, potem przeniosłam je na przód. Opuszkami palców przesuwałam się od podbrzusza do samej klatki piersiowej, zadzierając jego koszulkę w górę. Ast odsunął głowę ode mnie i pozwolił zdjąć z siebie kawałek materiału, po czym wrócił do gwałcenia moich ust. Jak zwykle całował mnie z taką zachłannością, że zaczęłam się zastanawiać czy nie znudzą mu się takie pocałunki. Ale skoro mi się podobało, to jemu pewnie też, dlatego także zatraciłam się w tej małej przyjemności. Ast cały czas stał nade mną, opierając się na rękach ułożonych po obu stronach mojej głowy. Bez zastanowienia objęłam go swymi nogami w biodrach i przyciągnęłam do siebie, jednocześnie wplątując dłonie w jego włosy. Chwilę potem tego żałowałam. Aston cały czas był w spodniach, zatem jego klamra od paska, zimna klamra, zderzyła się z moim gorącym ciałem. Przeszedł mnie dreszcz. W sumie, to było przyjemne doznanie, ale nie wolę tego nie powtarzać.
– Kochanie przestań. – wymamrotałam podczas pocałunku. Na te ciche słowa Aston cały zesztywniał. Odsunął się ode mnie w natychmiastowym momencie.
– Maleńka, co się stało? Zrobiłem coś nie tak? Kurwa! Wiedziałem, że to za szybko! To nie powinno się jeszcze zdarzyć. Przepraszam kochanie! – wyrzucał z siebie słowa, a ja się tylko uśmiechnęłam. Właśnie udowodnił mi jak bardzo mnie kocha i że nie zależy mu tylko na seksie. Taki chłopak, to skarb! On musi być mój. Poprawka. ON JEST MÓJ!
– Spokojnie Ast, nic się nie stało i nic nie jest za szybko. Wszystko mi się podoba, tylko problem jest z Twoimi spodniami. – odpowiedziałam, trzymając go za ramiona. Poczułam jak się rozluźnia, ale wyraz twarzy nadal miał dziwny.
– Co jest z nimi nie tak?
– Po pierwsze, masz coś w kieszeniach. Po drugie, klamra od paska mnie gniecie w brzuch. Po trzecie i to najważniejsze, dlaczego masz je jeszcze na sobie? Jednym słowem, zawadzają nam. – rzekłam, a mój chłopak się zaśmiał.
– To Ty mi powiedz, dlaczego ich jeszcze ze mnie nie ściągnęłaś? – odparł i przysunął się do mnie. Pocałował mnie w czubek nosa i wsadził ręce do kieszeni spodni. Wyjął jeden telefon, potem drugi i jeszcze trzeci, portfel, jakieś klucze i gumy, do żucia oczywiście.
– Dlaczego ja mam tylko jeden Twój numer telefonu skoro Ty masz trzy telefony? – spytałam trochę zszokowana tym faktem.
– Bo ja mam tylko jeden telefon. Ten drugi jest Twój głuptasku, a trzeci jest Marvina. Dał mi go, w razie jakby Dan chciała wymienić się numerami. On swojego nie zna na pamięć, a ona nie będzie mogła mu swojego wpisać. – wyjaśnił, odkładając wszystkie te rzeczy na stolik obok łóżka.
– Aaa. – powiedziałam i usiadłam na łóżku. Popatrzyłam na Astona. Czy on nie jest doskonały? Wszystko mnie w nim urzekło, zaczynając od włosów, a kończąc na stylu ubierania. Chodzący ideał każdej dziewczyny. I pomyśleć, że on jest mój i tylko mój.
– Dlaczego tak mi się przyglądasz? – zapytał, wyrywając mnie z zamyśleń.
– Nadal ciężko mi uwierzyć w to, że jesteś mój. – rzekłam.
– Och! Kochanie, jestem i będę Twój już na zawsze! Dopóki nas śmierć nie rozdzieli.
– Chodź tu do mnie. Chcę Cię przytulić. – odparłam i wyciągnęłam ręce ku niemu. Po chwili ścisnęłam je w pasie Asta, przytulając się do jego brzucha.
– Kocham Cię. – usłyszałam jego głos przy swoim uchu. Zwykłe wyznanie, a mną aż wstrząsnęło.
– Też Cię kocham, mój aniele. – zadarłam głowę do góry, by móc go pocałować. Merrygold tylko na to czekał. Pierwszy przyparł do moich zaczerwienionych ust z dłońmi na moich policzkach. Nie był to nasz pierwszy pocałunek tego wieczoru, ale ten był wyjątkowy, przepełniony wszystkimi uczuciami, które w nas drzemały. To był pocałunek oddania. Oddania siebie samego, swego serca, swego życia. Ja oddałam się jemu, a on mi. Wszystko, czego chciałam, czego pragnęłam miałam w rękach i wiem, że Aston myśli podobnie. Jesteśmy swoim uzupełnieniem, brakującą połówką jabłka, podstawą istnienia, czymś, bez czego nie da się żyć, swoim uzależnieniem.
Całując się dalej, zjechałam swoimi dłońmi w dół jego pleców, wsuwając palce do jego tylnych kieszeni. Jęknął w moje usta, kiedy uszczypałam go za pośladki. Uśmiechnęłam się lekko i swoje ręce skierowałam do paska od spodni. Odpięłam klamrę, z którą nie miałam żadnego problemu. Rozpięłam guzik i rozsunęłam rozporek. Aston oderwał się ode mnie, gdyż zabrakło nam powietrza. Wykorzystałam ten moment i przeniosłam się ze swoimi ustami na jego brzuch. Na każdym widocznym jego mięśniu składałam szybkiego całusa i schodziłam co raz niżej. Jego ciche pomruki potwierdzały, że mu się to podoba. To zmotywowało mnie do dalszego działania. Uniosłam głowę do góry, by zobaczyć zadowolenie na jego twarzy, jak również jego reakcje na to, co mu zaraz zrobię. Patrząc w jego oczy, złapałam za szlufki od spodni, zaczepiając również palcami o jego bokserki i jednym zwinnym ruchem, pociągnęłam je w dół jego nóg. Słodkie ‘och!’ wyrwało się z jego ust, a na moich wargach zagościł triumfalny uśmieszek. ‘Mam cię! Już jesteś mój!’ – wypowiedziałam te słowa w moich myślach i powróciłam do całowania jego podbrzusza. Układając ręce na jego pośladkach, ustami zbliżałam się do jego penisa. Chciałam go pocałować, ale Ast mi to uniemożliwił. Złapał mnie za ramiona i podciągnął do góry, atakując moje usta. Nie opierałam się. Sama pogłębiłam pocałunek, rozchylając wargi dla jego języka. Moje ręce dalej spoczywały na jego tylnej części ciała, a jego powędrowały na moje plecy. Czułam jak palcami szukał zapięcia od stanika, co po kilku sekundach mu się udało. Z rozpięciem go nie miał problemu i chwilę potem, ta część ubrania wylądowała na podłodze. Naparł na mnie mocniej, powodując, że się położyłam na łóżku. On w tym czasie pomachał nogami i zrzucił spodnie razem z bokserkami ze swoich stóp. Powoli i delikatnie wdrapał się na łóżko, siadając na mnie okrakiem. Dłonie ponownie ułożył po obu stronach głowy i znowu zatraciliśmy się w namiętnym pocałunku. Niestety, po paru sekundach oderwał się ode mnie i zaczął całować moją szyję. Przechyliłam głowę, dając mu do niej lepszy dostęp.
– Kochaj się ze mną dziś. Nie chcę czekać do jutra. – wychrypiałam do jego ucha.

czwartek, 14 marca 2013

58. 'WOW! Chcę jeszcze!'


– Tylko nie załamcie łóżka jak będziecie kłaść się spać. – krzyknął za nami Zayn, ale żadne z nas już na to nie odpowiedziało, bo zniknęliśmy za drzwiami do salonu.
Kiedy tylko przekroczyliśmy próg, nie zastanawiając się nad niczym, pocałowałem Julkę. W końcu bez żadnych świadków mogłem ją całować i wiedziałem, że nikt nam tego nie przerwie. Dziewczyna oddała mi pocałunek, wczepiając swoje palce w moje włosy i przyciągając mnie bliżej do siebie. Złapałem ją jedną ręką w talii, a drugą  umiejscowiłem na karku i pogłębiłem przyjemność. Julka nie stawiła żadnego opór, więc bez przeszkód swoim językiem rozchyliłem jej wargi i po chwili łaskotałem jej podniebienie. Ciche pomruki wydobywające się z jej gardła, uświadomiły mi, że jej się to podoba, więc bardziej na nią naparłem. Znaczy na jej usta, których ciągle było mi mało. Po chwili, kiedy jej język spotkał się z moim, moje pragnienie wzięło górę. Zacząłem się przemieszczać, aż w końcu napotkaliśmy na ścianę. Jej plecy przyległy do gładkiej powierzchni, a ja przyciskałem swoje biodra do jej bioder. Rozchyliłem jej uda swym kolanem i moją nadal widoczną erekcją napierałem leniwie na jej ciało. Jej dłonie, znajdujące się na mych plecach, sunęły się w tą i z powrotem po całej ich długości, czasami zjeżdżając do pośladków. Kiedy już się tam znalazły, złapałem jej palce i splotłem je ze swoimi, podnosząc do góry i opierając ich nad naszymi głowami, nadal atakując jej usta. Nasze języki wirowały w powolnym, lecz erotycznym tańcu, spragnionym własnego dotyku. Puściłem jej dłonie i szybkim ruchem umiejscowiłem ich pod sukienką na jej cudownych pośladkach. Ona natomiast, ponownie wplotła swoje palce w moje włosy i masowała moją głowę. Za każdym razem, kiedy ściskałem jej skórę na tylnej części jej ciała, ona ciągnęła mnie za włosy, co jeszcze bardziej mnie podniecało. Boże, jak ta dziewczyna na mnie działa?
Chyba pierwszy raz tak zapalczywie i żarliwie się całowaliśmy. Oczywiście, podobało mi się to, dlatego byłem niezadowolony, kiedy się ode mnie odsunęła. Po jej minie wywnioskowałem, że musiała się oderwać, gdyż brakowało jej powietrza do oddychania. Zresztą, sam miałem z tym problem, więc już mi złość przeszła.
– WOW! Chcę jeszcze! – wyrzuciła z siebie po jakimś czasie szybkiego oddychania. Pochyliła się w moim kierunku i mnie pocałowała. Jednak ta przyjemność trwała dużo krócej niż ta poprzednia. Odsunąłem się od niej po chwili i przytuliłem ją. Była zmieszana moim zachowaniem, ale czułem jak wtulała się we mnie mocniej.
– Kocham Cię! – wyszeptałem jej do ucha. – Ale nie możemy tutaj się kochać, maleńka. Chodź na górę. Myślę, że tam będzie nam wygodniej. – dodałem i przejechałem językiem po jej uchu. Zadrżała. Wyczułem to, tuląc ją do siebie jak wariat.
– Zgadzam się! Chodź! – odpowiedziała, odpychając mnie od siebie. Patrzyłem na nią zdezorientowany, jednak po chwili złapała mnie za rękę i ciągnęła w stronę schodów. Co jakiś czas odwracała się i składała szybkiego buziaka na mych ustach. Tak się na tym skupiła, że mało na schodach się nie przewróciła. Dlatego powiedziałem jej, żeby przestała to robić kiedy wchodzi po stopniach, choć naprawdę tego nie chciałem. Chciałem, a wręcz że pragnąłem ponownie poczuć jej usta na swoich i ponownie zatracić się w namiętnym pocałunku.
– Ale w moim pokoju jest mama z Paulą. – odezwała się, kiedy już byliśmy na korytarzu na piętrze.
– W takim razie nie będzie seksu. – odparłem zrezygnowany. Szczerze, to żartowałem. Może trochę głupi żart, ale chciałem zobaczyć jak na to zareaguje Julka.
– Chyba śnisz królewiczu?! Najpierw mnie podniecasz, doprowadzasz do szaleństwa, a teraz mówisz, że nie będzie seksu? Jak będziesz stawiał opór, to Cię kochany, siłą wezmę. Nie ma przebacz. – rzekła, a ja stałem ja słup soli. Zatrzymałem się i pociągnąłem ja za rękę, tak że stała do mnie twarzą. Zmniejszyłem dzielący nas dystans i znowu naparłem na jej, już lekko spuchnięte od wcześniejszego pocałunku, wargi. Całowałem ją mocno, wdzierając się do jej ust. Oplotłem ją swymi ramionami i przyciągnąłem do swojej piersi.
– Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałem. Znajdźmy jakiś wolny pokój i dajmy się ponieść uczuciom, które nami rządzą. – powiedziałem, odsuwając się od jej warg.
– Och Ast! Idziemy! – ujęła moją dłoń i pociągnęła w kierunku jakiś drzwi. Nim je otworzyła, zauważyłem napis na ich powierzchni. Niall. Naprawdę? W jego pokoju? Nie ma tu gościnnych? Dobrze, że nie wybrała Zayna pokoju. A może jednak szkoda. Dopiero chłopak by się wściekł, że kochaliśmy się w jego łóżku. Zresztą, co ta za różnica, w jakim pokoju. Ważne, żeby ona była ze mną, a reszta się nie liczy. Wepchnęła mnie do środka i zamknęła za mną drzwi przekręcając kluczyk.
– Dobry pomysł, maleńka. – rzekłem. – Nikt nam nie będzie przeszkadzał. Może Niall się nie wkurzy, że zajęliśmy jego pokój? – dodałem, podchodząc do niej.
– Nie. Myślę, że nie. – odparła i pocałowała mnie w prawy kącik ust, potem w lewy. Odsunęła się na niewielką odległość, by spojrzeć mi w oczy, po czym wpiła się w moje wargi. Dobrze wiedziała, czego potrzebuję. Sam miałem to w zamiarze, ale ona mnie ubiegła. Jednak to nie przeszkodziło mi w przejęciu kontroli w tym pocałunku. Staliśmy wciąż niedaleko drzwi, które po chwili stanowiły oparcie dla Julki pleców. Przyparłem ją do nich, wsuwając moje prawe kolano między jej uda. Na ten czyn, moja ukochana lekko przegryzła moją dolna wargę, co ja natychmiast wykorzystałem. Przejechałem koniuszkiem języka po jej górnej wardze, a po chwili mój język znajdował się w jej buzi, penetrując i zwiedzając każdy jej zakamarek. Po chwili jej język dołączył do mojego, co sprawiło, że na moim ciele wystąpiła gęsia skórka. Jej ciało zareagowało podobnie. Czułem jak drży i uśmiecha się podczas trwającej, dla nas obojga, przyjemności. Moje kąciki również uniosły się do góry, przez co odsunęliśmy się troszeczkę od siebie. Zaczerpnęliśmy kilka głębokich wdechów i ponownie wróciliśmy do wzajemnej pieszczoty naszych ust, języków, podniebienia.
Moja prawa ręka, znajdująca się na jej wcięciu w tali, przesuwała się w górę pleców, a następnie w dół, natomiast lewa spoczywała na jej karku. Muskałem jej wrażliwą skórę opuszkami moich palców, przesuwając zawiązane ramiączka od sukienki. Moje sprawne palce poradziły sobie z supełkiem i wraz z szarpnięciem jednego z końców zawiązanych sznurków, sukienka opadła na dół. Zatrzymała się na mych udach, odsłaniając jej piersi, okryte białym koronkowym stanikiem bez ramiączek i płaski brzuch. Oderwałem się od jej warg, by podziwiać jej piękne ciało, którego pragnąłem w tej chwili dotykać. Odsunąłem się bardziej, tym samym pozwalając, by sukienka dotknęła podłogi i odsłoniła całe ciało mojej dziewczyny. Nagie ciało. Stała przede mną w samej kompletnej bieliźnie. Obserwowałem każdy centymetr jej skóry, od o samej głowy po czubek dużego palca u stóp. Kiedy podniosłem wzrok ku górze, jej oczy świeciły. Nie wiem, może z podniecenia, może ze szczęścia, ale na pewno też z miłości. Nasze spojrzenia się spotkały. W oczach pojawiła się dodatkowa iskierka pożądania, a serca zaczęły bić szybciej, w wspólnym rytmie.
– Jesteś taka piękna. – odezwałem się. Julka się tylko zaśmiała i oczywiście zarumieniła. Przejechałem kciukiem po jej lewym rumieńcu, po czym złożyłem na nim buziaka. To samo zrobiłem z drugim policzkiem. – Mówiłem Ci już, że kocham Twoje zaczerwienione policzki? – zapytałem. Julka kiwnęła głową. – Jesteś teraz jeszcze bardziej pociągająca. – dodałem.
– Przestań. – wyszeptała i zarumieniła się jeszcze bardziej.
– Uwielbiam, kiedy jesteś taka nieśmiała. Mogę? – zadałem pytanie i przysunąłem się do jej szyi.
– T-tak. – wychrypiała. Uzyskując jej zgodę, musnąłem jej prawe ramię. Powoli i delikatnie, składając pocałunki, milimetr po milimetrze, na jej skórze, zjeżdżałem na dół, dochodząc do miseczki stanika. Powstrzymując się od ucałowania jej piersi, skierowałem się z pocałunkami na druga stronę jej klatki piersiowej, zaczynając tym razem wędrówkę w górę ku jej lewemu ramieniu. Zakończyłem moje zwiedzanie na jej czerwonych ustach, zatapiając się w kolejnym, tego wieczora, namiętnym pocałunku. Momentalnie moje ręce znalazły się na jej pośladkach, unosząc ją do góry. Julka bez wahania oplotła moje biodra swoimi nogami i przyległa do mnie swym ciałem. Odpychając się od drzwi, jedną ręką dalej podtrzymywałem jej pośladki, a drugą trzymałem na plecach, dociskając do siebie. Nie przerywając przyjemności, zacząłem zmierzać w kierunku łóżka, znajdującego się naprzeciw drzwi. Po kilku krokach byliśmy już przy nim. Delikatnie położyłem ją na kocu przykrywającym miejsce do spania. Oderwałem się od jej ust i patrzyłem na nią z miłością w oczach. Mam nadzieję, że ją dostrzegła, oprócz znajdującego się tam pożądania i pragnienia.
– Na pewno tego chcesz? – zapytałem, wpatrując się w jej niebieskie jak ocean oczy.
– A Ty nie chcesz? – odpowiedziała, przeskakując spojrzeniem z moich oczu na usta i z powrotem.
– Ja chcę. Pragnę Cię, ale nie chcę też Cię do niczego zmuszać. Jestem cierpliwy i poczekam, jeżeli powiesz nie. – rzekłem, dalej utrzymując z nią kontakt wzrokowy.
– Nie… – zawiesiła głos. Wpatrywałem się w jej tęczówki i czekałem, aż dokończy zdanie, bo wiem, że go przerwała. – Nie przestawaj. Chcę tego. Potrzebuję, pragnę tego. Pragnę Ciebie! Chcę się z Tobą kochać, więc nie odbieraj mi tej przyjemności. Nie teraz, kiedy zaszliśmy już tak daleko.
– Czyli idziemy na całość? – zapytałem. Julka się uśmiechnęła i potwierdziła głową. – Robiłaś to już? Kochałaś się z kimś? – zadałem kolejne pytania, co wywołało na twarzy Julki chyba małe zdenerwowanie.

niedziela, 3 marca 2013

57. 'Ale… ja Ciebie chcę.'


Dziś notka na wstępie. W końcu, dodaję rozdział. Trochę się przy nim namęczyłam, pisząc go o 2 w nocy, ale mam nadzieje, że Wam się spodoba :) Niektóre z Was domagały się Astona i Julki, więc mam nadzieje, że się tym zadowolicie :) No i jeszcze mam takie małe pytanko. A mianowicie, chciałybyście, żeby w opowiadaniu pojawiły się jakieś sceny +18? To zależy tylko od Was, więc jeżeli czytacie, to w komentarzu proszę o odpowiedź na to pytanie. Będę wdzięczna! :) xx

Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale mam małe problemy z weną.. ;c 
Dziękuję za komentarze i wyświetlenia. Jesteście cudowne i niesamowite! ;**
Kocham Was!!!! <3<3<3<3




‘Boże, dlaczego jego tu jeszcze nie ma? Nie możesz sprawić, by on tu przyszedł? Nie możesz? Proszę, proszę, prooooooooooszę!’ – pomyślałam i podniosłam wzrok ku niebu, by wzmocnić moją prośbę. Kiedy się tak wpatrywałam w gwiazdy na niebie, ktoś złapał mnie w pasie i prawie zsunął z krzesła, bo przyciągnął mnie do siebie. Niepewni opuściłam głowę i spojrzałam na osobę siedzącą przede mną. W mig rozpoznałam ta czuprynę osobnika, który mnie ściskał. Aston. To był Aston!
– BOŻE, KOCHAM CIĘ! – krzyknęłam i podniosłam ręce w górę.
– A ja myślałem, że to mnie kochasz. Jaki ja głupi byłem. – wyszeptał, przytulając swój policzek do mego uda.
– Kocham i Ciebie! Bardziej niż mamę i Paule. Bardziej niż piłkę nożną. Bardziej niż muzykę czy taniec. Kocham cię najbardziej na świecie. – powiedziałam, podnosząc jego głowę ku mojej twarzy, całując w czubek nosa. – ‘Słuchaj skarbie, jesteś dla mnie wszystkim. Nie pamiętam już, że był ktoś inny. W nocy nie pozwalasz zasnąć mi, kradniesz moje sny. Wiem, bez Ciebie nie zasnę.’ – zanuciłam i musnęłam jego usta. Oddał pocałunek, podnosząc się na kolana. Po chwili jednak przyciągnął mnie do siebie jeszcze bliżej, co spowodowało że poleciałam na niego i leżeliśmy na trawie. Znaczy, Ast leżał na trawie, a ja na nim. Lekko się uśmiechnęłam, nie przerywając pocałunku, ale kiedy wyczułam, że on jego kąciki uniosły się do góry, oderwałam się od niego, śmiejąc się na głos. Zamruczał niezadowolony na mój czyn i długo nie czekałam, by dostać za to ‘karę’. Mianowicie, przekręcił się, sprawiając że teraz ja byłam na ziemi, a on nade mną górował. Zezłościłam się z lekka, ale sama chciałam, żeby taka sytuacja miała miejsce. Jednak myślałam, że będziemy wtedy w jednym z pokoi, a nie na łonie natury przy basenie.
Nawet nie zauważyłam, że zawinęła mi się sukienka, ale Aston był bardziej spostrzegawczy. Widocznie na to liczył, zbereźnik jeden. Nie zrobiłam nic, czekając na jego reakcje. Natomiast on wpatrywał się w miejsce, gdzie zawinięty materiał sukienki odkrywał moje koronkowe majtki. Po chwili zamknął oczy, kładąc swoją prawą dłoń nad moim lewym kolanem, delikatnie i powoli sunąc ja ku górze. Westchnęłam cicho, po czym zarzucając ręce na jego szyję i przyciągając jego twarz do mojej, wpiłam się w jego usta. Jego dłoń momentalnie znalazła się na moim pośladku, co jakiś czas ściskając go i pieszcząc.
Nie, to niemożliwe, by zwykłym dotykiem czy złapaniem za tyłek, doświadczyć takich doznań. Byłam rozpalona i podniecona do granic możliwości, a to był dopiero początek. Byłam gotowa, by kochać się z nim na trawie, na oczach moich znajomych. Dobrze, że przynajmniej mama poszła do pokoju i mnie nie zobaczy. Właśnie, mama! Może wyglądać przez okno. Niechętnie i z widocznym niezadowoleniem na twarzy odsunęłam chłopaka od siebie.
– Kochanie, musimy przystopować, bo jeszcze nas zauważą. – rzuciłam, kiedy wpatrywał się we mnie tymi swoimi czekoladowymi źrenicami, oczekując wyjaśnień.
– Ale… – urwał. Nachylił się nade mną i wyszeptał mi do ucha: – … ja Ciebie chcę. Chcę widzieć jak wijesz się pode mną w rozkoszy. Chcę słyszeć jak prosisz o więcej, jak krzyczysz w niebogłosy moje imię. Chcę doprowadzić Cię do szaleństwa, byś znalazła się na granicy wytrzymałości, krzycząc jak Ci dobrze i wspaniale. Chcę Cię tu i teraz. – skończył, przegryzając płatek mojego ucha.
– Aston! – zaczęłam. Chłopak podniósł swój wzrok na mnie. – Wiesz, że Cię kocham? – spytałam, na co on pokiwał twierdząco głowo, lekko się uśmiechając. – A nie powinnam, bo czytasz mi w myślach. To niedopuszczalne! – dokończyłam, a Ast poszerzył swój uśmiech. Gdyby nie miał uszu, pewnie uśmiechałby się dookoła głowy.
– Naprawdę? Myślałaś o tym? – zapytał, jakby nie wierzył w to, co powiedziałam. A co ja takiego powiedziałam? Przyznałam się tylko, że marzę o tym samym co on. To dziwne? Dla mnie, WCALE.
– Co masz na myśli, kochanie? – wyszeptałam, przesuwając swoimi dłońmi po jego klatce piersiowej. – Czyżbyś nie zrozumiał, że chcę się z Tobą kochać? Że chcę roztapiać się pod wpływem Twojego dotyku czy pocałunków? Że chcę Cię smakować? Że pragnę mieć Cię w sobie? – mówiłam, torturując jego wyobraźnię. Taaaaaak, to był mój cel. – Zapewniam Cię, mój kochany, dobrze wszystko zrozumiałeś. – dodałam. Sama się dziwiłam, że wszystkie te słowa wypowiedziałam na głos, lecz takie są skutki bycia z nim sam na sam i to jeszcze w takiej pozycji – ja, leżąca na trawie z lewą nogą na jego plecach, on, siedzący na mnie okrakiem, z twarzą nad moja twarzą, ściskający mój lewy pośladek. Każdy normalny człowiek nie powstrzymałby słów, które wypowiedziałam. Choć zrobiłam to z dość wielką lekkością, nie żałowałam, a tym bardziej, nie wstydziłam się swych uczuć czy pragnień. W końcu, jakby nie patrzeć, miałam przed sobą BOGA SEKSU. To wszystko tłumaczy.
– Bardzo się cieszę, że się dogadujemy nawet w myślach, kotek. – rzekł, wyrywając mnie z zamyślenia. – Ale nie tutaj. – dodał, muskając moje usta, spragnione jego smakiem. Przegryzłam jego dolną wargę, na co on mocniej ścisnął mój pośladek. Po chwili jednak odsunął się od moich ust, by podnieść się na nogi, a że złapał mnie za ręce, razem z nim podniosłam się i ja. Złapał mnie i zamknął w swoich ramionach. Wtuliłam się w niego, chowając głowę w zagłębieniu jego szyi, napawając się jego zapachem. Mogłabym tak stać w nieskończoność, bo miałam wszystko co chciałam.
– Kocham Cię. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną już na zawsze. – powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.
– You’re my heart, you’re my soul, I’ll be holding you forever, stay with you together. You’re my heart, you’re soul, that’s the only thing I really know. – nucąc, podniosłam głowę, by dobrać się do jego ust. Złożyłam na nich namiętnego całusa, w którym zawarłam wszystkie moje uczucia, które znajdowały się w moim sercu.
– Jak dzieci! Zostawić ich na chwilę i już się molestują. Dzieci, prawdziwe dzieci! – krzyknął Liam.
– Jakbyś sam się nie całował z Dan jak jesteście sami. – powiedziałam, kiedy oderwałam się od ust mojego chłopaka. Mimo tego, że odgryzłam się Liasiowi, spaliłam buraka. Normalnie czułam jak policzki płonął mi żywym ogniem. Trochę z tego, że chłopcy nas przyłapali, ale dobrze, że teraz, a nie jakiś czas temu. Ugh, było blisko! Ale też i z tego, bo powoli docierały do mnie wszystkie słowa, które wypowiedzieliśmy razem z Astonem. Jednak, to się działo wszystko naprawdę.
– Ojjj, zostaw ich Payne! Widocznie jeszcze się nie nacieszyli sobą. – rzekł Zayn, odrywając mnie tym samych od mych myśli. – Chodź do reszty, a oni niech dalej uprawiają miłość. – dodał. Puścił oczko w naszym kierunku i odciągając Liama, odeszli od nas. Gdyby mnie teraz ktoś zobaczył, na pewno pokładałby się ze śmiechu. Stałam z otwartą buzią i oczami, które z pewnością wyglądały jak pięciozłotówki. Nie wierzyłam własnym uszom. Nie docierały do mnie słowa, które wypowiedział Malik. Chyba ten alkohol mu w głowie coś poprzestawiał. ‘Niech dalej uprawiają miłość.’ – co to kurna miało znaczyć? Widzieli więcej niż powinni? A może w końcu pogodził się z tym, że należę do Asta i nikt tego nie zmieni? Chyba nareszcie oprzytomniałeś Zayn. Brawo Malik, brawo!
– Kochanie, chyba nam coś przerwano? – zagadnął Ast, poruszając śmiesznie brwiami.
– Tak wiem, że nam przerwali, ale niestety mówi się trudno. Idziemy do nich. – odpowiedziałam, wyzwalając się z jego uścisku.
– Nie, nie, nie! Miałem inne plany i zamiary. – mówił, próbując zatrzymać mnie w swych ramionach.
– Skarbie spokojnie, dokończymy to. Obiecuję, ale nie teraz. Teraz, idziemy do nich i będziemy się świetnie bawić, wspólnie z nimi.
– Wolałbym się bawić tylko z Tobą jedną. W pokoju na górze, za zamkniętymi drzwiami. – rzekł i klepnął mnie w tyłek.
– Ty napaleńcu! – wystawiłam mu język i złapałam za rękę. Ruszyliśmy w stronę altanki. – Mam nadzieję, że nie powiedzieli reszcie na czym nas złapali. – powiedziałam.
– Eee tam! Jak chcą mogę im to jeszcze raz zaprezentować. Niech się młodzież uczy.
– Niedoczekanie! – zaśmiałam się.
– Yhym.
– Aston, co Ty kombinujesz?
– Ja? Nic, a nic. – odpowiedział i się uśmiechnął. Z pewnością coś wymyśli, wariat jeden. Kochany wariat.
Kiedy razem z Astem dochodziliśmy do.. O Boże! Jak to zabrzmiało?! ‘Julka, weź się ogarnij, Ty napalona dziewczyno!’ – pomyślałam, karcąc się w myślach. Kiedy byliśmy niedaleko altanki, – tak, to brzmi o wiele lepiej – zauważył nas Payne z Malikiem i zaczęli głośno krzyczeć: ‘GORZKO! GORZKO!’ Wiadomo, że już powiedzieli , co widzieli, bo cała reszta się do nich przyłączyła. Ale ludzie! Już się nawet pocałować nie można, bo jak Cię na tym przyłapią, potem będę Ci dogryzać z tego powodu. Nie ma to jak ludzka życzliwość. Ale chwila! Co się dzieje?! Zaraz upadnę na ziemie!
– Aston?! – zdążyłam tylko tyle krzyknąć, bo ten mój kochany głupek zamknął mi usta pocałunkiem. Złapał mnie lewą ręką w pasie i tak jakby przerzucił na prawą nogę, pochylając się nade mną i wpijając się w me usta. Całował mnie zachłannie, ale delikatnie, trochę brutalnie, ale namiętnie. Całował doskonale, dlatego kiedy się ode mnie oderwał, byłam niezaspokojona, bo chciałam jeszcze, bez końca! Po chwili do mnie dotarło, że wszyscy się na nas patrzyli i klaskali. Znowu. Spaliłam. Buraka! Jak ja nienawidzę takich sytuacji!
– Kocham Twoje rumieńce! – wtrącił Ast, jakby wiedział o czym myślę. Nie, ten chłopak naprawdę czyta mi w myślach. Niedobrze! W takim razie mam przechlapane i to na całej linii. Przecież jak on się dowie o czym ja czasami myślę, to cały czas będę chodziła jak burak. Dobra, już przestaje myśleć. Chłopak pocałował mnie w policzek, mówiąc przy tym ‘długo tu nie zabalujemy’ i wprowadził mnie do środka altanki. Zajęliśmy dwa wolne miejsca, ale jednak Astonowi się odmieniło i wciągnął mnie na swoje kolana, tłumacząc, że musi mieć przy sobie drugie 36.6 stopni, bo mu zimno. Zaśmiałam się tylko na tą wiadomość i zarzuciłam mu ręce na szyję. On natomiast oplótł mnie w pasie, przyciągając do siebie jeszcze bardziej, o ile było to możliwe.

** U ASTONA **
** godzinę później **
– Kochanie, nie kręć się, bo obudzisz niedźwiedzia. – szepnąłem Julce do ucha.
– Co? O czym Ty mówisz? Jakiego niedźwiedzia? Aston upiłeś się! – krzyknęła dziewczyna, zwracając tym samym uwagę wszystkich będących przy stole.
– Tak, Ast się upił. Popatrz na jego oczy. Jestem ciekaw jak Ty go na górę wciągniesz? Ostatnim razem, ja z Reeshem mieliśmy z tym problem. – wtrącił Marv.
– Weź nie gadaj głupot bracie mój, tylko polewaj! – powiedziałem. – Słońce Ty moje, nie krzycz. Przynajmniej nie teraz. – ponownie wyszeptałem jej kilka słów do ucha, po czym je ucałowałem. – Daj mi rękę. – dodałem i złapałem ją za nią. – Tylko się nie przestrasz. – mówiąc to, położyłem jej dłoń na mym wzwodzie. – Tego niedźwiedzia miałaś nie budzić, ale Twój zacny tyłeczek, skarbie, musiał się o niego ocierać i doprowadzić do takiego stanu. Teraz musimy coś z tym zrobić, by się tego pozbyć. – zacisnąłem swoje palce na jej dłoni, a ona tym czasem swoje palce na moim członku. – O tak, maleńka! – wyjęczałem jej do ucha. – Idziemy na górę? – zapytałem.
– T-tak. Chyba t-tak. – odpowiedziała z niepewnością w głosie. – Ale co powiemy reszcie? – dodała.
– Że mamy już dość picia, a że mamy spędzić jutrzejszy dzień z Paulą, musimy się wyspać i wytrzeźwieć.
– Kochani, my zmykamy. Idziemy spać. – powiedziała Julka bez zastanowienia.
– Ale jak to? Przecież jest jeszcze tyle wódki do wypicia. – wtrącił Li.
–Ale obiecaliśmy, że jutro zajmiemy się siostrą Julki, więc musimy być trzeźwi i wypoczęci. Tak że miło było, ale my uciekamy. – rzekłem, podnosząc się z moja dziewczyną z siedzenia.
– Nie wiecie, co tracicie. – odezwał się Harry, który pił trzecią kolejkę z rzędu. Sam.
– Taaaaaak, zdajemy sobie sprawę, że za jakiś czas, to tu będzie jeden wielki cyrk, ale niestety dla nas biletów zabrakło. – powiedziałem. ‘Chcę się kochać z własną dziewczyna, więc nie ma mowy bym dłużej tu został. I na pewno niczego nie stracę.’ – pomyślałem i łapiąc Julkę za rękę, skierowaliśmy się do domu.
– Tylko nie załamcie łóżka jak będziecie kłaść się spać. – krzyknął za nami Zayn, ale żadne z nas już na to nie odpowiedziało, bo zniknęliśmy za drzwiami do salonu.

wtorek, 19 lutego 2013

56. 'Nie masz zielonego pojęcia jak się czuję!'


** U JULII **
Byłam już w salonie, kiedy usłyszałam, że chłopcy rozmawiają. Chciałam wparować do kuchni i ich przestraszyć, ale kiedy padło pytanie Liama ‘Zayn, skąd wiedziałeś, że nie kochasz Perrie?’ stanęłam jak wryta. Wiem, że to nieładnie podsłuchiwać, ale jakbym teraz weszła do środka, przestaliby rozmawiać i Liam nadal by się z tym męczył. Mogłam przecież wrócić na dwór, do reszty, ale podświadomość kazała mi zostać. Dlatego tak też zrobiłam. Wysłuchałam wszystkiego, co chłopak miał do powiedzenia i stałam z otwartą buzią. Niezłe zdziwko! A wydawało się, że ich związek jest stabilny. Przynajmniej, tak było dotychczas. Jednak to prawda, że wszystko co dobre, kiedyś się kończy.
– Stary, musisz.. – usłyszałam Malika i nie zastanawiając się, ruszyłam do przodu.
– Musisz jej o tym wszystkim powiedzieć. – dokończyłam za niego.
– Julka?! – i jeden i drugi był mocno zdziwiony, gdy się wtrąciłam. Sama też byłam, bo chyba nie do końca wiedziałam, co robię. Bo przecież to nie moja sprawa, więc nie powinnam się wtrącać. Ale nie! Ja muszę wszędzie wsadzić swego nosa. Inaczej by się nie obyło.
– Słyszałaś naszą rozmowę? Cała?! – zapytał Liaś, akcentując ostatnie słowo.
– Tak. Przepraszam, że się przysłuchiwałam, ale jakoś tak wyszło. I przepraszam, że się w to wtrącam, ale musisz z nią pogadać. Jakby nie było, to jest Twoja dziewczyna i zasługuje na szczerość. Nie masz co owijać w bawełnę, bo później będzie tylko gorzej. Szczera rozmowa może Was jeszcze uratować. To jedyna opcja, byście się nie odsunęli od siebie za bardzo. – odparłam.
– Ale..
– Nie ma żadnego ale, Li. – przerwałam mu. – Ja swoje powiedziałam, choć i tak nie powinnam. Zrobisz jak uważasz. A teraz chodźcie, bo oni tam na nas czekają. – dodałam, podchodząc do Malika. Wzięłam od niego butelki, potem zgarnęłam jeszcze chipsy ze stołu i zaczęłam wychodzić z kuchni.
– Idziecie? – zapytałam. Liam pokręcił głową.
– Zaraz przyjdziemy. Tylko nie mów nikomu, co tu usłyszałaś. Jak coś to powiedz, że Liam źle się poczuł i siedzi na sedesem, a ja nad nim czuwam. – odezwał się mulat.
– Dobra, dobra. – odpowiedziałam i wyszłam z pomieszczenia.

** U ZAYNA **
Poczekałem, aż Julka wyjdzie i zacząłem.
– Tak, Julka ma rację. Musisz z nią szczerze porozmawiać. Ale najpierw mów, coś Ty odwalił? Poznałeś kogoś? Jak ma na imię? Ładna chociaż? Znam ją? Jako twój najlepszy przyjaciel chcę wiedzieć wszystko. – pytałem zaciekawiony.
– Zayn, to nie pora na takie rozmowy. Tym bardziej, że jestem wypity. – odpowiedział.
– A kiedy będzie? Znając Ciebie Li, to następnego razu nie będzie, kiedy będziesz tak otwarty, by rozmawiać o swych problemach. Nie chcę, byś się sam z nimi męczył. Masz mnie, więc możesz na mnie liczyć. Zawsze będę po Twojej stronie. – rzekłem, obejmując go za ramię i minimalnie przytulając do siebie.
– Tak, wiem o tym przyjacielu. – posłał mi uśmiech. Odwzajemniłem gest.
– To co, idziemy do reszty? Bo wypiją bez nas. – odezwałem się po chwili ciszy, jednak nie uzyskałem odpowiedzi. Payne stał i mi się przyglądał. Po chwili jednak spuścił głowę w dół i nad czymś chyba myślał.

** U LIAMA **
Staliśmy dalej w tej kuchni przy zlewie, ramię w ramię. Malik namawiał mnie, by iść do znajomych. W końcu to ja wymyśliłem całe to picie, a teraz stoję w kuchni. Ale ja nie chciałem tam iść. Wolałem pójść na górę, razem z nim i szczerze, ale to szczerze porozmawiać. Wtedy on ponowił swoje pytanie.
– Halo Liaś, idziemy? – a ja nadal mu nie odpowiedziałem. – Wiem, że możesz się dziwnie czuć, ale..
– Nie masz zielonego pojęcia jak się czuję! To nie Tobie podoba się najlepszy przyjaciel. – nie wytrzymałem i mu przerwałem. I po chwili ugryzłem się w język. Po co ja to powiedziałem? To miało zostać w mojej głowie i Zayn miał się o tym nigdy nie dowiedzieć. NIGDY! To się teraz wkopałem. Popatrzyłem na niego – wpatrywał się we mnie jakbym mówił w innym języku i nie rozumiał znaczenia tych słów. Po chwili jednak jego wyraz twarzy się zmienił. Na jego twarzy pokazało się zrozumienie, jak również lekka obawa, że to niekoniecznie będzie to coś dobrego.
– Ok, teraz rozumiem całą tą rozmowę o Dan i Twoich wątpliwościach. Masz rację, nie wiem jak się czujesz, więc nie będę mówił, że rozumiem, że będzie dobrze i takie tam, bo to nie ma sensu. Powiem Ci tylko jedno, bądź dobrej myśli, a może potoczy się tak jak sobie tego życzysz. – odezwał się. Chyba nie jest tak źle, bo się nie domyślił, że to o niego chodzi. Przecież sam się nazwał moim najlepszym przyjacielem, a teraz nie skapnął się, że miałem jego na myśli. A może nie chcę dopuścić do siebie tej wiadomości? Teraz tylko pozostało mi czekać, aż się ode mnie odsunie i zostawi samego.
– A teraz chodź! Idziemy pić i nie przyjmuję żądnej wymówki. Jak chcesz, możemy się nawet razem upić! – zaśmiał się lekko. Moje kąciki również uniosły się do góry z dwóch powodów. Po pierwsze – w końcu się upiję. Pierwszy raz z Malikiem. Hmmm, jak to fajnie zabrzmiało – ‘pierwszy raz’. Dobra, nieważne. Po drugie, nie domyślił się niczego. Jaka ulga! Przynajmniej, nadal będzie moim przyjacielem. A może jednak byłoby lepiej jakby wiedział, że mi się podoba? Nie męczyłbym się z tym sam, a tak? Muszę dalej to dusić w sobie.
– Dobra! Upijemy się, a co! – krzyknąłem. – Ale jak coś, to śpię u Ciebie. – rzekłem i zamarłem, kiedy dotarło do mnie, to co wypłynęło z moich ust. Zayn się tylko zaśmiał.
– Dobra, jak chcesz. A co z Dan?
– Będzie spała u mnie z Nicole. Bo chyba nie myślisz, że loczek ją przygarnie po tym jak go olała dla Reesha. Jeszcze jak teraz tak postąpi, to nie mamy o czym mówić. – odpowiedziałem. Chłopak znowu się uśmiechnął, kiwając przy tym głową na potwierdzenie moich słów. Wyglądał trochę komicznie, ale bardzo seksownie. I jeszcze ten jego uśmiech. Awww! Moje serce zamiera, a on się dalej uśmiecha. Dlaczego on musi mi to robić? Dlaczego musi doprowadzać mnie do szaleństwa zwykłym podniesieniem swych kącików do góry? Czy on nie zdaje sobie sprawy z tego, że muszę się powstrzymywać i to cholernie powstrzymywać, by się na niego nie rzucić i nie skosztować jego malinowych ust? No tak, on nie wie. Myśli, że ktoś inny wpadł mi w oko, a nie on sam. Ale ciekawe, kogo wziął pod uwagę? W sumie, to żadna zagadka, bo w zespole jest tylko jeden singiel. Oczywiście, chodzi mu o naszego blondynka, bo przecież swojej kandydatury nie rozpatrzył.
– Oj tam! Ważne bym ja miał gdzie spać. Reszta, jak dla mnie, może i na dywanie się przekimać. Chodź do nich! – rzekłem i zarzuciłem rękę na jego szyję. – Idziemy się schlać. – zaśmiałem się i pociągnąłem go w kierunku dworu.

** U JULII **
** w czasie rozmowy chłopaków **
Wyszłam na dwór i od razu skierowałam się do altanki, gdzie siedziała reszta znajomych. Podeszłam do stolika, gdzie postawiłam alkohol i zostawiłam chipsy. Jednak nie chciałam z nimi zostawać. Musiałam pobyć w samotności. Musiałam pomyśleć.
– A gdzie tamci dwaj? Mieliśmy tak strasznie pić. – zapytał Harry.
– Liam źle się poczuł i siedzi w łazience, a Zayn nad nim czuwa. Jak opanują sytuację, to do nas przyjdą. Wspomnieli, że możecie zacząć bez nich. – powiedziałam to, co chcieli Payne z Malikiem.
– Możemy? A Ty co? Nie pijesz? – wtrącił Lou.
– Ja muszę... Na razie... Dajcie mi chwilę, co? Wrócę do Was niebawem. – odparłam, powoli się cofając.
– Kochanie, co się dzieje? – zatrzymał mnie Ast, łapiąc mnie za nadgarstek. – Zayn coś Ci powiedział? Coś Ci zrobił? Wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć? – zapytał.
– Wiem kochanie, wiem. Chodzi o mnie, nie o Zayna. Muszę sobie coś przemyśleć, nad czymś się zastanowić. Muszę pobyć w samotności, by to ogarnąć. Dziesięć minut i jestem z powrotem. Nie pogniewasz się jak Cię tu zostawię? – spytałam.
– Oczywiście, że nie. Ale pod jednym warunkiem, że naprawdę szybko wrócisz.
– Dobrze. – przytuliłam go. –Dziękuję, że jesteś. – musnęłam jego usta i odeszłam od niego. W sumie, daleko nie poszłam. Wzięłam krzesło i usadziłam się z nim po drugiej stronie ogrodu, z dala od znajomych. Chodziło mi tylko o bycie samej, by nikt nie przeszkadzał mi w myśleniu. Po podsłuchaniu rozmowy Liasia z Zaynem zrodziły się w mojej głowie myśli, a mianowicie, czy oby na pewno kocham Astona? Czy to na pewno jest miłość, a nie zwykłe zauroczenie jego osobą? Czy ja nie mam tego samego problemu, co Liam? W sumie, ja nie mam wątpliwości czy chcę z nim być, bo to jest jedyna rzecz, której jestem pewna. Ale chęć bycia z kimś nie oznacza od razu miłości. Przecież jest wiele powodów, dla których ludzie są ze sobą i niekoniecznie chodzi o miłość. Czy moim powodem jest miłość do niego? Nie jestem z Astonem ze względu na jego sławę, bo bądźmy szczerzy, do koncertu nie wiedziałam o nich prawie nic. Wiedziałam jedynie tylko tyle, że istnieje taki zespół jak JLS, bo Paula się nimi zachwycała. W dniu, w którym go poznałam, poznałam ho jako zwykłego chłopaka, Astona Merrygolda i spędziłam z nim wyjątkowy wieczór. Później był kolejny spędzony wspólnie dzień, piknik nad morzem. Prosty sposób na randkę, ale uroczy. I to mi się w nim podoba najbardziej, że ze zwykłej, prostej czy banalnej rzeczy czy miejsca jest w stanie zrobić coś, co zabiera dech w piersiach. Coś, co sprawia, że chcesz tam wrócić. Coś, co zostanie w pamięci na długi, długi czas. Tak, właśnie za to go kocham.
Inny powód? Jako jedyny okazał mi zrozumienie. Tak, chodzi o sprawę z Mateuszem, ale tez i Zaynem. Bardzo mi wtedy pomógł, choć nic wielkiego nie zrobił, tylko mnie wysłuchał, a potem przytulił. Zwykła rozmowa wystarczyła, by motyle na nowo zagościły w moim brzuchu i odprawiały dziką orgię. Rozmowy bez osądzania, bez krytykowania, bez utwierdzania, że będzie dobrze, że nie miałam racji, że wina leży po mojej stronie. Tak, to kolejny powód mojego zakochania się w nim.
Dalej – bycie z nim, by w kimś innym wzbudzić zazdrość. To chyba nie pasuje do mojej, do naszej sytuacji. Nie zgodziłam się na bycie z nim, by zrobić na złość Mateuszowi. Wtedy o nim nawet nie myślałam. Ważny był tylko Aston i ja i to, co zrodziło się między nami w przeciągu niecałych dwóch dni. O niczym innym nie byłam w stanie myśleć tylko o Astonie, o jego cudownych oczach, o jego zniewalającym uśmiechu, o jego poczuciu humoru, o jego bródce, którą urzekł mnie już na samym koncercie, o sposobie, w który mnie całował. Wszystko to, co było związane z Astem, było w mojej głowie i było dla mnie najważniejsze. Nawet przez myśl mi wtedy nie przeszło, ze będąc z nim, mogę odegrać się na Mateuszu za to, co mi zrobił. Co do Zayna, to też nie ma żadnych podstaw. Tyle czasu minęło, odkąd byłam z Malikiem, że to byłoby śmieszne, gdyby ktoś zarzucił mi to, że jestem z Astonem, by wzbudzić w nim zazdrość. Przecież to byłoby niedorzeczne. Ok, byłam z nim, może i kochałam, przynajmniej wtedy mi się tak wydawało. Przez chwilę myślałam, że będzie moim szczęściem, takim światem, który należałby i istniałby tylko dla mnie. Niestety, nasza ‘miłość’ uleciała w powietrze i wszystko się skończyło. Czy żałuję? Nie. Wiodłam życie bez niego i wszystkie uczucia do niego, choćby te najmniejsze, wygasły. Nic nie wróciło, nawet jak go zobaczyłam pierwszy raz tutaj, w Londynie. Serce nawet nie drgnęło na jego widok, więc nikt nie może mi powiedzieć, że mój związek z Astem jest tylko po to, by zrobić ma na złe. Przecież on nawet o tym nie wiedział. Widziałam jego zdziwienie, kiedy dowiedział się, że Aston Merrygold, ten z JLS, jest moim chłopakiem. Zresztą, on też miał jakieś życie, z kimś był, a ja o tym nie wiedziałam, więc nie miałam żadnych powodów zazdrości. I bardzo dobrze! Przynajmniej teraz wiem, że jestem z moim obecnym chłopakiem, bo tego chcę, bo go kocham. Nie wyobrażam sobie siebie bez niego. Nie wiem, czym byłby mój świat, gdyby jego w nim nie było. Pewnie jakimś pustym, wypranym z jakichkolwiek uczuć ciągiem dni, jeden po drugim, bez żadnego celu. On jest moim natchnieniem, obrazem każdego dnia, powodem, dla którego budzę się każdego ranka. Nie mogę pozwolić, by to wszystko, co namalował mi czas, zwyczajnie się popsuło. Muszę to pielęgnować, by dalej nasze uczucie względem nas rozkwitało i przynosiło nam obojgu szczęście. Tak! Ja już odnalazłam swoje szczęście, bo mam jego. Mam nadzieję, że i on jest ze mną szczęśliwy, a jak nie, to przynajmniej będzie miał odwagę mi o tym powiedzieć. Nie chciałabym się dowiedzieć z prasy czy telewizji, że ma jakąś pannę na boku, tylko dlatego, że ja nie daje mu szczęścia, którego on pragnie. No właśnie, on pragnie mego szczęścia, a ja pragnę jego i jego szczęścia, więc mógłby tu do mnie przyjść. Mógłby się zjawić tak niespodziewanie i mnie przytulić, tak jakby to miał być ostatni raz, a potem mnie pocałować. Taaaaaak, pocałować! Jednak nie, pocałować mógłby mnie na początku, a później się przytulać. Uwielbiam, kiedy mnie całuje. Robi to tak subtelnie i z taką pasją. Choć czasami robi to zbyt agresywnie i brutalnie, ale wtedy wiem, że przez to chce wyrazić, że minęło sporo czasu od ostatniego pocałunku i to jest taka lekka kara za to, że pozwoliłam, by to tak długo trwało. Później jednak tak jakby się uspokaja i znowu całuje mnie delikatnie, namiętnie sprawiając, że się rozpływam. I pomyśleć, że on mi to robi, kiedy mnie całuje. Ciekawa jestem, co by było, gdyby mnie dotknął? Gdyby przejechał swoją dłonią po moich nagich plecach czy brzuchu? O piersiach czy szyi nie wspomnę. Pewnie bym eksplodowała. Jednak mimo tego, chciałabym by w końcu odważył się na coś więcej. Pragnę go tak bardzo, że czasami się zastanawiam, czy przez przypadek nie mam tego wypisanego na czole. Bo przecież nie podejdę do niego i mu nie powiem, że chcę go dotykać, że chcę go całować tu i ówdzie, że chcę rozkoszować się jego ciałem, że chcę go poczuć w sobie, choćby nawet tu i teraz, że chcę, by mnie pieprzył all night albo i dłużej, że chcę, by robił ze mną takie rzeczy, które się nawet seksuologom nie śniły. A może tak zrobię? Nie, chyba się nie odważę, choć nigdy nie brakowało mi odwagi, do niczego. Jednak wolę, żeby ‘TO’ wszystko wyszło z jego inicjatywy, a ja jako potulna dziewczynka, bez żadnych protestów, zgodzę się na wszystko, co on zaoferuje. ‘Boże, dlaczego jego tu jeszcze nie ma? Nie możesz sprawić, by on tu przyszedł? Nie możesz? Proszę, proszę, prooooooooooszę!’ – pomyślałam i podniosłam wzrok ku niebu, by wzmocnić moją prośbę.

poniedziałek, 18 lutego 2013

The Versatile Blogger



Dostałam nominację od http://take-me-to-wonderland-onedirection.blogspot.com/, za co jeszcze raz jej dziękuję! <3
Każdy nominowany blogger powinien:
- podziękować nominującemu na jego blogu;
- pokazać nagrodę 'The Versatile Blogger';
- ujawnić siedem dotyczących siebie;
- nominować dziesięć blogów, które jego zdaniem na to zasługują;
- poinformować o tym fakcie nominowane blogi. 



Fakty o mnie:
  1. Uwielbiam tańczyć - sama, w pokoju, przy zgaszonym świetle, mając słuchawki w uszach.
  2. Nie znoszę gotować - gotuję, gdy muszę.
  3. W wieku 4 lat miałam wyrostek i mam teraz bliznę na podbrzuszu.
  4. Jestem strasznie uparta.
  5. Nie potrafię albo nie chcę mówić otwarcie o swoich uczuciach.
  6. Uwielbiam ludzi, którzy mają poczucie humoru i potrafią śmiać się z żartów o sobie.
  7. Mam dziewięciu mężów - Aston<3 Marvin<3 Oritse<3 JB<3 Zayn<3 Harry<3 Niall<3 Liam <3 Louis <3
Nominowane blogi:

wtorek, 12 lutego 2013

55. 'Jest impreza, więc trzeba się napić.'


– To ja może jeszcze coś zjem. Tak ta karkówka się na mnie patrzy. Normalnie błaga, bym ją wziął i zjadł. – odezwałem się, bo zapadła chwilowa cisza. Lecz po moich słowach każdy wybuch śmiechem. Sam nie wytrzymałem i się do nich przyłączyłem.
– Oto Niall Wiecznie – Głodny Horan. – rzucił Lou i dalej się śmialiśmy. Po tym ataku śmiechu, zająłem się wcześniej wspomnianym kawałkiem karkówki, a reszta zajęła się sobą. To znaczy, Aston z Julką, JB i Lou z El poszli na krzesła przy basenie. Liam, Zayn i Harry wzięli po piwie i położyli się na środku tarasu na trawie. Nicole była zajęta rozmową z Reeshem, a Dan nie odstępowała Marvina na krok. Czy ta dziewczyna nie pomyliła sobie chłopaków? Jak ona się zachowuje! Nie wiem czy chociaż z raz rozmawiała dziś z Liamem od początku imprezy? Nieładnie z jej strony, nieładnie. Może właśnie dlatego Li pije? Wcześniej wystrzegał się alkoholu, a dziś taka zmiana. Dziwne! Ale czyżby między nimi coś się zepsuło? To niemożliwe! Przecież oni do siebie tak pasują, że zastanawiam się dlaczego Liaś jej się jeszcze nie oświadczył? Albo przynajmniej, dlaczego nie mieszkają razem? A może jednak nie chcą się śpieszyć? W sumie, to mają jeszcze czas. Nie ma co ich ponaglać. Będą chcieli, to zrobią kolejny krok w ich związku. Choć zastanawiam się, co miał na myśli Liam, kiedy wspominał o tym, że ma jakieś małe problemy. Czy to chodziło o Dan? Będę musiał z nim o tym pogadać, ale to jutro.
Jak już się tak bawię w obserwatora, mogę stwierdzić, że Nicole też zachowała się nie fair wobec loczka. Przyszła do niego i dla niego, a przesiaduje z innym, który w dodatku jest jej byłym. I wiadomo, dlaczego Harry taki zdenerwowany chodzi. Sam bym się wkurzył, więc nie ma co mu się dziwić. Ale tak szczerze, to co się porobiło z tymi dziewczynami? Maja chłopaków, a flirtują z innymi i to jeszcze na ich oczach. To niedorzeczne! Dobrze, że ja jeszcze nie mam dziewczyny. Nie mogę przecież zdradzić tych milionów moich directionerskich żon na całym świecie. Ale ma nadzieję, że kiedyś znajdę tą jedna jedyną na resztę życia, bo nie chcę zostać starym kawalerem.

** U JULII **
** dwie godziny później **
Znowu wszyscy siedzieliśmy razem. Nieważne, że na trawie, kiedy za nami stały wolne krzesła. Przysiedliśmy się do tej trójki leżących wariatów, którzy przez jakieś dwie godziny nie zmienili swojego miejsca. Jedynie Harry się przemieścił, ale to tylko po skrzynkę z piwami, którą postawił przy ich trójcy.
– Kochanie, może już nie pij. Nie chcę Cię wciągać po schodach na górę. – zwróciłam się do Astona, który  sięgał po kolejną butelkę piwa.
– Oj, przestań Julka! Jest impreza, więc trzeba się napić. Najwyżej będziemy spać jak Malik w salonie na podłodze. Tylko na dywanie, a nie pod. – wtrącił Liam, po czym się zaśmiał. Mulat posłał mu tylko złowieszcze spojrzenie i sam dołączył się do jego śmiechu.
– Li, a od kiedy Tyś się taki imprezowy zrobił? Jak chodziłeś z nami do klubów, to nawet jednego drinka nie raczyłeś wypić, a tu? Które piwo już pijesz? – zapytał Niall.
– Nie wiem. Zgubiłem rachubę po piątym. – odparł zadowolony Payne.
– Ejjj! Nie matkuj mu Nialler, tylko się napij z nami! – rzekł Zayn i rzucił w jego kierunku piwo.
– A wiecie co? – zaczął Ori. – Dobrze, że do Was przyjechaliśmy, a miał sam Ast przyjechać, bo wariował bez Julki. Stwierdzam, że musimy się częściej spotykać w takim gronie! Jakieś wypady do klubów albo takie wieczory przy grillu lub ognisku. Bardzo mi się tu podoba! Jesteście spoko i kocham Was, bracia i siostry! – dokończył.
– Oho, a ten już zaczyna. Włączył mu się czujnik uczuć. – szepnął mi Aston na ucho. – Poczekaj jeszcze trochę, a będzie Cię po rękach całował i dziękował za to, że jesteś nasza fanką, że nas wspierasz i takie tam. – dodał, z czego ja się zaśmiałam.
– Nie ma tajemnic w towarzystwie. Nie szeptać sobie tam żadnych sprośnych historyjek. – odezwał się Lou. – Będziecie w pokoju na osobności, to będziecie mogli jakieś przetestować czy coś, ale teraz proszę mi się zachować! – dodał. Po jakże jego durnym monologu, wszyscy zanosili się śmiechem.
– Lou, Ty jak coś walniesz, to płakać można. – skomentowała El.
– W nocy jakoś nie płaczesz kochanie. – odpowiedział z głupim uśmieszkiem na ustach. Dziewczyna się zarumieniła, a chłopak ją lekko przytulił, całując jednocześnie w czubek głowy. Jednak nadal nikomu uśmiech nie schodził z twarzy.
– Dobra, dobra! My tu gadu, gadu, a tam w lodówce mamy coś mocniejszego. Pijemy? – wyskoczył z pytaniem Liam. Zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Po wszystkich bym się tego spodziewała, ale nie po nim. Znaczy, do tej pory nie wiem, dlaczego nie może pić alkoholu, ale musi to być błahy powód, skoro dziś wszystkich namawia do picia.
– A pewnie, że tak! – odezwałam się. A co! Dotrzymam mu towarzystwa, jakby nikt inny nie zechce pić.
– Słońce, zamierzasz pić wódkę z chłopakami? – zapytał Ast.
– Tak, kochanie. Będę z nimi piła. W końcu jest impreza, więc trzeba zaszaleć. – zbliżyłam się do niego i ucałowałam jego prawy kącik ust.
– Hmmm, rozumiem. – wyszeptał. Mam nadzieję, że zrozumiał, co miałam na myśli mówiąc, że trzeba zaszaleć.
– To piją wszyscy! Dziewczyny, co Wy na to? – zwróciłam się do pozostałej części pięknej w naszym gronie. Wszystkie kiwnęły głową na tak.
– Tylko, że ja mam słabą głowę do wódki. – wtrącił Nicole.
– Spokojnie kochana. W razie czego, Harry Cię przenocuje. – powiedziała Dan.
– Taaa, jasne. – odparł i posłał lekki uśmiech Nicole. Nie wiem jak reszcie, ale mi się wydawało, że loczkowi nie za bardzo podobał się ten pomysł. Przecież Nici to jego dziewczyna, więc  sam powinien jej to zaproponować. Widocznie, pogniewał się na nią za to, że więcej czasu spędziła z Reeshem niż z nim. Dziecinne zachowanie, ale to nie moja sprawa. Nie będę się wtrącać.
– Dobra, później się dogadamy co do noclegu. Idziemy pić. – zarządził Zayn. Na jego słowa każdy się zerwał na nogi.
– A teraz idziemy na jednego, a teraz idziemy wódkę pić! – zaczęłam śpiewać, a reszta mi się przyglądała.
– Skarbie, nie mówiłaś, że umiesz śpiewać?! – rzekł Aston.
– Bo nie umiem. – odparłam i dalej nuciłam sobie pod nosem.
– To ja pójdę po wódeczkę. – wtrącił Zayn.
– To ja się przejdę z Tobą. – dodał Liam i razem poszli do domu, a my wzięliśmy się za sprzątanie stołu. W końcu trzeba będzie gdzieś ustawić szkło i zakąski.
– A są jeszcze chipsy? – zapytałam.
– Tutaj już nie ma, ale w kuchni powinny jeszcze być. – odparła Dan.
– Dobra, to ja przyniosę. – powiedziałam i ruszyłam w stronę salonu. Tak wiem, miałam cały czas być z Astonem, ale chłopak powiedział mi o jego rozmowie z mulatem i wiem, że Zayn nie będzie naciskał na rozmowę. Tym bardziej, że umówiliśmy się przez smsy co do tej rozmowy.

** U ZAYNA **
** kiedy szli z Liamem do kuchni **
– Świetna impreza, co nie? Myślałem, że będzie nudno, że nie będzie o czym gadać z chłopakami z JLS, ale jest spoko. Oni są spoko. – odezwał się kolega.
– No nie jest najgorzej. – odpowiedziałem.
– Nie podoba Ci się?
– Sam to wcześniej stwierdziłeś. – przypomniałem mu.
– Oj to było wcześniej.
– Tak, jak byłeś trzeźwy.
– Czepiasz się. – rzekł Payne. – Przecież jest dobrze. Muzyka, którą Marv puszcza jest świetna, same najnowsze hity. Jedzenie, które zaserwowała nam mama Julki było niesamowite! Szczerze mówiąc, dawno nie jadłem tak dobrze grillowanej karkówki. Z alkoholem też nie jest źle, tym bardziej, że teraz zaczyna się prawdziwe picie. – zaśmiał się chłopak. – A znajomi jak znajomi, czyli najlepsze towarzystwo pod słońcem. Czegoś trzeba więcej? – zapytał.
– Nie, nie. Wszystko czego nam potrzeba jest tutaj. – odparłem i wskazałem na lodówkę. Przez to jego gadanie prawie zapomniałem po co tu przyszliśmy. Otworzyłem urządzenie chłodzące i wyjąłem butelki. Już zmierzałem do wyjścia z kuchni, gdy Liam zadał mi pytanie:
– Zayn, skąd wiedziałeś, ze nie kochasz Perrie? – odwróciłem się i spojrzałem na niego. Myślałem, że sobie żartuje, ale widząc jego zachowanie, zmieniłem zdanie. Stał oparty o zlew i wpatrywał się w butelkę, którą ściskał w dłoniach.
– Po prostu wiedziałem. – odezwałem się po namyśle.
– Ale jak to wiedziałeś? Tak z dnia na dzień zmieniły Ci się uczucia? – powiedział. Podszedłem do niego i stanąłem obok. Już miałem odpowiedzieć, ale chłopak mnie ubiegł.
– Jak rozpoznać czy osobę, z którą jesteś, darzysz jeszcze jakimś uczuciem? Jak się przekonać, że to uczucie jest? Że ono się nigdzie nie ulotniło? Że to nie przeszło w zwykłe przyzwyczajenie? Proszę powiedz mi, jak mam się dowiedzieć czy nadal kocham Danielle? – rzekł, wypuszczając powietrze z ust. Nie wiedziałem co mu na to odpowiedzieć. Szczerze? Zszokował mnie tymi słowami i nie mogłem znaleźć żadnych słów, by mu cokolwiek na ten temat powiedzieć, więc zaległa cisza między nami.
– Ostatnio, – kontynuował – zaoferowałem jej wspólne mieszkanie. Znaczy, tylko we dwójkę. Nie znam jeszcze jej odpowiedzi na tą propozycje, ale teraz się zastanawiam, czy to był dobry pomysł. Skoro mam wątpliwości co do swoich uczuć, powinienem to proponować? A jak ona się zgodzi? Co wtedy? Mam nie brać swych uczuć pod uwagę tylko z nią zamieszkać? Co ja mam zrobić? – zapytał. Znowu mnie zamurowało. Faktycznie, pozory mylą. Niby pięknie, wszystko cacy, a tu Li wyskakuje, że nie wie, czy ją jeszcze kocha. Niezłe jaja! Nie wiedziałem jak się zachować. Co zrobić? Gdybym był kobietą, pewnie bym go przytulił, a tak?
– Stary, musisz..
– Musisz jej o tym wszystkim powiedzieć. – dokończyła za mnie osoba, która weszła do pomieszczenia.



Cześć ;** Dodaję dziś rozdział może trochę nie dopracowany, więc nie gniewajcie się na mnie za niego :) Oddaję dziś lapka do naprawy i nie wiem kiedy go dostanę z powrotem ;c Jak się uda, to może jeszcze dziś go będę miała, ale to pewnie byłby cud. Ale nie o tym miałam pisać :) A mianowicie, DZIĘKUJĘ za wyświetlenia (ponad 12 tys.) i komentarze (coraz ich mniej, ale przynajmniej wiem, że mam stałych czytelników). Jesteście niesamowite i bardzo się cieszę, że ze mną jesteście! :) xxx

KOCHAM WAS DZIEWCZYNY! <3 <3 <3 <3